"Pamiętnik 8-bitowego wojownika. Tryb misji" - Cube Kid


Nie wiem jak opisać Wam wybuch nieokiełznanej radości mego syna na wieść o premierze kolejnych dwóch części przygód Runta. Istnieje w sumie cień szansy, że trafiacie na ten tytuł po raz pierwszy i jak do tej pory, nie macie żadnego obrazu sytuacji, ani o czym ta seria jest. Jeśli macie jednak w domu młodych fanów nietypowego Wioskomiasta i ich bohaterów, to me opisy będą właściwie zbędne. W tym pierwszym przypadku gorąco zachęcam do zapoznania się z moją recenzją pierwszego tomu: KLIK! (a później następnych: KLIK! KLIK! KLIK!), gdyż w ten sposób unikniecie niepotrzebnych spojlerów i opis będzie jaśniejszy.

Historia w tej części jest wciągająca już od pierwszych stron i rozwija się w dość niespodziewanym kierunku. Tradycyjnie wszystko zaczyna się w momencie, na którym zakończono poprzedni tom, tu akurat na wspaniałej, upragnionej wręcz zabawie. Niestety widmo niebezpieczeństwa ciąży nad mieszkańcami, a Runt, jako dowódca? poważnie zdaje się podchodzić do nowego brzemienia. Cóż, poważnie, jak na Runta oczywiście, który dość impulsywnie potrafi podejmować decyzje. W ten oto sposób, całkowicie niespodziewanie, wyruszamy w środku nocy wraz z Runtem w Świat i co rusz odkrywamy nowe zasady panujące poza granicami Wioskomiasta. 

Nasz główny bohater podjął się w sekrecie tajemniczej misji od dość enigmatycznego typa, który kogoś w sumie nawet przypomina, bierze od niego konia, trochę ekwipunku i bardzo ubogą w szczegóły mapę. Naturalnie Runt nie robi tego dla swego kaprysu, chce po prostu uczynić wszystko, aby uchronić swych najbliższych przed zagładą, więc wyrusza na poszukiwania niezwykłego „przedmiotu”. Samotnie.

Dzięki tej podróży odkrywamy zupełnie nowe oblicza tego świata, inne istoty, a nawet zgniłe kurczaki, dochodzi więcej słówek, rozbudowujemy swe pojęcie o kolejne możliwości gry. Robi się coraz ciekawiej i niebezpieczniej. Wyruszając poza skądinąd złudnie bezpieczne mury Wioskomiasta zyskujemy całą gamę możliwości potoczenia się przygód bohaterów. Jest to ze wszech miar odświeżające i właściwie było to nieuniknione, skoro miały powstać kolejne części. 

Nie zawiodłam się ani odrobinę. To chyba najlepsza seria o Minecraftcie dla młodych czytelników, jak i miłośników tejże gry. Książki ewoluują wraz z bohaterami, nabierają innych odcieni (dosłownie i w przenośni), prowadzą nas przez różne emocje i wartości, bawią i wzruszają, uczą właściwych postaw i to, co naprawdę jest ważne w życiu. Styl pisania jest wciąż ten sam, lekki i rozpalający wyobraźnię. Książka ciągle jest pisana w formie pamiętnika, co świetnie się sprawdza i ani trochę nie nudzi.

Oprawa graficzna wciąż zadowala i przyciąga uwagę na dłużej. Fajnie jest zobaczyć, jak rzeczywiście wyglądają opisywani bohaterowie i otaczający ich świat, ale też niezwykle przedmioty, zwierzęta, zabawne sytuacje, mapy, intrygujące miejsca, czy jakieś plany objaśniające działanie czegoś. Niby nie potrzebuję ilustracji, aby czytać książki, a jednak w przypadku tej pozycji są one jakoby integralną częścią literatury i dodają jej dodatkowej, przyjaznej głębi. 

Dzięki grafikom, pozycja ta dobrze sprawdza się też w przypadku czytania dla młodszych dzieci, którym jeszcze zbyt ciężko czyta się dłuższe teksty, albo czytać nie potrafią. Ze względu na tematykę, jak i świetną historię, książki mogą zachęcić do czytania dzieci, które dotychczas stroniły od książek. Wystarczy przeczytać im kilka dni z pamiętnika i zostawić z lekturą, podejrzewam, że nie wytrzymają i sami ją pochłoną.

Ocena 10/10

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Jaguar




Ula Wasilewska
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz