"Replikanci" - reż. Jeffrey Nachmanoff

W ostatnich latach gatunek science-fiction w sferze filmowej został zdominowany przez wielkie marki - Star Wars, Transformers, Marvel, czy DC. Każdy film, który zmierza w innym kierunku niż wyżej wymienione, pozwala fanom gatunku zacierać ręce. Te mniejsze, bardziej kameralne, produkcje często skupiają się na ciekawej historii oraz bohaterach i do takich tytułów chciałem zaliczyć "Replikantów", ale ich seans rozwiał jednak moje wszelkie nadzieje.

"Will Foster jest cenionym neurobiologiem prowadzącym badania nad możliwością transferu ludzkiego umysłu. Gdy jego żona i syn giną w wypadku samochodowym, naukowiec postanawia wykorzystać swoją wiedzę, by przywrócić im życie. Mimo nieprzewidywalnych skutków eksperymentu gotów jest postawić się swoim dotychczasowym mocodawcom i rzucić wyzwanie siłom natury." Tak pokrótce przedstawia się fabuła filmu w reżyserii Jeffreya Nachmanoffa. Filmu z ogromnym potencjałem, niestety niewykorzystanym.

Zacznijmy od samego aktorstwa. Produkcja kręci się wokół Keanu Reevesa, pana którego chyba nie muszę nikomu przedstawiać. Jak już wyżej wspomniałem, gra naukowca i głowę rodziny. Generalnie, lepiej sprawdza się w tej drugiej roli, choć po tylu filmach akcji z jego udziałem jakie w ostatnich latach powstały, ciężko "kupić" go jako człowieka nauki.

W zasadzie prócz niego warto wspomnieć tylko o Thomasie Middleditchu, który wnosi do historii sporo zdrowego rozsądku i przy wszystkich nielogicznych sytuacjach sprowadza głównego bohatera na ziemię, przypominając mu choćby, że jeśli chce utrzymywać pozory przeżycia jego rodziny, powinien zawiadomić pracę, szkołę, czy znajomych o tym co się z nimi dzieje. W większości produkcji czegoś takiego brakuje, więc w tym przypadku byłem mile zaskoczony.
Rodzina Willa stanowi tu tło historii. Są potrzebni, żeby ich ożywić, ale w zasadzie nie wnoszą od siebie nic wielkiego. Wielki, a nawet doskonały jest sam pomysł na film. Dotyka on w końcu kwestii klonowania, czy przenoszenia ludzkiej świadomości do innego, czasem cybernetycznego ciała. Tematy poruszane były już choćby w takich tytułach jak"Ghost in the shell", czy "6-ty dzień", a dzisiaj wydają się nam być bliższe niż kiedykolwiek wcześniej, biorąc pod uwagę dynamiczny rozwój nowych technologii. Niestety "Replikanci" zamiast skupić się na kwestii moralności, wikła nas w mocno naciąganą intrygę.

Choć Keanu Reeves stara się jak może, by widz nawiązał z bohaterem emocjonalną więź, niespecjalnie mu to wychodzi. Nie pomaga w tym fakt, że najpierw film skupia się na kwestiach naukowych, podrzucając nam takie słówka jak kora plazmatyczna, następnie obserwujemy jak Will próbuje ratować rodzinę, w niewielkim stopniu  dowiadując się jak wytrzymuje całą tę sytuację, a na fabuła skręca w kierunku kina akcji.

Z plusów można wskazać, że nieźle trzymają się efekty specjalne. Technologia, z której korzysta główny bohater jest wygląda dosyć prosto, ale spełnia swój cel i nie jest przekombinowana. Jako, że i tak nie zostaje dokładnie wyjaśniony sposób jej funkcjonowania, działa to na korzyść. Sam film nie jest zbyt długi (103 minuty), a pomimo pewnej sztampowości ogląda się go szybko i przyjemnie. Do tego dochodzi jeszcze zaskakujące zakończenie, którego nie sposób przewidzieć i choćby dla niego warto obejrzeć "Replikantów". To niezobowiązujący tytuł, który oglądasz z wbitym w telewizor przez niecałe dwie godziny wzrokiem, by po seansie puścić go w niepamięć, a potem wrócić do codziennego życia. 
Ocena: 5/10

Za możliwość obejrzenia filmu dziękuję Monolith Films
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

2 komentarze:

  1. Książka niestety mnie nie zaciekawiła.
    Dodaję bloga do obserwowanych :)
    Pozdrawiam serdecznie!
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam o tym filmie z powodu aktorki, która grała w jednym z najnowszych filmów z serii Star Treku i w nim. Jakoś nie czuję potrzeby, by obejrzeć ten film.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń