"Kazanie ognia" - Jamie Quatro

Źródło
Na co dzień jestem miłośniczką fantastyki wszelkiej maści, ale lubię, co jakiś czas, zrobić sobie przerwę i sięgnąć po coś innego. Tym razem na warsztat trafiła debiutancka powieść Jamie Quatro pt. „Kazanie ognia”. Zaciekawiło mnie to tym bardziej, iż książka została okrzyknięta książką roku przez The Economist, Literary Hub, Barnes&Noble, Discovery Great New Writers i New York Times Editor’s Choice. Trudno się dziwić, że byłam zaciekawiona, prawda? Jednakże, chociaż ciekawość została zaspokojona, to nie byłam zadowolona ze straconego na lekturę czasu. Dlaczego? Zapraszam do przeczytanie niniejszej recenzji.
Książka opowiada historię Maggie Ellmann, która po dwudziestu latach małżeństwa i rozgrywanych w wyobraźni romansów, spotyka mężczyznę. Ów człowiek okazuje się być spełnieniem jej wszystkich marzeń, być ideałem, który ją nie tylko fascynuje, ale rozumie na każdej płaszczyźnie i docenia nie tylko jej starania, ale akceptuje ją taką, jaka jest. Ale taka sytuacja nie jest dla Maggie łatwa. Wychowano ją w duchu chrześcijaństwa, w imię którego zdrada jest jednym z największych grzechów względem nie tylko drugiego człowieka, ale całego świętego sakramentu małżeństwa. Na kartach książki czytamy, jak kobieta modli się do Boga, prosi go o pomoc i siłę, by zerwać znajomość z kochankiem. To jednak nie przynosi rezultatów, a jej samej jest coraz ciężej żyć z mężem i dziećmi.
"Wychowywała się otoczona miłością, pieniędzmi i pewnością, że Bóg jej sprzyja - pieniądze jako oznaka boskiej przychylności, pomysł tak złowieszczy, że zda sobie z niego sprawę dopiero po czterdziestce."

Historia Maggie jest opowiadana z perspektywy różnych okresów jej życia. Wątki, o ile można tu mówić o wielowątkowości, przeplatają się wzajemnie. We współczesność wkradają się retrospekcje. Daje to czytelnikowi pełny obraz zarówno małżeństwa, jak i romansu kobiety. Doskonale rozumiem, dlaczego autorka zastosowała ten zabieg literacki, jednakże sposób jego wykonania bardzo mnie męczył. Książka jest podzielona na trzy części, te z kolei na akapity, które miały pełnić funkcję rozdziałów. Niestety, nagłe przeskakiwanie pomiędzy wątkami, brak jasno przedstawionej chronologii sprawiał, że odczuwałam znaczący dyskomfort podczas czytania.
"Oto jak bezpiecznie zakochać się w kimś, kto nie jest twoim mężęm: wyobraź sobie życie, jakie moglibyście wieść razem po śmierci waszych małżonków." 
Chociaż konstrukcja powieści pozostawia wiele do życzenia, to Quatro w zaskakujący sposób ukazuje walkę wewnętrznie rozdartej kobiety. Dowiadujemy się, że jest to inteligentna dziewczyna, która poślubia swojego pierwszego chłopaka. Jej mąż potrafi się dostosować do potrzeb ludzi w swoim otoczeniu i na ich podstawie zachowuje się na co dzień. Szanuje swoją żonę, chociaż bardziej można powiedzieć, że umie się z nią obchodzić. Lecz Maggie to nie wystarcza. Swojego kochanka poznaje poprzez pracę. Chociaż obydwoje bardzo siebie pragną, doskonale się rozumieją, to starają się za wszelką cenę nie przekraczać granicy. I chociaż kobieta wie, że źle robi, dalej brnie w to, co ją pociąga. Jesteśmy świadkami, jak spowiada się ze swoich grzechów, jak pragnie zakończyć to, co uważa za złe, a sprawia jej tak wielką radość. Jest świadoma, że poprzez romans krzywdzi swoją rodzinę, ale James jest tego wart. Warte są tego te wszystkie przeżycia, które ich łączą i dają jej poczucie spełnienia.

Trudno mi ocenić „Kazanie ognia”. Z jednej strony jest to debiut i powinien otrzymać trochę taryfy ulgowej. Z drugiej jednak, jeśli krytyka nie będzie konstruktywna, docelowo autor nie poprawi swojego warsztatu. Dlatego będę po prostu szczera. Według mnie styl mógłby być w lepszej kondycji, ale o tym już wspominałam. Wykreowana postać posiada jednak głębię, jest skomplikowana, przedstawiono jej procesy decyzyjne i wyrzuty (bądź nie, zależy jak czytelnik to sobie przetłumaczy) sumienia. Ukazanie człowieka jako istoty skomplikowanej wcale nie jest łatwe! Ale jest to powieść nie tylko o człowieku, ale i o miłości, która nigdy nie jest łatwa.
"Na końcu czasów, gdy Miłość nadejdzie i zapyta mnie, co znam, wskażę na nich, siedzących tam w cieniu. O powiem: tego mężczyznę i tę kobietę."
Pomimo wad bardzo serdecznie polecam tę książkę. Uważam, że w pełnym skomplikowania świecie warto na chwilę przystanąć i zastanowić się, co tak naprawdę jest w życiu ważne. Czy trwamy w związku, który jest pełen miłości, czy istnieje tylko dlatego, że boimy się być sami? W związku ważne jest zrozumienie, wzajemna akceptacja i miłość. I tego wszystkim czytelnikom najserdeczniej życzę!

Ocena 7/10

Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo wydawnictwu Agora.

Anna Bąk

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz