"Anihilacja" - reż. Alex Garland

Słownik Języka Polskiego PWN definiuje słowo "anihilacja" w następujący sposób: proces fizyczny, w którym cząstki elementarne i odpowiadające im antycząstki, zderzając się ze sobą, ulegają unicestwieniu. Ten wyraz posłużył za tytuł najnowszego filmu Alexa Garlanda, który jednak opowiada o czymś więcej niż tylko zniszczeniu.

"Lena, biolog i były żołnierz, jest wstrząśnięta, kiedy jej zaginiony mąż wraca bliski śmierci do domu. Mężczyzna brał udział w ściśle tajnej misji do tajemniczej, odizolowanej Strefy, z której dotąd nikt nigdy nie wrócił. Teraz to Lena i jej elitarny zespół muszą wkroczyć do pięknego, lecz śmiertelnie niebezpiecznego świata dziwnych krajobrazów i zmutowanych zwierząt, by znaleźć remedium na chorobę, na którą zapadł jej mąż i odkryć jak powstrzymać rozprzestrzeniające się zjawisko, które zagraża wszelkiemu życiu na Ziemi.", 

Fabuła rozkręca się powoli. Z początku jest nieco drętwo i sztywno, a ponury klimat potrafi być przytłaczający. Wszystko zaczyna się zmieniać wraz z pojawieniem się męża głównej bohaterki. Coś jest z nim nie tak, a gdy dowiadujemy się, że wpływ na to miało tajemnicze zjawisko, które może zniszczyć całą planetę, twórcy filmu zabierają nas w jego centrum.
źródło
Alex Garland zaczyna wszystko od końca. Pokazując nam jak skończyła się podróż pań w głąb strefy, zaczyna budować napięcie, trzymając widza na skraju jego siedzenia w oczekiwaniu na to jak dokładnie potoczą się wydarzenia filmu. Następnie przybliża nam bohaterki, razem z ich wadami i zaletami, skupiając się na ich emocjach, a nie inwazji kosmitów, walkach, itp. W tej historii liczy się człowiek, jego czyny i akcje oraz ich konsekwencje.

Obsada "Anihilacji" jest gwiazdorska. W głównej roli wystąpiła Natalie Portman. Na ekranie partnerują jej m. in. Oscar Isaac, Jennifer Jason Leigh, Gina Rodriguez czy Tessa Thompson. Aktorzy nie dostają równej szansy żeby się wykazać, ale wszyscy sprawdzają się w tym klimacie niepewności i strachu, który towarzyszy ich postaciom. Dało się odczuć motywacje bohaterek/bohaterów podążających ku nieznanemu.

Zachwycająca w filmie jest jego warstwa wizualna. Za piękne zdjęcia odpowiedzialny jest Rob Hardy, który pracował już przy poprzednim filmie reżysera, "Ex Machina". Tutaj przede wszystkim rzucają się w oczy szerokie kadry pokazujące nam pełne oblicze Strefy X. W tym miejscu trzeba jeszcze pochwalić efekty specjalne, które są mieszanką CGI i efektów praktycznych.

Niektórzy mogą mieć problem z tym, że faceci są tutaj przedstawieni jako wojownicy, a kobiety jako naukowcy. Ekipa pań, które wyruszają do strefy składa się z biolożki, fizyczki, ratowniczki medycznej i geomorfolożki. Przez ten fakt bohaterki są jednak w stanie otworzyć się na siebie, czego mogłyby nie uczynić w przypadku zmiany któregoś z ogniw tej grupy. Nie ma co doszukiwać się tutaj żadnego seksizmu.

Problemem dla wielu osób może być także wolne tempo filmu i mozolne budowanie historii. Tym bardziej, że wydarzenia toczą się w dosyć przygnębiającej atmosferze, co jeszcze bardziej potęguje muzyka. Z czasem robi się coraz dziwniej, a widz musi się naprawdę skupić by w pełni ogarnąć sytuację. Wiedzcie zatem, że po "Anihilacji" nie ma co spodziewać się relaksującej rozrywki.

Film, będący adaptacją powieści "Unicestwienie" Jeffa VanderMeera, zgłębia temat naszej tożsamości, relacji z innymi, przede wszystkim z perspektywy głównej bohaterki. Reżyser zastanawia się co jesteśmy w stanie zrobić dla miłości, zderzając to uczucie z ludzką ciekawością. Pod względem filozoficznym, "Anihilacja" stawia wiele pytań i stanowi świetne wyjście do dyskusji na wyżej wspomniane przeze mnie tematy. Na tle blockbusterów z gatunku science-fiction wyróżnia się świeżością, jeśli jednak nie oczekujecie po filmie głębokiego przesłania czy artystycznej wizji, ten tytuł może was szybko znudzić.

Ocena: 6/10

Za możliwość obejrzenia filmu dziękuję Imperial Cinepix
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

1 komentarze: