"Rodzina jest najważniejsza" - Dawn Barker

Książka Dawn Barker „Rodzina jest najważniejsza” wyjątkowo mnie zaskoczyła. Owszem, było to pierwsze spotkanie z twórczością tej Pani, spodziewałam się jednak lekkiej i sympatycznej powieści obyczajowej jakich wiele. Miała być odskocznią i relaksem po męczącym dniu pracy, tymczasem okazała się skutecznym środkiem na bezsenną noc.

Ta prosta historia o zwyczajnych ludziach skradła moje serce, a wykreowany przez autorkę świat nie grzeszy realnością.

Paul to zawodowy piłkarz, który czasy świetności ma już dawno za sobą. Jego kariera dobiegła końca, a zmusił go do tego nie tylko wiek, ale i poważna kontuzja. Wciąż jednak musi pracować, by utrzymać rodzinę. Nie za bardzo jednak wie co zrobić ze swoim życiem poza piłką. Nowa sytuacja i problemy finansowe powodują, że traci zdrowy rozsądek i ucieka w to, co najczęściej okazuje się życiową katastrofą. Zdradzę jeszcze tylko, że to nie będzie jedyny błąd, jaki popełni w swoim życiu. To w co wplątał się zagubiony mężczyzna, pociągnie w dół całą jego rodzinę.
"Budziłem się o świcie, parę godzin przed rozpoczęciem dnia w ośrodku, spędzałem ten czas, walcząc z paniką i łzami".
Emily nie będzie łatwo, jak się domyślacie. Jej małżeństwo stanie pod znakiem zapytania. Może nie byłoby to najgorsze rozwiązanie, gdyby nie miłość, jaką darzy swojego męża i dwójka dorastających dzieci, których problemy również nie opuszczają. To ona okazuje się tą mocno stąpającą po ziemi kobietą, odważną, zdeterminowaną i gotową na wszystko dla ratowania rodziny. Nie oznacza to wcale, że nie cierpi, nie opada z sił i nie wylewa w ukryciu łez. Jej siłą są uczucie — do dzieci i męża.
"Potrzebowałam wsparcia, on tymczasem był zbyt zajęty i zdystansowany. Nie umiałam z nim o tym rozmawiać".
"Jego życie zdawało się biec w innym kierunku niż nasze".
To jednak nie wszystkie zło, które spotkało tę rodzinę. Cameron — nastoletni syn Paula i Emily przyszedł na świat, nie różniąc się niczym od innych dzieci. Nie był jednak zwyczajnym dzieciak, a tym bardziej nastolatkiem.
"Jakiż to paradoks, że spędziliśmy tyle czasu na doszukiwaniu się w nim wyjątkowości, podczas gdy teraz oddałabym tak wiele, byle tylko był jak wszyscy".
Cameron od małego miał napady złości, które pochłaniały go całkowicie, był krnąbrny, a siła jego piąstek nie raz dała znać o sobie. Oboje myśleli, że z tego wyrośnie, ale nie wyrósł. Nauczyli się za to żyć pod dyktando syna. Jaki to miało wpływ na Tilly — młodszą piastrem chłopca? Wydawała się zwyczajną nastolatką, ale i ona miała swoje tajemnice, skrywane przed światem. Sekrety, które z każdym kolejnym dniem stawały się jej niebezpieczną obsesją.

Zapytacie być może czy tej rodzinie uda się rozwiązać wszystkie problemy, opanować otaczające ich zło i pokonać chorobę? Bo przecież tak kończy się większość powieści. Ale nie ta. W tej historii nie ma ani złego, ani dobrego zakończenia. Wszystko zależy od was. Od tego, jak spojrzycie na te rodzinie i jej życiowe doświadczenia. Na to, z czym musiała się zmierzyć w walce o swoje istnienie.

Być może jest to właśnie powód tak wielkich emocji i wrażeń, jakie wywołała we mnie ta książka. Myślę, że każdy, kto ją przeczyta znajdzie w niej szereg pytań i zagadnień, na które chciałby porozmawiać. A najlepiej zrobić to z kimś, kto zna temat.

Jeśli zaś mowa o narracji, to Dawn Barker prowadzi ją w formie pierwszoosobowej, i to nie w jednej a w dwóch odsłonach. Raz spoglądamy oczami wyobraźni na literacką rzeczywistość z perspektywy Emily, a raz z ujęcia jej męża Paula. Oboje relacjonuje własne życie, i to, co ich spotkała własnymi oczami, sercem i duszą. Okazuje się z czasem, że mijają się tak samo we własnych relacjach, w życiu, jak i rozdziały tej powieści. Perfekcyjny zamysł autorki czy przypadek?

Samo tempo powieści jest dość łagodne – mimo to trzyma w pełnym napięciu i oczekiwaniu na finał. Prostota języka i dbałość o wiarygodność emocji sprawiała, że czytało się ją niczym z nurtem własnych myśli. Autorka subtelnie posługuje się słowem. Wszystkie wydarzenia dawkuje powoli i z wyczuciem budując naprawdę nieskomplikowana fabule, za to bardzo angażującą czytelnika w uwikłaną intrygę losu.

Zastanawiam się ile w tym wszystkim talentu autorki, trafności tematu, przyjaznego stylu, a ile osobistego doświadczenia i fachowej wiedzy z zakresu psychiatrii. Autorka jest bowiem psychiatrą dziecięcym. W jej dorobku prócz kilku powieści (które mam ogromną ochotę przeczytać) jest wiele artykułów na temat rodzicielstwa, zdrowia psychicznego i pisarstwa. Jako powieściopisarka zadebiutowała natomiast powieścią „Pęknięte odbicie”.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu  Prószyński i S-ka

Ocen 10/10
Edyta Sztylc




    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

7 komentarze:

  1. Życie pisze najlepsze scenariusze i zaskakuje na każdym kroku :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Prosty język w książce mi się podoba

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię wczytywać się w doświadczenia innych rodzin. Myślę, że pewnie spodobałaby mi się :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Brzmi zachęcająco :) lubię takie tematy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nieraz myślałam aby przeczytać książkę pisaną przez psychiatre i proszę trafiłam na taką

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię powieści z kilkoma narratorami

    OdpowiedzUsuń