STAGS - M. A. Beennett


Gdy byłam młodsza, uwielbiałam książki, których akcja toczyła się w szkole, a jej bohaterami byli uczniowie, najlepiej bardzo charakterystyczni, niegrzeczni i niesforni. Dlatego pamiętam i wiem,  że nastolatkowie lubią takie powieści, chcą je czytać i autorzy powinni je pisać, ponieważ to się sprzeda. Wtedy jeszcze nie dostrzega się schematów, monotematyczności, ale cieszy się z lektury i z zaciekawieniem czeka na rozwój wydarzeń. Oczywiście tego typu książki rządzą się własnymi zasadami, ale miałam ochotę wrócić do młodzieńczych lat i przeczytać coś, co jest lekkie i dynamiczne. Dlatego mając świadomość, że STAGS jest powieścią dla młodzieży, postanowiłam po nią sięgnąć. 

Akcja rozgrywa się wśród uczniów elitarnej szkoły STAGS, która istnieje już od wielu lat, ma swoją tradycję, zasady i uczęszczają do niej głównie osoby bardzo bogate. Greer jednak dostała się do tej szkoły tylko dzięki stypendium, które przysługuje jednej osobie i zastanawia się, czy będzie w stanie w ogóle zaaklimatyzować się w otoczeniu bogaczy. Po wielu tygodniach samotności, w jej życiu dochodzi do zmiany. Zostaje zaproszona na wyjazd z najbardziej popularnymi osobami w szkole. Nie przypuszcza jednak, że ich nagłe zainteresowanie jej osobą ma drugie dno. Czy uda się jej w porę rozpracować motywy nowych przyjaciół? Do czego mogą posunąć się osoby z elity?
Kiedy szliśmy w kierunku hangaru dla łodzi, trzymając się za ręce, zastanawiałam się, czy sami nie wymyśliliśmy potwora, siedząc o północy w ciemnej bibliotece.
Jak już wcześniej wspomniałam, jestem świadoma, iż miałam do czynienia z książką dla młodzieży i wszyscy po nią sięgający również powinni mieć to na względzie. Pierwszą rzeczą, która szczególnie zapadła mi w pamięci to sama koncepcja związana ze szkołą STAGS. Jest to bardzo charakterystyczne miejsce, pełne dziwnych zasad, ludzi i odrobinę oderwane od rzeczywistości. Początkowo może to trochę dziwić, ale jednak zrozumiałam zamysł i wiem do czego zmierzała autorka kreując taki obraz. Dopiero później z tego wszystkiego wynika jedna wielka całość. Historia szkoły, historia rodowa Henrego i tak dalej, to jedno ogniwo, które jednocześnie tworzy fabułę.


Zauważyłam, że autorka dość mocno akcentowała ,,staroświeckość" - wiem, że głupio to brzmi, ale to jedyne słowo, które w tej chwili pasuje do tego, co chcę Wam przekazać. Stworzyła szkołę, gdzie nie ma telefonów, telewizji i technologii, którą znają przecież wszyscy nastolatkowie. Nawet odniosłam wrażenie, że świat poza STAGS w tej książce jest jeszcze bardziej nowoczesny niż normalnie. Tutaj jednak młodzi ludzie sami brzydzą się postępem i brutalnie go odrzucają w imię starych zasad. Polowania czy łowienie ryb z pewnością nie jest zajęciem, które absorbuje współczesnych nastolatków. Całość pokazuje, że nadużywanie wymysłów nowoczesnej technologii jest nieodpowiednie, ale też w pewnym momencie wskazuje, że telefon komórkowy może okazać się bardzo przydatny i nie musi być tylko narzędziem, przez który marnujemy czas i tracimy okazję na zrobienie coś fajnego.
Sądziłam, że po prostu jestem sobą. Jednak bycie sobą oznacza bycie inną, przez co automatycznie nalazłam się na celowniku Henry'ego.
Podobała mi się narracja w tej powieści, bo również okazała się bardzo ciekawa i charakterystyczna. Oczywiście była w pierwszej osobie, a o wydarzeniach opowiada Greer i daje nam do zrozumienia, że to wszystko już miało miejsca, a ona jedynie ponownie o tym opowiada. Fajnie, bo dzięki temu pojawia się napięcie, czytelnik ma wrażenie, że każde słowo jest skierowane do niego i jeszcze bardziej wczuwa się w historię.

Wypadałoby wspomnieć, że książka ta to jednak nie romans ani historia kwitnącej na szkolnym korytarzu miłości. Takich powieści jest już cała masa, a autorka miała lekko inny pomysł. Stworzyła świetny thriller, w którym również pojawiło się trochę o młodzieńczym zauroczeniu, ale te wątki były bardzo poboczne i w żadnym wypadku nie zdominowały fabuły. Najważniejsza była akcja - dynamiczna i pełna wydarzeń, które powodowały dreszczyk emocji. Z pewnością jest to książka, która nie nudzi, ciągle coś się w niej dzieje i można być pewnym, iż akcja nagle nie zwolni.
- W idealnym świecie ludzie powinni zachowywać najlepsze rzeczy z dawnych czasów i przyjąć to, co najlepsze z nowych. Ale czy da się tak zrobić?

Z pewnością mogę powiedzieć, że na moje oko, całość jest lekko przesadzona. Wiecie... Bohaterowie zostali ciekawie wykreowani, a autorka konsekwentnie brnęła we wszystko co sobie wymyśliła. Jednak osiemnastolatkowie zachowywali się jak panowie pod pięćdziesiątkę, pili śliwowicę i chodzili na polowania bażantów. Sama szkoła też jest absurdem, bo jaki system edukacji przewiduje brak chociażby zajęć komputerowych? Z pewnością jednak jest to bardzo ciekawa wizja, fajnie też, że autorka nie poszła na łatwiznę i nie wcisnęła tam typowego amerykańskiego high school i to właśnie doceniłam.

Zdecydowanie rzeczą, o której warto wspomnieć, to miażdżące zakończenie! W życiu nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy i autorka zaskoczyła mnie nawet kilkakrotnie, co jest dużym wyczynem. Jak widać, nie jestem nastolatką, a jednak lektura ta zainteresowała mnie i to w stopniu znacznie większym niż przypuszczałam. Cieszę się, że dałam jej szansę, ponieważ przeżyłam naprawdę wiele emocji i poznałam historię, która jest świeża oraz intrygująca.

,,STAGS" to książka, którą jedni polubią, a inni uznają za absurdalnie dziwną i przedobrzoną. Dla mnie jednak okazała się niezwykle pomysłowa i doceniłam to, że autorka starała się stworzyć coś swojego, dynamicznego i uważam, iż jest to powieść warta uwagi. Wielokrotnie zostałam zaskoczona, przekonałam się do kreacji bohaterów, szkoły czy nawet całej rzeczywistości, bo to wszystko tworzyło jedną całość. Polecam, zwłaszcza dla fenomenalnego zakończenia!



Ocena: 9/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina

Patrycja Bomba

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz