Patrycja Dołowy Wrócę, gdy będziesz spała Rozmowy z dziećmi z Holocaustu



Patrycja Dołowy
Wrócę, gdy będziesz spała
Rozmowy z dziećmi z Holocaustu



„Wrócę, gdy będziesz spała. Rozmowy z dziećmi Holocaustu” Patrycji Dołowy to książka, w której autorka powraca do tragicznych czasów II wojny światowej i pisze o skomplikowanych relacjach między ludnością żydowską i polską. Pisarka, od lat zajmująca się problematyką tożsamości i pamięci, podejmując ten temat, skupia się przede wszystkim na zobrazowaniu losów żydowskich dzieci, uratowanych heroicznym wysiłkiem matek od śmierci w gettach lub obozach koncentracyjnych, a później wychowywanych przez „polskich rodziców”. Nie ogranicza się jednak tylko do pokazania czasów wojny, ale przekracza jej granice i idzie drogą wspomnień ludzi, którzy w dzieciństwie uratowani przed zagładą, nagle odkryli swą tożsamość i musieli sobie poradzić z zaskakującą i szokującą prawdą o własnym pochodzeniu.
Patrycja Dołowy swoją książką, o czym pisze w „Przedmowie”, spełniła wielkie marzenie Ireny Sendlerowej, która ratując żydowskie dzieci, zawsze miała w myślach przeżywające tragedię rozstania matki. Wielka bohaterka z czasów wojny świadoma cierpienia, jakiego doznawały kobiety, gdy decydowały się oddać swe potomstwo pod opiekę innych, często obcych ludzi, pragnęła postawić im literacki pomnik pamięci. Ich determinacja w działaniu, podszyta wiarą w ocalenie własnych dzieci, była dla niej największym aktem odwagi i poświęcenia. To w nich widziała bohaterki, nie w sobie. Dlatego uważała, że „nie mówić o nich to jakby pozwolić im umrzeć – po raz drugi”.  Patrycja Dołowy, pisząc „Wrócę, gdy będziesz spała”, w jakiś sposób wypełnia ten swoisty „testament” Ireny Sendlerowej i utrwala w piśmie to, co do tej pory tkwiło jedynie w myślach i pamięci ocalonych. Odnajduje żyjące i dorosłe już „dzieci Holocaustu”, i prowadząc trudne rozmowy, budzi w nich mgliste i zatarte wspomnienia z dzieciństwa oraz na nowo wywołuje emocje związane z odnajdywaniem własnej tożsamości. Dlatego książka ma podwójnych, a nawet potrójnych bohaterów – ratujące swoje potomstwo, ale jednocześnie skazujące się na macierzyńską samotność matki, lękających się i uciekających od prawdy przybranych rodziców oraz żyjące w kłamstwie i poszukujące swoich korzeni zagubione „dzieci Holocaustu”.
Patrycja Dołowy, pisząc swoją książkę, nie ubarwia treści, nie snuje domysłów, nie interpretuje zdarzeń, nie ocenia, oddaje głos swoim rozmówcom i zadając ledwo widoczne pytania, wsłuchuje się w ich słowa. Swoją rolę ogranicza do spisania i zredagowania tego, co staje się relacją bezpośrednich świadków. Świadoma tragicznych losów, jakie spotkały przedstawionych w książce bohaterów, robi to bardzo ostrożnie. Stąd historie, które opisuje, są na wskroś prawdziwe i stanowią żywe świadectwo przeszłości. Rozmowy, jakie prowadzi, nie wyglądają jednak na łatwe. Niektórzy, rozumiejąc swoją rolę jako bezpośrednich świadków historii, z najdrobniejszymi szczegółami opowiadają o swoich losach, inni, dotknięci najpierw pożogą wojny, a później  porażeni „widmem niechcianej prawdy”, snują swe opowieści ostrożnie lub z niechęcią szybko milkną, uciekając od rozmowy. Wciąż nie czują się gotowi powrócić do tragicznej przeszłości. Co jest jednak zaskakujące, w relacjach świadków, jakie znajdujemy w książce, brak jest zbędnych emocji, które na pewno, o czym czytamy, towarzyszyły im w chwili, gdy dowiadywali się o swojej tożsamości. Teraz, z perspektywy czasu, w większości pogodzeni ze swoim losem i świadomi pochodzenia, porządkując myśli, układają wszystko w logiczną całość i przekazują dla nas „nieprawdopodobne historie”. Historie jednak często pełne niedopowiedzeń, półprawd, przypuszczeń i zagadek, bo składające się ze szczątkowych i żmudnie gromadzonych informacji, które powoli zacierały się w pamięci bezpośrednich lub pośrednich świadków opisywanych wydarzeń. Mimo wszystko po raz kolejny okazuje się, że najciekawsze i najbardziej zaskakujące scenariusze pisze życie. Szkoda tylko, że w tym wypadku są one zbudowane na cierpieniu tak wielu ludzi.
Dzięki relacjom już dorosłych „dzieci Holocaustu” i pracy autorki, która odnalazła jeszcze żyjących świadków historii i przeprowadziła z nimi trudne rozmowy, dostajemy do rąk  nader interesującą, miejscami wstrząsającą i wzruszającą książkę. Współczesny człowiek, niestety coraz mniej świadomy ogromu cierpienia, jakie spadło na ludność żydowską podczas wojny, poznając treść utworu, na pewno na nowo uzmysłowi sobie zło, jakie niosła ze sobą okupacja. W tym wypadku zło, jakie dzięki swoim rozmówcom ujawnia autorka, ma wymiar nieco inny niż to, jakie znamy z licznie publikowanej literatury faktu traktującej o czasach wojny. Pisarka, choć relacjonuje nieprawdopodobny terror, jaki panował w gettach oraz skomplikowane relacje Żydów z Polakami, skupia się przede wszystkim na heroizmie kobiet, które za wszelką cenę, ratując własne dzieci, poświęcały życie lub z trwogą oddawały potomstwo ludziom po aryjskiej stronie, a po wojnie, gdy przeżyły i odnalazły swoje dzieci, ocierały się o ich niechęć i jarzmo odrzucenia. Bo wspomnienia ukrywanych tonęły w zapomnieniu, a przywiązanie do nowych rodziców było silniejsze od jałowej miłości do nieznanej wojennej matki. W ten sposób autorka potęguje tragizm ocalałych żydowskich kobiet, które najpierw musiały porzucić swoje dzieci dla ratowania ich życia, a później nieumiejętnie próbowały odzyskać ich miłość.
Lęk zagubionych i nieświadomych swego pochodzenia, strach przed odrzuceniem, niepewność własnego losu, próba odbudowania zapomnianej miłości, pragnienie ukrycia przygarniętych dzieci przed powracającymi matkami i próba zatajenia prawdy o ich pochodzeniu to domena niemal każdej przedstawionej przez autorkę historii. A przecież nie każda matka przeżyła i nie każde dziecko poznało swój los. Jeszcze tragiczniejsze historie dotyczą tych, którzy przez lata wyrastali w przekonaniu o swoim pochodzeniu, by nagle już w dorosłym życiu przez zupełny przypadek dowiedzieć się prawdy o swoim „żydostwie”. Wewnętrznie rozdarci i zagubieni, z niedowierzaniem powoli otrząsali się z letargu nieświadomości i poszukiwali własnych korzeni. Z jednej strony wiązała ich miłość do teraźniejszych rodziców, z drugiej pragnęli odnaleźć swoje żydowskie matki. Czasami udało im się położyć kamień na ich grobie i odkryć historie ich matczynego heroizmu. Niektórym udawało się więcej - spotykali wcześniej nieznane rodziny i dumni ze swego pochodzenia za wszelką cenę pragnęli dać świadectwo prawdzie. Wszystkich ich jednak dotknęła tragedia wojny. Nie dość, że utracili rodzone matki podczas holocaustu, to konsekwencje tej utraty musieli ponosić przez całe życie, czasami w najmniej spodziewanym momencie.
„Wrócę, gdy będziesz spała” to też rozrachunek z naszymi narodowymi grzechami. Nie ulega wątpliwości, że podobnie jak Żydzi byliśmy ofiarami wojny i nie można zaprzeczyć także naszej ofiarności w stosunku do ludności wyznania mojżeszowego. Nie bez przypadku jest przecież nas, Polaków najwięcej wśród Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Podkreśla to wielu rozmówców Patrycji Dołowy i wyraża swą wdzięczność za uratowanie życia w czasach zagłady. Większość rozumie też zachowanie „polskich rodziców”, którzy z miłości taili prawdę o ich pochodzeniu. To oni przecież obdarowali je rodzicielskim uczuciem i pokazali, jak należy żyć. Paraliżujący lęk przed odrzuceniem i chęć ochrony ukochanych dzieci przed trudną prawdą były dla nich oczywistym usprawiedliwieniem. Poświęcenie tych ludzi, ofiarność, ryzykowanie własnego życia kosztem innych to postawy godne największego szacunku. Jednak rozmówcy nie mają też wątpliwości, wśród Polaków byli też tacy, których należało się bać i było ich wielu. Bez mrugnięcia okiem potrafili wskazać ukrywającego się Żyda, napisać donos, a nawet zabić. Wielkość narodu polega nie tylko na tym, że czci się wspaniałe momenty narodowej historii i wskazuje bohaterskie postawy, ale także na tym, że potrafi się przyznać do historycznych błędów i niegodziwości. Myślę, że dopóki tego nie zrozumiemy, nie będziemy świadomi tego, na czym polega nasza wielkość. Patrycja Dołowy nie pisze o tym wprost. Myślę jednak, że każdy rozumny czytelnik odnajdzie i tę prawdę w książce.
         „Wrócę, gdy będziesz spała” nie należy do książek łatwych i nie chodzi tu o jej styl, a raczej o wagę poruszanego tematu. Aby ją przeczytać, trzeba mieć świadomość tragizmu wojny i ogromu cierpień, jakie dotknęły ludzi, zwłaszcza tych narodowości żydowskiej. „Wrócę, gdy będziesz spała” to hołd złożony „matkom holocaustu” i rozrachunek z własną przeszłością tych, którzy wojnę przetrwali jako dzieci, a życie powojenne wiedli w nieświadomości własnego pochodzenia. 
Tomasz Duda

Ocena: 9/10

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Czarne

   Tomasz Duda
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz