"W grobie ci do twarzy" - Andrzej F. Paczkowski

„...pamiętaj, że jesteś inteligentna, dobrze? Więc nie zachowuj się jak kretynka.”

Komedia pomyłek tych celowych i tych niezamierzonych, pędząca akcja, niedopowiedzenia i nieporozumienia, zabawne dialogi — wyborne. W trakcie czytania wizualizuję sobie wydarzenia i przed oczami mam żywy obraz, sceny jakby żywcem właśnie wyjęte z doskonałych filmów Barei. Smakowity kąsek dla miłośników poczucia humoru w najlepszym wydaniu.

Marlena, pewna siebie, przedsiębiorcza kobieta interesu, budzi się w szpitalu, nie pamięta, kim jest ani co się stało. Z przerażeniem odkrywa, że inni chorzy w dziwny sposób znikają, a ja z równie wielkim przerażeniem odkrywam, że ten szpital, który z założenia ma być groteskowy, bo to czarna komedia i śmiesznie ma być, ale on mi niestety niebezpiecznie przypomina taki rzeczywisty polski szpital. Włos na głowie się jeży i włosy na plecach, bo ze świecą w nim szukać życzliwego człowieka.

Jak się później okazuje w szpitalu, w którym powinno się wracać do zdrowia, Marlena Kiełbasa cudem unika śmierci z rąk własnej matki!

„Zresztą, chwileczkę, czy ja naprawdę nazywam się Kiełbasa?”

Udaje jej się uciec dzięki pomocy przyjaciółki Wandy. Kobiety rozpoczynają dziwny wyścig z czasem, z pamięcią i ze śmiercią. Wyścig pełen drinków, groteskowych postaci, sytuacji śmiesznych a czasami przykrych. Całe szczęście Marlena oprócz noża w głowie ma kilka przyjaciółek i bezpieczne schronienie w przyjaznej księgarni, które pozwolą jej zachować twarz, życie i majątek. Gdzieś między Warszawą, Krakowem a Wodzisławiem dochodzi do serii niefortunnych zdarzeń, a w rezultacie trupem padną ci, którzy trupami być nie mieli, okaże się, kto jest przyjacielem a kto nieprzyjacielem. A główna bohaterka w jednej z retrospekcji, oglądając własne życie jakby film w telewizji, ujrzy jasno i wyraźnie, kto wpakował jej nóż w głowę.
„Mam brata alkoholika i bezdomnego wszarza? Robisz mnie w balona?”

W pewnym momencie Marlena zaczyna odzyskiwać dawną siebie. Najpierw powoli powracały dawne gesty, słowa, zachowanie, stopniowo jednak i to dosłownie stopniowo, no bo po spotkaniu ze stopniami schodów, nagle przypomniała sobie. To gwałtowne wydarzenie spowodowało, że wszystkie elementy układanki wskoczyły jak skomplikowane puzzle tetris na swoje miejsce. Wiedziała, kim jest i co musi zrobić. Miała to już wcześniej wszystko zaplanowane, nóż w głowie jedynie odwlókł realizację planu w czasie. Tylko czytelnik nie został uprzedzony, że ta zabawna sytuacja przestanie być śmieszna, a zrobi się całkiem poważnie. Powiedziałabym, że śmiertelnie poważnie, w końcu o ogromnej firmie pogrzebowej w tle tej historii mowa.

Po kilku prześmiesznych początkowych rozdziałach sytuacja przestaje być zabawna. Humor nadal utrzymuje się na wysokim poziomie, ale jest to już czarny humor. Co raz jakaś kobieta ląduje w grobie i choć każdej z tym grobem do twarzy jakoś żadna nie chce w nim zostać. Wiele sytuacji strasznych, ale zabawnych a czasami nawet strasznie zabawnych.
Akcja pędząca w zastraszająco szybkim tempie, Cudownie dowcipne dialogi, bohaterowie boleśnie realni jakby naprawdę mieszkali za ścianą (zwłaszcza jeśli czytelnik mieszka w Wodzisławiu). Jak w przezabawnych komediach Barei, świat widziany w krzywym zwierciadle, tylko właśnie, czy to, aby na pewno lustro jest krzywe, czy przekrzywiona nasza głowa patrząca na to wszystko? Wzrok już nie ten czy zamazany obraz? Autor stworzył naprawdę niejednoznaczną powieść.

No i przyznaję, że niezłą sieczkę ten nóż wykroił. Nikt by się nie spodziewał takiego zakończenia. Wszystko wskazuje na to, że Marlena nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa i bardzo możliwe, że jeszcze o Kiełbasie usłyszymy.

Książka dla tych, którzy nie wierzą, że czytanie i inwestowanie w rozwój czytelnictwa może ocalić życie.

Ocena : 8 / 10

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Lira.

Magdalena SzL

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz