"Szczęście na wyciągnięcie ręki" - Agnieszka Krawczyk


„Dobro” to najlepsze co człowiek może dać drugiemu człowiekowi. Z powodzeniem przekonuje nas o tym Agnieszka Krawczyk w swojej najnowszej powieści „Szczęście na wyciągniecie ręki”.
„Dobro” ma też wiele twarzy, o czym świadczą postawy  bohaterów. Czytelnicy na domiar tego zostaną zaatakowani wulkanem emocji i tajemnic. Czuję, że to może być jedna z najbardziej wzruszających książek tego roku, zwłaszcza że czytając ją, niejednokrotnie czułam łzy wzruszenia, przyspieszone bibie serca i podziw dla autorki za wykreowanie tak niezwykłych postaci.

„Szczęście na wyciągniecie ręki” jest jak …
„Wędrówka Alicji po świecie czarów – tu ktoś coś podpowie, tak ktoś inny wskaże właściwą perspektywę. Prawdą jest, że uczymy się głównie od innych. Ludzie czasami męczą, ale ich obecność jest niezbędna, żeby się czegoś dowiedzieć o sobie”.
Taki np. Tymon – człowiek, który nie potrafi nawiązać więzi nawet z własnym synem. Między nimi mur niezrozumienia rośnie z każdym dniem, a ich stosunki przybierają zaledwie konwencjonalną formę. Jeden list z kraju, z którego niegdyś emigrował, zmienia wszystko. Polska i to co z nią związane na nowo ożywa w sercu starszego pana. Koleje ludzkie jak się przekonacie bywają  nieodgadnione.
„Pierre zachodził w głowę, co też za list otrzymał ojciec. Bo pewne było, że wytrącił go ze zwykłego, pełnego dystansu marazmu”.
To nie jedyny bohater tej słodko-gorzkiej powieści. Jest ich znacznie więcej – a każdy z nich to odrębna pełna tajemnic i namiętności historia. Mnogość bohaterów nadaje powieści cech utworu o charakterze mocno społecznym. A każdy z nich to nieszablonowa osobowość pełna barw.  To, co ich łączy to kamienica na Gwiaździstej i tajemniczy dobroczyńca, który ma jednak pewien warunek. Prawo własności do lokalu przekaże tylko temu, kto wykaże się skłonnością do dobrych uczynków. Zadanie na pozór łatwe, ale czy oby na pewno? Jak z tym wyzwaniem poradzą sobie mieszkańcy kamienicy? Czy staną się lepszymi ludźmi? A może już nimi są, tylko o tym nie wiedzą? Droga do poznania siebie okazuje się czasem najtrudniejszą ze ścieżek. Przekonała się o tym jedna z bohaterek — Helena, największy skarb tej powieści.

Z tej książki prócz szerokiego grona mieszkańców „strefy sąsiedzkiej” wylewa się potężne dobro. Skłonna jestem nawet stwierdzić, że niewiele jest powieści tak emanujących dobrocią serca, szczerością i bezinteresownością. Jej treść idealnie komponuje się z tytułem. Bo szczęścia wcale nie trzeba szukać daleko, wystarczy znaleźć je w siebie.

Agnieszka Krawczyk wykreowała na rzecz powieści wiele ludzkich rozterek, rodzinnych tajemnic i wspomnień z przeszłości. Niespełnionych marzeń, ludzkich błędów, wątpliwości i trudnych decyzji. Bohaterów obdarzyła cechami skrajnie różnymi, dając im wszystkim ziarno odwagi i dobroci. Szansę odkupienia win i pogodzenia się z losem. Zrozumienia tak samo siebie, jak i innych, a przede wszystkim moc czynienia świata lepszym.

Czytelnik szybko przekona się, że autorka duży nacisk kładzie na relacje międzyludzkie, obnażając ich blaski i cienie. Nie żyjemy w odosobnieniu, z dala od innych, a to samo przez się nakazuje nam dbać o dobre relacje i wzajemny szacunek. Stereotypowe myślenie to również jeden z wątków powieści, który autorka neguje. Podobnie jak zdawkowe postrzeganie ludzi starszych.
Dialogi są tu jednym z elementów, na które warto zwrócić uwagę, bo to w nich kryje się niezwykła moc. Brak słów i porozumienia oraz skrywane tajemnice i dławiący ból to pierwszy krok do powolnego unicestwienia samego siebie.

Przyznam się też, że podczas lektury, przyszła mi do głowy pewna nietypowa myśl. Mimo iż akcja utworu dzieje się współcześnie, niewiele jest w niej nawiązań do obecnej technologii, jaką dysponuje każdy z nas. To duży plus. Jeśli czytelnik zwróci na to uwagę, przekona się, że elektronika, internet i wszelkie inne elektroniczne gadżety są dalekie szczęściu człowieka.
Szeroko rozumiana cywilizacja i związany z nią rozwój technologii mocno zawęził człowiekowi pole widzenia. Mamy dziś możliwość patrzenia daleko w świat, niestety nie widzimy tego, co blisko, pod nogami, i wokół nas. W pogoni za marzeniami nie doceniamy piękna, które jest pod ręką. Zamykamy nierzadko serca na to, co nam najbliższe (rodzina i sąsiedzi) szukając wirtualnych znajomych na FB. Dlatego uważam, że Agnieszka Krawczyk  oddała w nasze ręce powieść z głębokim przesłaniem - pełną wyczucia i taktu oraz sobie znaną wrażliwością społeczną.

Książka, która zaraża empatią, pogodą ducha i optymizmem. Jest też potwierdzeniem tego, że najlepsze historie pisze samo życie.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu FILIA 
Ocena 10/10  
 

Edyta Sztylc
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

5 komentarze:

  1. Fabuła zapowiada się bardzo ciekawie. Chętnie sięgnęłabym po tą książkę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma co zwlekać. Naprawdę gorąco polecam :)

      Usuń
  2. Jak dobrze, że książka pokazuje, że nowe technologie nie są ciągle niezbędne ;) Bardzo potrzebuję teraz takich pozytywnych książek, cieszę się, że ją tu znalazłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytając takie powieści jak ta, człowiek naprawdę ma ochotę, stać się lepszym.

      Usuń
  3. Książek Pani Krawczyk jeszcze nie czytałam - czytałam za to o nich i to sporo dobrego :)

    OdpowiedzUsuń