‘’Zakręty losu. Braterstwo krwi’’ - Agnieszka Lingas-Łoniewska


Sięgnięcie po drugą część z cyklu ,,Zakręty losu”, to czysta formalność. Zwłaszcza, że pierwsza powieść skończyła się tak emocjonująco i zapowiadała tym samym równie ciekawą kontynuację. Poza tym, już od początku wiedziałam, że skoro ukazała się kontynuacja tej serii, to muszę ponownie ją przeczytać i odświeżyć sobie pamięć. Niektóre książki można czytać po kilka razy i zawsze przeżywać przy nich takie same emocje. Ta z pewnością do takich należy, zresztą jak cały cykl.

Kaśka i Krzysiek po długiej i pozornie wygranej walce z mafią, dostają karteczkę z ostrzeżeniem. Już wiedzą, że niektórzy ludzie nigdy nie wybaczają, a oni muszą być czujni. Nawet nie przypuszczają, jak szybko będą musieli ponownie zmierzyć się z przeszłością, która wróci do nich jak bumerang. Mecenas Borowski zostanie postawiony pod ścianą, a w tym samym czasie do jego życia powróci... starszy brat. Łukasz będzie musiał walczyć z demonami przeszłości, aby odkupić winy. Jednak w tym wszystkim przydarzy mu się coś dobrego. Spotka ją – miłość swojego życia. Czy będzie w stanie zmienić się i docenić dar od losu?
- Wydaje mi się, że jestem dla ciebie takim powieszonym na ścianie obrazkiem. Patrzysz na mnie, podziwiasz, ale przede wszystkim uważasz, żebym nie spadła i się nie potłukła. A ja nie jestem ze szkła. Jestem silna. Wiesz o tym dobrze. Znasz mnie, Krzysiu. Dlaczego więc robisz coś w tajemnicy przede mną? Nie rozumiesz, że to bardzo mnie boli? I rani? – utkwiła w mężu pełne żalu spojrzenie.  
Na wstępie muszę przyznać, że ta powieść podobała mi się bardziej od poprzedniej. Być może wynika to z tego, że od początku działo się dużo i nie było tam tej… młodzieńczej miłości. Po prostu nie przepadam za książkami, w których nastolatkowie rywalizują ze sobą, odbierają sobie partnerów czy gonią za popularnością. ,,Zakręty losu” na początku przypominały trochę taką historię i pewnie bym ich nie przeczytała, gdyby nie rekomendacje znajomych. Tym razem mamy do czynienia z dorosłymi ludźmi, którzy mierzą się z poważnymi problemami. Już od początku wszystko toczy się wokół mafii i akcja rozkręca się bardzo szybko.


Oczywiście tym razem to nie Kaśka i Krzysiek są najważniejsi. W końcu mój ulubieniec – Łukasz – doczekał się swoich pięciu minut. Bez wątpienia to on odgrywa główną rolę, ale pan i pani Borowscy również mieli swoje miejsce i nie zniknęli. W końcu to właśnie oni w dużej mierze nadepnęli na odcisk nieciekawym ludziom. Jednak cieszę się, że autorka to wszystko dobrze wypośrodkowała i poświęciła również sporo uwagi Krzyśkowi oraz Kaśce, których zapewne wszyscy pokochali po pierwszej części i byliby zawiedzeni, gdyby ich wątek został pominięty.

Jeśli chodzi o styl pisania autorki, to nie mogę przyczepić się do niczego. Książka ta jest lekka, przyjemna i napisana prostym językiem, ale z dużym wyczuciem. Agnieszka Lingas-Łoniewska absolutnie nie ma problemów z wyrażaniem myśli i potrafi zainteresować czytelnika. Jednocześnie panuje nad równowagą pomiędzy opisami, z których możemy dowiedzieć się dużo o bohaterach a dialogami.

Akcja w powieści toczy się bardzo szybko. Każdy rozdział przynosi nam inne emocje, a napięcie buduje się stopniowo. Każdy szczegół został starannie przemyślany, więc wszystkie wątki łączyły się w jedną całość. Temat mafii został rozbudowany na całą książkę i poczytaliśmy trochę więcej o sposobie działania tych tajemniczych ludzi z pierwszej części książki. W pewnym sensie również dowiadujemy się jaką rolę w świecie przestępczym odgrywał Lukas.
- Skoro ona wie o tym i nadal chce mieć z tobą coś wspólnego, to na twoim miejscu zrobiłabym wszystko, żeby ocalić swoje gangsterskie dupsko i spróbować z nią jeszcze normalnie żyć. Nie lubię cię, zawsze będę cię oskarżała o to całe gówno. Ale twój brat cię kocha. Ona też. Więc zrób coś z tym, Lukas!
Pod koniec było trochę smutno, ale przynajmniej mogłam cieszyć się z przemiany Łukasza, który odkupił swoje winy i zaczął żyć uczciwie. Gdy już ocierałam (metaforyczne) łzy, przyszedł czas na epilog i… wszystko odwróciło się o sto osiemdziesiąt stopni. Poza tym… Możemy przekonać się jak wielka jest braterska miłość. Krzysiek i Łukasz wiele złego przeszli, ale po latach nienawiści w końcu sobie wybaczyli i wyjaśnili część spraw. Znów stali się bratnimi duszami, które się wspierają  w każdym momencie – dobrym lub złym. Autorka pokazała, że wszystkie błędy można wybaczyć, jeśli ktoś naprawdę żałuje tego co zrobił.

Chyba nikomu nie muszę polecać tej książki, bo jeśli ktoś przeczytał pierwszą część, to z pewnością sięgnie po drugą. Na tym etapie mogę śmiało powiedzieć, że ta ponownie historia wciągnęła mnie w swoje sidła i już niedługo mam zamiar zapoznać się z kolejną powieścią z tej serii!


Ocena: 10/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Burda


Patrycja Bomba

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz