"Co robi Pucio?" - Marta Galewska-Kustra, Joanna Kłos

W biblioteczce mojej już prawie czteroletniej córeczki jest mnóstwo książek różnego rodzaju. Mamy niewielkiego formatu klasyczne, stare bajeczki, a niektóre z nich czytali moi rodzice mnie i mojemu bratu przed snem, są więc już podniszczone i bardzo naznaczone przez czas, ale ze względu na
sentyment nie zamierzałam się ich pozbywać. Mamy też klasyczne baśnie Andersena, czy braci Grimm, wierszyki i piosenki dla przedszkolaków. Moimi ulubionymi są jednak te książki, o których istnieniu jeszcze kilka lat temu nie miałam pojęcia, zresztą moja córka także swoje ulubione ma właśnie wśród tych nowinek! Obracanki, przesuwanie paluszkiem, opowiadanki bez tekstu, uwielbiam tego typu publikacje dla dzieci, a jednym z takich małych, wielkich odkryć jest nic innego, jak właśnie Pucio! 

Moja córeczka uwielbia Pucia i ma chyba wszystkie książki z serii, jakie do tej pory się ukazały. Jeśli mam być szczera, nie rozumiałam początkowo tej ogromnej fascynacji, ilustracje ładne, takie normalne, ale kolorystyka nie była zbyt chwytliwa. Dotychczas królowały bajki bogate w kolory, a wystarczyło raz pokazać dziecku Pucia, by reszta poszła w kąt! Przysięgam, że każdego wieczoru musiał być czytany Pucio, nie żadna inna bajka, tylko właśnie Pucio, mimo że każde zdanie wyryło się już w pamięci nie tylko mojego dziecka, ale o zgrozo także mojej... Cieszyłam się, kiedy dostałyśmy już drugą książkę z serii, bo miałam w końcu urozmaicenie!

Najważniejsze są odczucia dziecka, a moja Anielka całą Puciową rodzinę pokochała. Genialne jest to, że maluch nie ma nawet pojęcia o tym, ile dzięki tej książce się uczy. Poszczególne przedmioty są narysowane dzicinnie, bez ostrych krawędzi, przyjaźnie dla oka dziecka, ale też nie różnią się bardzo od tych, które malec widzi na co dzień we własnym domu. Każda z książek z serii poświęcona jest nauce czegoś innego, bajeczka, o której opowiem Wam dziś, ma na celu nauczenie dziecka zwyczajnych czynności, które każdego dnia wykonujemy.

Zacznę od tego, że format jest niewielki, małe rączki bez problemu poradzą sobie z utrzymaniem książki, co w poprzednich dużych opowiadaniach nie było możliwe. Postacie są takie same, nadal słodkie i miłe dla oka, choć na kartach w większości pojawia się sam Pucio. 
Przez całą bajkę rodzic zadaje dziecku dwa pytania: co robi Pucio? i co to?
Zagadki nie są trudne, bo dotyczą podstaw, które malec poznaje już na samym początku pięknej przygody z mową.

Książka, łóżko, zabawki, wanna, nocnik, pies, bluzka - właśnie tego rodzaju słów uczy się dziecko. Do każdego pytania w książeczce dołączona jest prosta ilustracja i podpis, a na sąsiedniej stronie z "Co robi Pucio?" chłopiec wykonuje czynność pasującą do danego przedmiotu. Siedzi, śpi, bawi się, kąpię się, siusia, biegnie, ubiera się i tak dalej... Zastanawiałam się, czy ta książka nie będzie dla mojej córki zbyt łatwa, ale nie miałam  też pewności, czy na każde z pytań Anielka odpowie poprawnie. Po raz kolejny moje dziecko mnie zaskoczyło, bo przez całą książeczkę odpowiadało bezbłędnie! Bajeczka skradła jej małe serduszko i teraz jestem skazana na cowieczorne sprawdziany z nowego Pucia! 

Rzeczowniki i czasowniki, z którymi dziecko zapoznaje się w tej książeczce, są tymi podstawowymi i myślę, że ciężko jest określić docelowy wiek malucha, któremu jest ona przeznaczona. Każdy malec rozwija się inaczej, jeden szybciej chodzi, drugi szybciej mówi, jeśli macie w domu roczniaka, który powtarza Wasze słowa, to śmiało opowiadajcie mu tę bajeczkę, wymawiajcie słowa i wskazujcie ich znaczenie. 
Może Wasz malec ma dwa albo trzy latka i teraz zaczyna mówić? To także dobry moment! Co więcej, myślę, że nawet pięcioletnie dziecko nie będzie się z tą bajką nudziło! Cała seria opowiadająca o Puciu jest stworzona tak, by skraść serca malców w każdym wieku. Gorąco Wam polecam wszystkie książki, gwarantuję, że Wasze dzieci pokochają Pucia, Misię i małe Bobo!

Ocena: 10/10

Za egzemplarz bardzo dziękujemy Wydawnictwu Nasza Księgarnia

Julia Komorska


    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

1 komentarze:

  1. Mój chrześniak uwielbia spotkania z Piciem w każdej formie. Czy to bajki, czy to puzzle. Po prostu, jest w nim zakochany. 😊

    OdpowiedzUsuń