"ReLife Tom 5" - Yayoiso

Rozpadająca się przyjaźń, to jedna z najgorszych rzeczy jakie mogą nam się przytrafić. Tym bardziej, gdy jesteśmy nastolatkami i połowę naszego życia stanowi szkoła i koledzy, których w niej zdobywamy, czasem nawet na zawsze. W najnowszym tomie "ReLIFE" przyjdzie nam przeżyć naprawdę ciężkie chwile razem z bohaterami i bohaterkami, a wszystko zaczęło się od głupiego urazu.

Piąty już tom mangi zabiera nas w naprawdę mroczne zakamarki ludzkiego życia. Zacznijmy jednak od początku. Poprzednia część zostawiła czytelników ze scysją, do której doszło między Honoką, a Reną. Pierwsza przypadkiem doprowadziła do kontuzji drugiej, niemal pozbawiając ją szans wystąpienia w ostatnich szkolnych zawodach siatkówki. Biorąc pod uwagę często wspominaną przeze mnie w recenzjach ambicję Kariu oraz jej przywiązanie do tej dyscypliny sportu, uraz wyrządził jej większą szkodę psychiczną niż fizyczną.

Tym razem praktycznie w całości manga skupia się na problemach w relacji Honoki i Reny. Autorka doskonale wczuwa się w psychikę bohaterek, oddając ich uczucia oraz skomplikowane elementy wpływające na związki nastolatków. Czy jesteśmy dzieciakami, czy dorosłymi, cały czas robimy głupoty, których sami do końca nie rozumiemy, a które mogą się dla nas bardzo źle skończyć, ale od czego są przyjaciele. Gdy brakuje najlepszej koleżanki, do akcji wkracza zawiązany w nietypowy sposób duet.
źródło
Ten duet, to Arata oraz Hishiro, która postanawia przejąć inicjatywę, żeby pogodzić ze sobą koleżanki, choć zupełnie się na tym nie zna. Stąd rusza po pomoc głównego bohatera, dzięki czemu jesteśmy świadkami jak do tej pory najmroczniejszego momentu w mandze. Wiąże się on z przeszłością Araty i jego pracą w korporacji, której rąbek odkryto już w jednym z poprzednich tomów. Bez wchodzenia w szczegóły powiem wam tylko, że złapałem się za głowę i teraz lepiej rozumiem, czemu Kaizaki trafił do tego eksperymentu.

Gdy Arata i Hishiro ruszają do akcji, między nimi rozwija się uczucie, choć sami może jeszcze tego nie dostrzegają. Mają na siebie dobry wpływ, pomagają sobie i dobrze się uzupełniają. Autorka droczy się z nami, sugerując że coś między nimi będzie, ale nada daleko tej dwójce do wyznania sobie swoich uczuć. Ta para jest też źródłem wielu żartów, np. związanych z zapraszaniem przez 27-latka dziesięć lat młodszej koleżanki do domu (jakby miało do czegoś dojść) czy dotyczących niezrozumienia ludzkich relacji przez Chizuru.

Poprzednio nie miałem zbyt wiele do powiedzenia o warstwie graficznej mangi, ale też niewiele się działo. Tym razem autorka gna od jednych uczuć do drugich, w jednym panelu malując u bohaterów smutek, w drugim złość, a w jeszcze następnym śmiech. Wychodzi jej to naprawdę świetnie. Dodatkowo buduje także napięcie od samego początku, aż do zakończenia poruszonego w tym tomie wątku, który powinien zadowolić wszystkich czytelników.

Chciałbym jeszcze wspomnieć o pominiętych przeze mnie ostatnio elementach mangi, które mogą wam umknąć, a stanowią duży plus "ReLIFE". Spójrzmy chociażby na same tytuły rozdziałów. Są one bardzo proste, a jednocześnie doskonale, krótko i zwięźle opisują mające w nich miejsce wydarzenia. Zmienia się również strona z opisami bohaterów, która ogranicza się do najważniejszych postaci w danym tomie. Tym razem w miejsce Ogi wskakuje Honoka.

"ReLIFE" po raz kolejny zaskakuje, zarówno jeśli chodzi o historię i drogę jaką podążają bohaterowie, ale także formę. Choć nie dostajemy żadnego wyraźnego przedsmaku tego, co wydarzy się w następnym tomie, to postęp poszczególnych postaci, a przede wszystkim otwierający się przed czytelnikami Arata, sprawiają że już nie mogę się doczekać tego, co będzie dalej!

Ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Waneko
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz