"Galeria umarłych" - Chris Carter

O książkach Chrisa Cartera słyszałam wiele dobrego, jednocześnie słyszałam, że jego powieści są mroczne i bardzo brutalne. To trochę mnie odrzucało, a może jeszcze nie byłam gotowa na to, by po prostu Cartera czytać. Jednak jego książki coraz częściej za mną chodziły, kolejne tomy pojawiały się na profilach moich bookstagramowych znajomych, a każda recenzja była zachwytem nad geniuszem autora. Gdy dowiedziałam się, że 24 kwietnia wyjdzie dziewiąty tom przygód Roberta Huntera, stwierdzałam, że warto zaryzykować i tak w moje ręce trafiła najnowsza książka – „Galeria Umarłych”. Po lekturze jestem ogromnie na siebie zła, że dopiero teraz miałam szansę przeczytać książkę autora. Zdecydowanie było to bardzo udane spotkanie i koniecznie muszę nadrobić wcześniejsze tomy.

Agenci Hunter i Garcia otrzymują informację o brutalnym morderstwie popularnej modelki. Widok jej ciała jest jednym z najbardziej szokujących obrazów, które obaj widzieli. Okaże się, że ofiar będzie więcej, a detektywi z jednostki ds. wyjątkowo brutalnych zbrodni zostaną zmuszeni do współpracy z agentami FBI. Dlaczego? Agenci FBI prowadzą jedno z najbardziej skomplikowanych śledztw w swojej karierze, a seryjny morderca prowadzi z nimi bardzo niebezpieczną grę. Ten psychopata robi to, co kocha – morduje. A każda śmierć jest czymś więcej, niż tylko zabójstwem – jest dziełem sztuki. Czy detektywom uda się znaleźć odpowiedź na to, w jaki sposób psychopata wybiera ofiary, zanim zginie kolejna niewinna osoba?

Nie będę owijać w bawełnę, Pan Carter wie, jak przyciągnąć uwagę czytelnika i sprawić, by nie chciał rozstać się z książką nawet na chwilę. Bardzo żałuję, że nie mogę porównać „Galerii umarłych” to wcześniejszych części, ale myślę, że styl autora raczej się nie zmienił i wszystkie pozytywne recenzje były zasłużone. Choć obawiałam się, że może nie będę umiała wgryźć się w fabułę bez znajomości historii głównego bohatera, to na szczęście skończyło się tylko na obawach. Detektyw Hunter zaimponował mi już na samym początku książki, a moją sympatię zdobył też jego partner Garcia. Zgrany to z nich duet! Z uśmiechem na twarzy czytałam też wszystkie sceny będące przepychankami z agentami FBI. Choć zagadka była bardzo trudna do rozwiązania i była tu wciąż obecna atmosfera mroku, to właśnie takimi scenami autor na chwilę rozluźniał atmosferę. Jednak nie powiem, ale najbardziej zaciekawiły mnie rozdziały, które dotyczyły mordercy. O matko, co to za psychopata! Mimo że zabijał z zimną krwią, to jednak sposób, w jaki przygotowywał każdą zbrodnię, sprawił, że byłam pod wrażeniem.

Jako że nie znałam wcześniej stylu pisarza oraz jego manier, to pierwsze rozdziały czytałam z ogromnym zainteresowaniem. Później do tego uczucia dołączyły napięcie, potężna dawka adrenaliny i przerażenie. Na początku opisy scen morderstw czytałam z wyraźnym grymasem obrzydzenia, zniesmaczenia, ale nie sprawiły one, że chciałam zakończyć lekturę. Wręcz przeciwnie, chciałam wiedzieć, czym jeszcze mnie autor zaskoczy, co tym razem przygotuje nasz morderca. Jako że każdy rozdział książki jest krótki, to bardzo ciężko było odłożyć mi książkę. O nudzie nawet nie ma tu mowy, nie przy akcji gnającej na złamanie karku i takich zwrotach akcji, że trwałam w permanentnym szoku. A jakie ta są opisy! Tego nie da się opowiedzieć, to po prostu trzeba przeczytać! W pewnym momencie już nawet sobie odpuściłam zgadywanie, kto jest mordercą i dlaczego zabija. Delektowałam się każdą stroną i było warto! Zakończenie spowodowało, że będę czekać z niecierpliwością na kolejny tom!

„Galeria umarłych” to mroczna i pełna napięcia książka, którą można podsumować jednym słowem – nieodkładalna. Jestem pod ogromnym wrażeniem świata wykreowanego przez Chrisa Cartera, a sama lektura była ogromną przyjemnością. Myślę, że miłośnicy tego autora się nie zawiodą, a i nowi czytelnicy będą zadowoleni. Polecam.

Ocena: 9/10

dorotbook

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz