"Przewoźnik" - Claire McFall

Jak wielką siłę ma miłość? Czy prawdziwa miłość jest w stanie pokonać wszystko, nawet śmierc? A co jeśli jedna z osób nie jest człowiekiem i nie ma duszy? Czy potrafi pokochać prawdziwie? 

Ten dzień od początku nie zapowiadał się rewelacyjnie, a wręcz przeciwnie. Pech gonił pech, nieszczęscia chodziły nie tylko parami, a nawet trójkami i czwórkami. Dylan miała tak wszystkiego dosyć, że po raz pierwszy uciekła ze szkoły. Jedyną myśla, która tego dnia trzymała ją przy życiu, było umówione spotkanie z nieznanym tatą. Dylan wsiadła do pociągu, który miał ja dowieźć na miejsce. Niestety pech nadal czaił się na dziewczyna. Jej pociąg miał wypadek, a Dylan jako jedynej udało się z niego wydostać. Niedaleko miejsca wypadku spotkała chłopaka, który zabrał ja ze sobą przez pustkowie. 

Tristan jest przewoźnikiem. Jego zadaniem jest przeprawienie dusz przez pustkowie i odstawienie w zaświatach. Zadanie, które wykonywał już niejednokrotnie, tym razem okazuje się znacznie trudniejsze niż zazwyczaj. Dusza prowadzonej dziewczyny wzbudza w nim uczucia, które do tej pory były mu zupełnie obce.  Czy Tristanowi uda się odtransportować Dylan w zaświaty? Czy dziewczyna pozwoli, by chłopak ją zostawił? Czy jest może coś silniejszego, co może pokonać wszystkie przeszkody, w tym śmierć i zmory? 

O miłości, która pokonuje śmierć czytałam już niejednokrotnie. O miłości aż po grób- także. Jednak jest to moje pierwsze zetknięcie z miłością, która zaczęła się po śmierci. I przyznam, że ciągle jestem pod wrażeniem tej historii. 

Tak musi być, tak było od dawna. Dopóki nie pojawiła się ta dusza i nie wybiła go z roli, którą na ogół dobrze odgrywał. Był dla niej naprawdę okropny- kpił z niej, był protekcjonalny, wyśmiewał ją- ale nic nie mógł na to poradzić. Wybiła go z rytmu, z wewnętrznej równowagi. Żaden z niej anioł, wiedział o tym, widział to w milionie różnych jej wspomnień, które przesuwały się w jego głowie, jednak miała w sobie coś nietypowego, niezwykłego. 
Bardzo polubiłam tą parę. Dylan, młoda dziewczyna, a kiedy odkrywa miłość, potrafi dojrzale i z wielką ufnością jej się oddać. To ta pierwsza miłość: niezapomniana, niewinna, czysta, najpiękniejsza i jedyna. Tristan, ten który do tej pory niewiele czuł. Ludzkie uczucia były mu obce, a jednak Dylan rozbudziła w nim człowieka i sprawiła, że pokochał, tak bardzo, że gotów był poświęcić dla niej wszystko. Piękna była ich ta miłość- taka prosta i zwyczajnie niezwyczajna. Brawo dla autorki za oddanie uczuć dwojga młodych ludzi, za prawdziwość tej pierwszej miłości. Za to, że razem z nimi mogłam czuć ich radości, szczęście, strach, smutek, rozpacz i miłość. Za to, że pozwoliła mi zakochiwać się w tej niesamowitej historii. 

W tej historii nic nie jest oczywiste, historia jest dynamiczna, a sceny przechodzą płynnie jedna w drugą, co więcej zaskakują, straszą, zastanawiają, intrygują, zachwycają, by za chwilę przerazić, przestraszyć, zasmucić i znowu zachwycić. Świat pustkowia zmienia się z każdą stroną. Nic w nim nie jest monotonne, co chwila czytelnik znajduje się w nowej dziwnej dla niego i bohaterki otoczeniu czy sytuacji. Bohaterzy dojrzewają i dorastają do uczucia, które ich łączy. 

"Przewoźnik" to historia, obok której nie można przejść obojętnie, albo zachwyci, albo wzbudzi niechęć. Myślę jednak, że zdecydowanie więcej będzie tych zachwyconych i zakochanych w historii Dylan i Tristana. Jest to historia, którą koniecznie trzeba przeczytać.


ocena: 9/10

Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo Wydawnictwu Zysk i S-ka



Sylwia Szczepańska




    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz