"Strażnik" - Paulina Hendel

Z twórczością Pauliny Hendel spotykam się po raz kolejny. Byłam ogromnie ciekawa jej nowej powieści i chciałam sprawdzić czy dorówna poprzedniej serii, a nawet czy będzie lepsza. Pióro autorki nie jest idealne, ma swoje wady, czasami skupia się na zbędnych opisach, ale w ogólnym rozrachunku trzeba przyznać, że jest przystępne w odbiorze, chociaż "szału" nie ma.

Szczerze muszę przyznać, że od "Strażnika" nie wymagałam wiele, więc nie spotkał mnie zawód po poznaniu tej książki. Nie znajdziecie tutaj historii wysokich lotów, raczej taką, która jest dobra na nudny wieczór, po prostu można przeczytać, ale nie oczekiwać fajerwerków.

"Hubert jeszcze przez chwilę stał na progu swojego nowego domu. „Biedna dziewczyna - pomyślał. - Ile miała lat, jak to wszystko się wydarzyło? Dziesięć? Wtedy jeszcze była za mała, żeby docenić wszystkie walory tamtego świata. Ja w jej wieku dostawałem wszystko, drogie sprzęty, markowe ubrania, jeździłem na zagraniczne wycieczki, chodziłem na piwo z kumplami i koleżankami… A ona? Co ma ona? Ciuchy sprzed siedmiu lat i mnóstwo pracy w gospodarstwie. Pewnie od kilku lat nie opuściła granic Święcina, nie ma gdzie poznać fajnego chłopaka ani nowej koleżanki”

Fabuła nie jest specjalnie wyszukana, kilka schematów powtarza się, momentami jest zbyt nierealna. I rozumiem, że to postapokaliptyczna fantastyka, ale i ona ma granice i czasami nie warto wrzucać tak wielu elementów do jednej powieści. Znajdziemy tutaj demony, zarazy i epidemie, cofnięcie technologiczne, czyli to co już tak naprawdę wielokrotnie było, tylko że autorka dodała demony i kilka elementów od siebie, takich wręcz nierealnych.

Jeśli chodzi o te wszystkie demony i inne paskudy, to nie są straszne, nie są dobrze wykreowane. Odniosłam wrażenie, że zostały nakreślone na szybko na zasadzie "po prostu sobie bądźcie".

Cieszył mnie pomysł na fabułę, lubię książki z motywem demonów, a w połączeniu z postapo zapowiadało się naprawdę dobrze, jednak wykonanie mnie zawiodło. Zabrakło mi tutaj emocji wypływających z powieści, strachu, adrenaliny, wszystkiego co towarzyszyło ludziom żyjącym w tak drastycznym świecie i po prostu dobrej historii.

Kreacja bohaterów również nie jest genialna. Osobiście uważam, że jest za dużo postaci w jednym tomie, są niewyraziste, takie raczej są bo są, niczym szczególnym się nie wyróżniają i osobiście nie przywiązałam się to żadnego z nich. Byli bo musieli być. A szkoda, bo uważam, że gdybyśmy mieli jednego bohatera, który by przodował, miał wyraźnie ukształtowany charakter, to powieść miałaby w sobie ogień.

"Strażnik" nie jest lekturą idealną, a w zasadzie daleko jej do takiej powieści. Osobiście uważam, że jest mocno przeciętna i do przeczytania w nudny, leniwy wieczór.

Ocena: 5/10

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu WE NEED YA!


Natalia Zaczkiewicz

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz