"Umiera się tylko raz" - Robert Dugoni

Kto patrzy na zewnątrz, śni;
Kto patrzy do środka, budzi się.
Karl Jung

Historia niby prosta, niby przewidywalna, a jednak skomplikowana, bo rozwiązań może być wiele. Czytelnik pewnie śmiało założy, że wie, kto jest sprawcą i jaki miał motyw, jednak dość szybko okazuje się, że historia i tak wciąga niesamowicie, bo sprawcą i motyw wcale nie musi być taki oczywisty. Ofiarę znamy jedynie z urywków informacji, które sama nam podaje, a jeśli to nie jest cała prawda?Ona Bardzo chciała ukryć swoją tożsamość. Zrobiła wiele by zatrzeć za sobą ślady, by nikt nie mógł jej odnaleźć. A jednak ktoś ją wytropił. Tylko kto?

„- Lynn Hoff nie chciała, żeby ktoś ją znalazł — zauważyła Tracy.
- Ale komuś się udało — mruknął Kins”

Nastolatek przypadkowo wyławia kosz na kraby, w którym zamiast skorupiaków znajdują się zwłoki młodej kobiety. Detektyw Tracy Crosswhite podświadomie czuje, że to może być jedna z najtrudniejszych spraw, jakie dotąd prowadziła. Pierwsze i najważniejsze zadanie to odkryć, kto jest sprawcą, który tak bardzo nie chciał, by ciało ofiary zostało odnalezione, że włożył w to wiele wysiłku. Przypadkowe wyciągnięcie kosza z zatoki Puget miało bardzo małe szanse się zdarzyć, jednak się stało. Dużym postępem dla śledztwa byłoby zidentyfikowanie ofiary. Martwa dziewczyna również włożyła wiele wysiłku w to, by ukryć swoją tożsamość. W toku śledztwa policja ustala, że zwłoki mogą należeć do kobiety zaginionej kilka miesięcy temu na górze Mount Rainier. Detektyw Crosswhite zagłębia się w życie osobiste ofiary, poznaje coraz więcej szczegółów i wydaje się, że najciemniej jest pod latarnią. Niewierny mąż zagrożony karą więzienia, trudne dzieciństwo – czy Andrea uciekła i zniknęła, czy została zamordowana? Tracy dodatkowo zmaga się z osobistymi wspomnieniami morderstwa siostry. Sprawa komplikuje się, gdy pomimo wnikliwego dochodzenia śledczy mają więcej wątków i niewiadomych niż odpowiedzi i dowodów. Kiedy nagle prokuratura odbiera śledztwo, a Tracy prawie dosłownie dostaje po łapach, nie może dać za wygraną, nie chce oddawać sprawy, w którą bardzo się zaangażowała. Nadal prowadzi czynności śledcze, chociaż nie wie, co myśleć o całej sprawie. A pojawia się kolejne ciało młodej kobiety.

„Zastanawiam się tylko, skąd się biorą tacy ludzie, którzy strzelają komuś w tył głowy i upychają ciało w pułapce na kraby jak przynętę?”

To już czwarta książka z serii, chociaż dla mnie pierwsze spotkanie z Dociekliwa i nieustępliwą panią detektyw. Bardzo chciałabym, by wszyscy amerykańscy policjanci byli tak skrupulatni. Charakterna, z zasadami i z silnym poczuciem misji, jednocześnie przeżywająca własne życiowe rozterki, to bohaterka, której się ufa i lubi.Zwroty akcji przykuwają uwagę, a czytelnik snuje domysły na temat odpowiedzi na pytania - kto? Jak? Pewnym wydaje się tylko motyw. Odpowiedzią na pytanie dlaczego, zdecydowanie może być pokaźny, bo pół milionowy fundusz powierniczy, który znika. A gdzie tak duże pieniądze tam chciwość napędza do działania, tam złe myśli przechodzą w złe czyny. Gdzie chciwość tam zdrada przestaje być brudnym grzechem, a staje się głównym sposobem osiągnięcia celu. By ułatwić sobie zadanie, skrupuły upycha się w piwnicy a ofiary w koszu na kraby.

Kłuło w oczy czytanie odmienianej nazwy miasta Portland. „Na komendzie policji w Portlandzie”, „policja Portlandu” – możliwe, że to poprawna forma jednak wygląda i brzmi dziwnie.Więcej minusów nie dostrzegam. Historia jest wciągająca, odpowiednio zagmatwana, pełna niuansów, a jednak napisana spójnie i językiem lekkim, w sposób wciągający czytelnika w samo centrum dochodzenia.

Nie bardzo lubię słowo „fajny”, ale tę książkę tak właśnie się czytało, fajnie, przyjemnie. Bardzo dobrze skonstruowana zagadka kryminalna, fabuła nie męczyła, a była ciekawą rozrywką, akcja prowadzona w idealnym tempie, nie za wolno by nie znudzić czytelnika, ale też nie zbyt szybko by nie wydała się mało prawdopodobna.

Umiera się tylko raz. Podobno, ale czy aby na pewno?

Ocena : 7,5 / 10

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Albatros.


Magdalena SzL

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz