"Raj" - Marta Guzowska

"Raj" Marty Guzowskiej jest bez wątpienia powieścią, która na długo zakorzeni się w mojej pamięci, mimo iż wcale nie zaliczę jej do ulubionych. Po jej przeczytaniu czułam się bowiem jak uczennica pierwszego dnia w nowej szkole, wywołana do tablicy. Potrzebowałam trochę czasu, by poukładać ją sobie w głowie, by stworzyć jeden spójny obraz książki i znaleźć odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Wciąż jednak uważam, że jej pełna diagnoza jest niedokonana.

Akcja powieści ma miejsce w nowo powstałym centrum handlowym, którego nazwa jest dość wymowna i niewątpliwie oddziałuje na jej klientów. Na datę jej oficjalnego otwarcia wybrano dzień tuż przed świętami. Powodem tego nie było wyłącznie szaleństwo zakupów, ale dni wolne pozwalające na uzupełnienie braków i niedociągnięć związanych z techniczną stroną galerii. Tu odsłania się kreatywność "prawdziwe polskiego" przedsiębiorcy, dla którego ważny jest tylko czubek własnego nosa i kasa. Za ten brak wyobraźni przyjdzie im jednak zapłacić.

Wszystko dzieje się w przeciągu jednej nocy, kilku godzin, które odmienią życie wielu ludzi. Wśród nich jest Teresa — stabilna pani psycholog, matka dorastającej córki, nie do końca mająca chyba sprecyzowane własne wartości i cele. Jest też jej córka Dorota, przeżywająca kompleksy  typowe dla nastolatki. Nieco zagubiona w sztucznym świecie marek, gadżetów i wirtualnego życia, dobiera sobie przyjaciół niczym z katalogu. Tymczasem jej pseudo przyjaciółka Ce, to wyzwolona, bez ograniczeń rodzicielskich, za to ze sporą kasą dziewczyna, wykorzystująca naiwność innych.

Męskie grono bohaterów tej powieści autorka sprowadza raczej do tych niegrzeszących inteligencją lub zgoła zepsutych i stąpających po ścieżkach przestępstwa. Mamy tu młodego złodziejaszka — chłopaka z dokładnie opracowanym planem działania. Przygotowanego na wiele wariantów, prócz tego, który go spotkała w "Raju". To jedna z postaci, która mimo "długich rączek" wzbudziła moją sympatię. Mamy też przystojnego handlarza narkotyków, w którym podkochują się młodsze dziewczyny, w tym sama Ce. Razem z nim jest Andrzej — obleśny, wulgarny i niebezpieczny typ, pozbawiony chyba rozumu. Zepsuty do szpiku kości i zdolny do najgorszego człowiek. Są jeszcze trzej ochroniarze, którzy raczej niewiele mają wspólnego z wykonywanym zawodem. Przepraszam za wyrażenie, ale na mnie zrobili wrażenie bezmózgich istot zatrudnionych raczej na tzw. sztukę za najniższą stawkę. No i jest sam Jonasz — specjalista od zadań specjalnych — pionek w świecie biznesu, który jednak daje sobą manipulować i dokłada swoje trzy grosze do całej tragedii, jaka rozegrała się w "Raju".

Tak naprawdę, poprzez tych kilka osób autorka dość dosadnie i wyraziście analizuje nasze społeczeństwo. Tu nie ma prawdziwego bohatera, nie ma lepszych i gorszych, bo wszyscy jak się okazuje, mają coś za uszami. Trudno też do kogokolwiek się zbliżyć. Jesteśmy w tej scenerii tylko widzami (stąd też i może moje skojarzenia z filmem), patrzącymi na rozgrywające się sceny. Nie za bardzo jest nawet komu kibicować w tej całej aferze. Wyjątkiem jest tylko Andrzej, którego najchętniej byśmy się pozbyli od razu. Wszyscy bez wątpienia, mimo swej pospolitości, są jednocześnie niezwykli — niejednoznaczni.

Podobnie jest z samą powieścią. Niby pospolita, a jednak frapująca. Jednowątkowa, choć uciekająca jej standardom. Niewyszukana, ale refleksyjna. Dobra, choć nie potrafię się nią zachwycić. Niejednoznaczna, choć bardzo realistyczna.

To powieść, która ma szansę mocno wstrzelić się w świadomość czytelników. Czy stanie się bestsellerem? Tego nie wiem. Oryginalny pomysł na fabułę i przyjazny styl, forma powieść i ciekawi bohaterowie — to jej plusy. Zabrakło jednak dynamizmu i napięcia charakterystycznego powieściom sensacyjnym, grozy czy nawet przygodowym. W tej kwestii bliżej jej zdecydowanie do utworu o charakterze społeczno-psychologicznym. Do tego mocne rozciągnięta fabuła, powracanie do tych samych scen — tyle że z perspektywy innego bohatera, sprawia, że akcja nieco się ciągnie. Jest jednak w tej powieści drugie dno, czułam to — choć chyba nie do końca jeszcze odkryłam.

Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. Nie sądzę też, bym w najbliższym czasie sięgnęła po coś więcej, nie mowie jednak temu "nie". Zwłaszcza iż mam wrażenie, że autorka potrafi napisać prawdziwie zajmująca książkę, bo wiarygodna już jest, do tego obfitująca w nieszablonowe postaci i wątki. Może wyda się to dość paradoksalne, ale brak emocji podczas czytania i taka jałowość dynamizmu wyostrzyła chyba mój zmysł wyobraźni. Jej oczyma widziałam bowiem ekranizację "Raju". W połączeniu z odpowiednio dobranymi aktorami, dobrą muzyką, scenografią i scenariuszem czułam pod skórą prawdziwy dreszczowiec. Mam wrażenie, że na jej podstawie mógłby powstać o dziwo bestselerowy thriller psychologiczny. Czy to niedziwne? Pierwszy raz zdarzyło mi się czytać z myślą o filmie, który byłby lepszy od książki. A może tak rekompensowałam sobie właśnie brak literackiej wrażliwości wobec tej powieści.

Najlepiej jednak będzie, jak sami przekonacie się na własnej skórze, co w trawie piszczy.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Marginesy
Ocena 6-7/10
Edyta Sztylc

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

3 komentarze:

  1. Wszystko dzieje sie w jedna noc no tak moce potrafią być długie chyba trzeba samemu ja ocenić

    OdpowiedzUsuń
  2. Mało czytam polskiej literatury, a opis mnie nie zachęcil.

    OdpowiedzUsuń