"Ella Zaklęta" - Gail Carson Levine

Wyobrażacie sobie życie, w którym musielibyście spełniać każdy rozkaz, w którym każde polecenie musielibyście bezwzględnie wypełnić? Wyobrażacie sobie siebie, jako całkowicie posłusznych? Nie? Wcale mnie to nie dziwi, bo ja też nie potrafiłabym być taką marionetką. Niestety, mocy silniejsze od własnej woli, spowodowały, że Eleanora musiała być bezwzględnie posłuszna.

Ella ( tak lubiła być nazywana nasza bohaterka), w chwilę po narodzinach została obdarowana przez jedną zwariowaną wróżkę darem posłuszeństwa. Lucynda przekonana była, że jej podarunek jest najwspanialszą rzeczą, jaka mogła przytrafić się każdemu dziecku, przecież dziecko posłuszne rodzicom powinno być najszczęśliwsze na świecie. Odmiennego zdania była sama Ella. Już jako dziecko straciła przyjaciółki, które odkryły, że Ella poddaje się ich władaniu. Sama dziewczynka próbowała niejednokrotnie przełamać zaklęcie wróżki. Zazwyczaj kończyło się to dusznościami, wzrostem temperatury ciało, trzęsącymi się rękoma, przyśpieszonym biciem serca, itd. innymi słowy jej ciało samo reagowało na nakazy. Dziewczyna zaczęła wymyślać różne sposoby, aby wykonać nakaz w sposób jak najbardziej złośliwy. Wszystko jeszcze jakoś się układało, aż do dnia, w którym umarła jej mama. Opieką nad dziewczynką przejął ojciec, którego do tej pory więcej nie było, gdyż zajmowała się interesami. Niestety, szemrane interesy spowodowały, że ojciec stracił cale bogactwo. Szybko znalazł sposób na odbicie się od przysłowiowego dna. Bogato ożenił się ponownie... a potem, już się potoczyło

Gdyby ktoś zastanawiał się, dlaczego Kopciuszek był tak bardzo posłuszny macosze i jej córkom, to ta historia jest odpowiedzią na to pytanie. Tak, tak.. Ta powieść oparta jest na kanwie baśni o Kopciuszku, a nawet jest jego pewną wariacją.   Moim zdaniem bardzo udaną i wartą uwagi.

Autorka poruszyła bardzo istotny problem. Problem bezwzględnego posłuszeństwa i wykonywania w ciemno różnych zadań. Niemożliwe w dzisiejszych czasach? Nic bardziej mylnego. W dobie internetu i różnych portali społecznościowych, pojawiło się mnóstwo nowych zagrożeń, szczególnie dla młodszego pokolenia. Chociażby gry typu niebieski wieloryb, której uczestnicy powoli wciągani są w niby-zabawę, której konsekwencję mogą okazać się tragiczne. Albo sekty, w których młoda osoba ( chociaż nie tylko młoda), przechodzi tzw. "pranie mózgu", tracąc swoją tożsamość i umiejętność dokonywania samodzielnych wyborów, o asertywności już nie wspominając. Autorce udało się pokazać jak trudno jest odrzucić posłuszeństwo i nauczyć się "zdrowej", mądrej asertywności.

Gail Carson Levine zabrała mnie w magiczny świat pełen ukochanych przeze mnie istot: wróżek, olbrzymów, jednorożców, ogrów, itp. Przewodnikiem moim była niesamowita dziewczyna, która podjęła walkę o samą siebie. Od pierwszych stron zdobyła ona moją sympatię ( i całe szczęście, wszak to ona była narratorem całej historii), podobnie jak książę Char- dwoje młodych ludzi, którzy w świecie sztywnych zasad i norm cenili sobie przede wszystkim naturalność, szczerość i prostotę. Prostota to cechą, którą wielokrotnie pojawia się w powieści. Prosta fabuła, ale momentami zaskakująca. Prosty język, który sprawia, że baśń po prostu czyta się. Prostota w opisach i niewymuszonych dialogach. I jedyne co nie jest proste, to emocje, które przeżywa się razem z Ellą.

Okładka? Szczerze nie wiem, co o niej myśleć. Z jednej strony podoba mi się pomysł wykorzystania kolażu, a z drugiej wydaje mi się być mdła. Myślę, że grafik mógł bardziej dać ponieść się wyobraźni. Wszak to baśń jest.

Ze spokojnym sumieniem polecam tą pozycję, szczególnie młodym czytelnikom. Pozycję, która nie tylko bawi, nie tylko zabiera czytelnika w cudowny świat baśni, ale i zmusza do zastanowienia się nad własnym postępowaniem.




Ocena: 9/10

Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo Wydawnictwu Poradnia K


Sylwia Szczepańska
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz