‘’Przynęta” – reż. Steven Knight


Miłość to silne uczucie, ale nie wszyscy są w stanie go doświadczyć. Wiele osób pragnie znaleźć kogoś, komu odda całe swoje serce, ale nie jest to takie proste. Uczucie to ma różne oblicza, można je interpretować na wiele sposobów. Jednak ważniejsze są skutki… Co jesteśmy w stanie zrobić dla osoby, którą kochamy miłością prawdziwą, szczerą i nieograniczoną? Odpowiedź jest bardzo prosta – wszystko. Kogo możemy darzyć takim uczuciem? Odpowiedź również jest bardzo prosta – swoje dziecko.

Baker jest rozwodnikiem i po rozstaniu z żoną zamieszkał na odludziu. Wiedzie skromne życie, a utrzymuje się z organizacji wycieczek dla wędkarzy amatorów. Sam jednak zaczyna szaleć na punkcie jednej ryby, którą pragnie złowić, co nie jest takie proste. Pewnego dnia w jego życiu pojawia się była żona, która prosi go o przysługę – dla siebie i ich syna. Okazuje się, że mąż Karen jest bardzo porywczy i stosuje wobec niej przemoc. Chce, aby Baker zabrał jej męża w morze, upił i porzucił rekinom na pożarcie. Czy mężczyźnie uda się oprzeć pokusie?

To już kolejny film, gdzie twórcy pokazują, jak wielka jest miłość rodzicielska. Początkowo jednak nie do końca można być pewnym czystych intencji Karen. Niby manipuluje swojego byłego męża za pomocą swojego dziecka oraz jego dobra, ale jakoś jej nie ufałam. Bez wątpienia była postacią, która dodawała temu filmowi ogromnej tajemniczości, a więc widz nie mógł być pewny, jak potoczą się losy wszystkich bohaterów.


Produkcja ta została dobrze przemyślana i stworzona stosunkowo interesująco. Cieszę się, że główny bohater nie jest mężczyzną, który ulega kobiecie bez większego zastanowienia. Jestem pewna, że gdyby nie jego syn, to by nawet z nią nie porozmawiał. Przynajmniej w moich oczach sprawiał wrażenie silnego i odpornego. Jego psychika została trochę nadszarpnięta przez pobyt na wojnie, co trochę tłumaczy jego niecodziennie zachowanie.

Dość dawno nie oglądałam filmu, który naprawdę zainteresowałby mnie i zaintrygował na tyle, że oglądałam go bez ciągłego sięgania po telefon albo inne zajęcia. Nie chciałam przegapić żadnego istotnego szczegółu, więc obserwowałam wszystkie sceny, gesty, słowa i wydarzenia. Próbowałam na własną rękę zrozumieć zamysł twórców, bo w pewnym momencie zaczęłam się lekko niepokoić, wszystko robiło się coraz bardziej psychiczne, nieprzewidywalne i dziwne. To oczywiście zaleta, bo całość zaczyna się spokojnie, a później napięcie stopniowo rośnie, co oczywiście jest dobre dla widza.

Szczerze mówiąc… Naprawdę jestem pod wrażeniem pewnego motywu, tego związanego z grą oraz synem Bakera. Jest to owiane dość sporą tajemnicą, nawet bym rzekła, że podchodzi pod science fiction albo jakąś fantastykę. Myślę, że ten element zrobił tu największą robotę, bo widz nie miał pojęcia, o co tak naprawdę chodzi. Zagadka oczywiście powoli zaczyna się rozwiązywać i na mnie to wszystko robiło wrażenie. Pomysł ten zasługuje na uznanie.


Bohaterowie zostali świetnie wykreowani, a aktorzy wcielający się w ich role, dobrze spełnili swoje zadanie. Potrafili się wczuć w swoje postacie, pokazali emocje, całą gamę uczuć i wzięli udział w grze. Baker idealnie pokazał człowieka, który powoli zaczyna wariować i tracić zmysły. Po prostu wszyscy przekonali mnie do tego, że pełnią jakąś ważną rolę w tej całej fabule.

Zakończenie wyjaśnia nam dosłownie wszystko. Jest magiczne, pełne emocji, ale także nadziei. Co może być równie mocne jak miłość rodzica do dziecka? Miłość dziecka do rodzica… Dla mnie to wszystko okazało się piękną przygodą i naprawdę cieszę się, że twórcy nie zepsuli finału i postanowili w sposób subtelny poinformować widza, o całej prawdzie.

,,Przynęta” to film, w którym znajdziemy sporo różnych wątków, ale to również produkcja ciekawa i powodująca powstanie gęsiej skórki u widza. Myślę, że mogę ją polecić, ponieważ wkręciłam się w historię przedstawioną przez twórców i z zaciekawieniem obserwowałam losy bohaterów, od samego początku, do samego końca.



Ocena: 10/10
Za możliwość oglądnięcia filmu dziękuję Monolith

Patrycja Bomba

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz