"Maroko. Kraina Gnawy" - Anna Korzeniowska


Źródło
Jestem stosunkowo świeżo po dwutygodniowej wycieczce po jednym z ciekawszych krajów Afryki Północnej – Maroku. Z tego powodu z dużą dozą ciekawości zdecydowałam się sięgnąć po książkę Anny Korzeniowskiej pt. „Maroko. Kraina Gnawy”. Głównie dlatego, by wymienić z autorką opinie i porównać przeżycia. Książka bowiem nie jest przewodnikiem jako takim. To bardziej dziennik z podróży, w którym twórca dzieli się z czytelnikiem swoimi przeżyciami – sama prowadzę notatki z wszelakich wyjazdów. Książka pani Korzeniowskiej jest ciekawa, ale w niektórych elementach nasze przeżycia się od siebie różnią.
"Fez to miasto bram. Mały Maszwar, czyli plac paradny, stanowi tu węzeł komunikacyjny i w jego murach jest aż pięć bram prowadzących w różnych kierunkach (...)."
Na sam początek pozwolę sobie na krytykę, by do lepszych elementów podejść nieco później. Prawdą jest, że przed autorką zostało postwaione nieliche wyzwanie, jednak wydaje mi się, że mogła ona sprostać mu w trochę lepszym stylu. Chodzi mi tu o pewien dysonans w sposobie snucia obowieści. Z jednej storny ma to być dziennik podróży, z drugiej natomiast łapałam się na odczuciu czytania książki fabularnej. Ta odrobina chaosu potrafi nieco zmęczyć.
Dla niektórych czytelników książka może być swojego rodzaju przewodnikiem. Gdy wraz z mężem szykowaliśmy się do naszej wyprawy, ciężko było zdobyć dobre źródło poza Internetem, dlatego nie skreślałabym tej pozycji tak od razu z tej roli. Książka jednak zawiera pewne błędy merytoryczne, lub może inaczej, skróty myślowe, które dla podróżnika mogą być mylące. Już na samym początku autorka informuje, że wymieniła złotówki na marokańskie dirhamy na lotnisku w Casablance. Nie jest to niemożliwe, ale na pewno byłoby trudne w porcie lotniczym. Marokańczycy bowiem głównie operują wymianą Euro i Dolarów Amarykańskich, inne waluty są raczej rzadko spotykane i trudne do sprzedaży/kupna. Dlatego nie można wszystkiego brać dosłownie.
"Wracając do produkcji dywanów, mieliśmy niepowtarzalną okazję zaobserwować cały proces ich powstawania i oczywiście to, co zobaczyliśmy, miało nas zachęcić nas do zakupów."

Na obronę autorki mogę powiedzieć, że przed nią było niełatwe wyzwanie. Maroka nie da się opisać i, może dlatego, jest tak niewiele przewodników na jego temat. Jest to kraj, który trzeba chłonąć wszystkimi zmysłami: wzrokiem, bo przyciąga tysiącem kolorów, węchem, bo w powietrzu unoszą się zapachy przypraw i kwiatów, słuchem, bo otacza nas gwar, hałas i nawoływania no i w końcu dotykiem, żeby poznać fakturę materiałów, przedmiotów i potraw. Jak to wszystko zapisać w książce? Jest o po prostu niemożliwe. Sami jadąc byliśmy przygotowani na takie doświadczenia, ale co innego o tym czytać, a co innego odczuć na własnej skórze.
Książka dodatkowo jest zbiorem praktycznych porad i zawiera słowniczek, pozwalający zrozumieć najważniejsze pojęcia. Jest tam również zebrany zestaw podróżny o tym, jak i czym po Maroku się poruszać (i kiedy i jak się w nim nie poruszać). Warto z tych porad korzystać, gdyż nie zostały one wymienione tak sobie. Nie zapominajmy, że Maroko to kraj islamski i rządzi się trochę innymi prawami, niż państwa europejskie. Tutaj nadal za wkroczenie do miasta, dostępnego tylko dla muzułmanów (np. Moulay Idriss), niewiernemu grozi areszt (za wcześniejszego króla byłaby to natychmiastowa kara śmierci). Posłuchajmy więc słów osób, które już doświadczyły marokańskiego stylu życia, bo ułatwi nam to podróż po tym kraju.

"Zakupiliśmy napoje i udaliśmy się do portu rybackiego (Port de Peche), gdzie kutry rybackie opróżniają sieci po połowie z sardynek, płaszczek, kocich rekinów, homarów i krewetek."
Pomimo niedoskonałości językowych i interpunkcyjnych (przypominam, że czytałam tekst przed korektą!) z czystym sumieniem mogę polecić książkę „Maroko. Kraina Gnawy” jako pozycję obowiązkową dla wszystkich, którzy chcą się wybrać do tego pięknego kraju. Autorka potrafi wzbudzić w nas ogromną chęć zobaczenia tego wszystkiego na własne oczy i przeżycia doświadczeń, których ona miała okazję doświadczyć.

Ocena 7/10

Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo wydawnictwu Novae Res.
Anna Bąk
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

1 komentarze:

  1. Z przyjemnością wybiorę się w tą literacką podróż, do tak pięknego miejsca. 😊

    OdpowiedzUsuń