"Gwiazdy nadziei" - I.M. Darkss

Mówi się, że powinniśmy wspierać "naszych". Jeśli kupujemy warzywa i owoce, to starajmy się wybierać polskich dostawców, jeśli chcemy kupić nowe ubrania, czy obuwie, zwracajmy uwagę na to, by były wyprodukowane w Polsce, bo takie są po prostu lepsze. To samo tyczy się choćby mebli i ozdób, czy roślin. Ta zasada nie działa jednak w moim przypadku, przy wyborze powieści, które chcę przeczytać. Przyznaję się otwarcie, że choćby okładka, opis i tytuł przykuły moją uwagę, ale autorem był Polak, to ja tej książki nie kupię. Nie zawsze tak było, kiedyś każda nowa polska powieść musiała być moja i to już przed premierą! Najpewniej właśnie to mnie zgubiło, tak bardzo chciałam wspierać swoich, że zbyt wiele razy źle trafiłam... Ulubione autorki w chwilę przestały być tymi ulubionymi, banalne dialogi, nudna fabuła, niedorzeczni bohaterowie i ich tok rozumowania, a najgorszy w tym wszystkim był nieustannie powtarzający się schemat. Zauroczenie, najczęściej początkowo jednostronne, big love na pięć minut, rozstanie i na krótko przed zakończeniem książki - wielki powrót i miłość aż po grób... Nie wytrzymałam, przy każdej książce miałam wrażenie, że autorka robi ze mnie, krótko mówiąc idiotkę... Nie zraziłam się do ukochanych romansów, ale zraziłam się do polskich autorek, a zagraniczne książki utwierdziły mnie tylko w tym, że lepiej jest postawić właśnie na nie.

I.M. Darkss mnie nabrała. Zrobiła mnie w balona i zastanawiam się, kogo jeszcze... Decydując się na tę powieść, byłam przekonana, że mam do czynienia z autorką zza wielkiej wody... Nic bardziej mylnego, bo za chwytliwym pseudonimem kryje się Polka z krwi i kości! Akcja nie rozgrywa się w Polsce, a bohaterowie noszą imiona popularne w Stanach. Miałam początkowo bardzo mieszane uczucia i głowę pełną obaw. Byłam przekonana, że to nie będzie dobra powieść i że szkoda na nią czasu, dlatego długo też nie miałam ochoty po nią sięgnąć...

Historia zaczyna się intrygująco, Amara wraca z długiej podróży do rodzinnego domu, a w zasadzie rezydencji. Zamożni rodzice nie reagują zbyt entuzjastycznie na powrót córki, tak samo zresztą, jak złośliwa i nieczuła siostra. Pierwszy wspólny posiłek kończy się kłótnią, a Amara ma wrażenie, że nie jest już nikomu potrzebna. Nasza bohaterka rozpromienia się dopiero na widok tatuażysty, który dawno temu skradł jej serce... Wydaje się, że jej uczucia są odwzajemnione, bo Jaks nie kryje radości na jej widok, a w dodatku pieszczotliwie nazywa ją Rainbow. Niestety nie wszystko jest tak proste, jak się wydaje, bo z Jaksa jest bardzo skomplikowany typ...

Pomysł na tę powieść był intrygujący, naprawdę mile zostałam zaskoczona, bo autorka stworzyła coś innego. Duży, bardzo duży potencjał, ale nie do końca wykorzystany. Spodobał mi się wątek z siostrą i rodzicami Amary. Bardzo skomplikowane stosunki, wyższe sfery i te klimaty, myślałam, że zostanie to jakoś pociągnięte dalej, że wyjaśni się, dlaczego siostra nagle z czułej i kochającej stała się zimna i wyrachowana... Zabrakło mi tego, ale gdzieś po cichu liczę na to, że być może zaplanowana jest kontynuacja, w której będzie nam dane poznać historię Emily.

Mroczną przeszłość w tej historii ma zarówno Jaks, jak i Amara. Powtarzające się koszmary nieustannie nękają naszą bohaterkę, która z całych sił stara się posprzątać bałagan, którego narobiła... Jaks z kolei zamyka się i nie zamierza otwierać przed Rainbow, żyje w przekonaniu, że nie zasługuje na nic dobrego, a już na pewno nie na nią. Amara ma jednak inne zdanie na ten temat i za wszelką cenę chce to mężczyźnie udowodnić...

Dialogi były ciekawe, tak samo, jak opisy, które na całe szczęście nie nudziły! Jak wspomniałam już wyżej, pomysł na tę historię również mi się spodobał, poprawiłabym kilka drobnostek, ale nie ma to dużego znaczenia w ocenie całości. Książka mogłaby być jednak nieco krótsza, bo mam wrażenie, że środek był rozciągnięty tak bardzo, jak to możliwe, a końcówka, czyli w zasadzie to, na co czytelnik najbardziej czeka, opisana na zaledwie kilku stronach.
Jestem pozytywnie zaskoczona i cieszę się, że spoglądając na tę książkę, będę miała dobre wspomnienia. Obaw miałam wiele, a okazuje się, że to całkiem dobra opowieść, śmiało stwierdzę nawet, że jeśli Darkss popracuje jeszcze trochę, to stworzy coś na dużo szerszą skalę i może nawet dotrze do czytelników zza granicy. Bardzo jej tego życzę i pewnością będę szukać jej pseudonimu wśród książkowych nowości.

Ocena: 8/10

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu 


Julia Komorska
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

1 komentarze:

  1. Książka czeka już na swoją kolej w mojej biblioteczce, więc na pewno wkrótce będę ją czytać. 😊

    OdpowiedzUsuń