"Sprawiedliwy oprawca" - Aleksandra Marinina

Nie pamiętam, bym kiedykolwiek dotąd miała przyjemność czytać współczesny, rosyjski kryminał. Wschodnia literatura jak widać, skutecznie ukrywała się przede mną. Tym bardziej więc zwróciła moją uwagę, pojawiając się wśród wiosennych zapowiedzi. Skuszona pokaźnych rozmiarów powieścią carycy rosyjskiego kryminału i nasycona ciekawością nowej, nieznanej dotąd literatury zarezerwowałam sobie kilka długich wieczorów na lekturę. Mało istotny okazał się też fakt, że to już dwunasty tom z cyklu o pani major Kamieńskiej.

Co nieco zatem o treści.
Rosja i przygotowuje się do kolejnych wyborów prezydenckich. Kandydatów na to intratne stanowisko jest wielu. Żaden z nich nie przebiera w środkach, by dotrzeć do celu. W centrum tej politycznej intrygi znalazł się też Paweł Saulak, były podwładny zamordowanego generała KGB Bułatnikowa. Paweł po jego śmierci trafia na dwa lata do kolonii karnej (jak twierdzi na własne życzenie). Czas szybko jednak leci — a Saulak musi wkrótce opuścić wiezienie. Zewnętrzny świat okazuje się dla niego jednak mało bezpieczny. Zewsząd czyhają na niego ludzie, którym zagraża swoją wiedzą. Jeszcze inni chętnie wykorzystaliby go do własnych celów i szantażu. Są też i tacy, którzy będą go chronić za wszelką cenę. Jedną z nich jest major Anastazja Kamieńska, która ma zapewnić mu ochronę i bezpieczny transport do Moskwy. Tam zgodnie z rozkazem rozstają się. Aby odegnać od siebie niebezpieczeństwo, nasz bohater podejmuje się pracy na rzecz aż trzech zleceniodawców. Jest to o tyle dziwne, że każdy z nich jest dla drugiego wrogiem. To jednak pozwala Pawłowi zachować życie i doprowadzić zaczętą sprawę do końca. Kim jest naprawdę ten człowiek i co nim kieruje? Tajemnica rodzi tajemnicę.

Odpowiedź nie przychodzi szybko, bo obszerna powieść Aleksandry Marininy „Sprawiedliwy oprawca” nie przejawia raczej skłonności do wartkiej akcji i jej nieoczekiwanych zwrotów. Słowa płyną w niej spokojnym rytmem. Początkowo nawet mi to nie przeszkadzało. Byłam wręcz pod wrażeniem narracji, dialogów i stylu autorki. Pozwoliłam nieść się z nurtem powieści, co było dość przyjemne, biorąc pod uwagę, że tego typu historie winny być raczej kipiącym wulkanem suspensu. Nieco mnie to zaskoczyło. Rasowy kryminał" rosyjskiej gwiazdy kryminału z wielką polityką w tle w dość łagodnym stylu.

Nie była to więc pozycja, która jak się domyślacie, pochłonęła mnie bezwarunkowo. Znacznie trudniej oderwać się było za to od myśli krążących wokół jej bohaterów niż samego procesu czytania. Paweł Saulak wciąż tkwił w mojej głowie, podobnie jak i poczynania kilku jego podwładnych.

Byli to ludzi zgoła nietypowi, których Paweł po dwóch latach własnej nieobecności, na powrót zwerbował do pracy. Tajemniczą misję trzeba było doprowadzić do końca. Jedyna kobieta w jego zespole to Rita – młoda kochanka Pawła, która była mu bezwarunkowo oddana tyle samo z wdzięczności co i z miłości do niego. Za to Misza Łarkin trwał przy nim z chciwości a Gorki Asaturian z obawy przed więzieniem. Tylko Riewienko pracował dla niego z pobudek czysto ideowych — nienawidząc jednocześnie całego świata. Paweł dał im wszystkim szansę na nowe, lepsze życie, niektórym nawet nową tożsamość. Ci ludzi pracowali dla Saulaka nie wiedząc o sobie nawzajem. Wszyscy za to byli jednymi z najlepszych hipnotyzerów, wykorzystywanych do rozgrywek na wielką skalę.

Tu zaczęła nieco się moja podejrzliwość względem realności ich poczynań. Niewiele wiem na temat hipnozy, ale mało prawdopodobne wydawało mi się takie manipulowanie ludźmi, jakie przedstawiła autorka. Zakładając, że takowe osoby mogą istnieć naprawdę, świat stanąłby na głowie. Ale może się mylę? Fakt ten jednak nieco zdystansował mnie do powieści i jej realności.

Niedługo potem do akcji wkracza na powrót Anastazja Kamieńska, która rozpoczyna śledztwo w sprawie serii dziwnych zabójstw. Z czasem okazuje się, że ofiary są jednocześnie sprawcami wielu okrutnych mordów. Sprawa ta wygląda coraz bardziej podejrzanie. Tajemniczy kat, który karze przestępców, nie próżnuje. Jego misja się wypełnia. Ale kim tak naprawdę jest i czemu służą te zbrodnie, dowiedzie się sięgając po książkę.


Musze też przyznać, że sama powieść jest dość wymagająca, jeśli chodzi o fabułę. Spora ilość bohaterów z obco brzmiącymi nazwiskami (do których niestety nie miałam okazji przywyknąć), wiele wzajemnych powiązań między nimi i szerzące się intrygi, sprawiały, że łatwo było się zgubić w gąszczu treści. Może nawet nie zawsze istotnych dla samej fabuły – ale jednak. Reasumując wszystkie za i przeciw, powieść uznaję za całkiem dobra książkę, a dla upewnienia się we własnej ocenie chętnie sięgnę też po kolejną z przygód pani major.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona

Ocena 6-7/10 

Edyta Sztylc

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

2 komentarze:

  1. Nie czytałam jeszcze żadnej książki Marininy, ale chętnie zapoznam się w końcu z jej twórczością ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakoś nie do końca czuję styl Marininy - trudno jest mi polubić bohaterów stworzonych przez tę autorkę, a z kolei zagadki kryminalne nie są na tyle ciekawe, żeby czytać te powieści dla nich. Ta w recenzji zapowiada się całkiem ciekawie, ale obawiam się że jednak bym się rozczarowała ;)

    OdpowiedzUsuń