"Piosenki (nie)miłosne" - Natalia Sońska

Natalia Sońska była jedną z pierwszych polskich autorek, po której książki sięgałam, gdy porzuciłam już fantastyki dla młodzieży. Mogę też śmiało stwierdzić, że jej pierwsze powieści rozkochały mnie w literaturze obyczajowej, a konkretnie w romansach i to dzięki Sońskiej moje półki pękają w szwach od niezliczonych pięknych historii. Skoro już przy tym jestem, to nadmienię, że wśród nich nie gości dziś zbyt wiele pozycji spod pióra Natalii Sońskiej... Autorka kiedyś mnie kupiła, sprawiła, że na każdą nową napisaną przez nią książkę z niecierpliwością oczekiwałam, ale niestety gdzieś po drodze się zagubiła, a jej historie nie robią już na mnie takiego wrażenia jak wcześniej.

Zazwyczaj staram się dawać autorom drugą szansę, zwłaszcza tym, którzy kiedyś byli moimi ulubionymi, dlatego zdecydowałam się przeczytać "Listy (nie)miłosne", czyli pierwszą część Piosenek. Poznałam tam historię Zosi, kobiety, którą zranił ukochany mężczyzna. Igor był dla niej całym światem, żyła dla niego, planowali wspólnie ślub, założenie rodziny i długie, szczęśliwe życie... Jednak to wszystko pękło, jak bańka mydlana, Igor porzucił Zosię i zostawił po sobie jedyny list. Serce kobiety pękło, ona sama nie mogła zrozumieć, jak mężczyzna jej życia mógł ją porzucić, była więcej niż pewna, jego uczuć, ufała mu, a jednak ją zawiódł...
Piosenki (nie)miłosne opowiadają historię Igora, pokazują nam jego punkt widzenia, ujawniają, dlaczego zdecydował się odejść od kobiety, którą kochał, a w zasadzie nadal kocha, bo jak się okazuje, nie zrobił tego z błahego powodu, ani nie odszedł do innej kobiety. Czasem, kiedy bardzo kogoś kochamy, musimy się poświęcić.

Igor skrywa tajemnicę, okazuje się, że porzucił nie tylko ukochaną dziewczynę, ale odsunął się też od rodziny, pozostając jedynie w bliższych stosunkach z dalszym wujem. Postanowił, że tak będzie lepiej, uznał, że mniej bólu sprawi najbliższym, gdy ich oszuka i odsunie się w kąt. Igor nie przemyślał jednak tego do końca, nie pojął, że nie możemy decydować za kogoś, nie możemy rezygnować z miłości, dla czegoś, co w naszym mniemaniu tego właśnie wymaga.
Nie powiem Wam, że rozumiem naszego bohatera, jestem empatyczna, więc potrafię się wczuć w jego sytuację, ale to nie sprawia, że go rozumiem... Bardzo ciekawi mnie, jakie uczucia w Was wzbudzi rzeczywisty powód wyjazdu Igora...

Miłość nie jest sielanką, chyba że na początku... Prawda jest taka, że kiedy kogoś kochamy, to niejednokrotnie równa się to z cierpieniem, często musimy coś dla tej miłości poświęcić, ale warto to najpierw kilka razy przemyśleć. Igor dla miłości do Zosi zdecydował się poświęcić siebie samego, a ja tego już niestety nie popieram. Zapewne mężczyzna sądził, że jego ukochana będzie cierpiała mniej, gdy ją zostawi, niż wtedy, gdy powie jej prawdę. Bardzo się pomylił, bo nic nie boli bardziej, niż porzucenie przez osobę, którą się kocha. A istnieje spora różnica między porzuceniem z wyboru a odejściem, na które nie ma się wpływu...

Książka bez dwóch zdań jest bardzo emocjonująca, na jej kartach goszczą skrajne uczucia, przede wszystkim właśnie nasze - czytelników. Żal, współczucie, zrozumienie, złość, wściekłość, miłość i tak w kółko. Wrażliwsi z Was z pewnością uronią łzę, a ci bardziej porywczy, będą walczyć z ochotą rzucenia książką o ścianę. Chyba właśnie tak powinno być, prawda? Natalii Sońskiej udało się stworzyć historię pełną emocji, a właśnie tego czytelnik oczekuje. Tak jak w przypadku poprzedniej części mogę przyczepić się do dialogów, które dla mnie są zbyt przerysowane, nierzadko nienaturalne i do opisów, które mogłyby być krótsze. Narracja trzecioosobowa często mnie zniechęca, nie dałam się jednak zrazić, ale prawda jest taka, że gdyby Sońska postawiła na pierwszoosobową, czytałoby się sprawniej, przyjemniej, lżej. Polecam tę powieść osobom, które chcą spędzić miłe popołudnie z książką, całkowicie się przy tym wyłączając.

Ocena: 8/10

Za możliwość zapoznania się z książką, dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona

Julia Komorska
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

1 komentarze:

  1. Muszę końcu nadrobić twórczość p. Natalii :) Okłądka jest piękna <3

    OdpowiedzUsuń