"Sedno życia" - Katarzyna Kielecka

Niejednokrotnie zadawałam sobie pytanie: jaki sens ma ludzkie życie? Jaki cel przyświeca ludzkiemu istnieniu? W czym tkwi sedno życia? Z ochotę sięgnęłam po powieść Katarzyny Kieleckiej "Sedno życia", w której autorka podejmuje próbę odpowiedzi na pytania dręczące całe pokolenia ludzi.
Wszyscy umrzemy (...). To oczywiste. Przecież nie o to chodzi w życiu, żeby nie umrzeć. A kiedy się odchodzi, najważniejsze jest, żeby nie zostawić pustki, tylko poukładany, bezpieczny świat. I miłość. Bez miłości nawet wspomnienia są niewiele warte. 
Życie Edyty było poukładane, bezpieczne i... puste. A kobieta bała się wszystkiego. Bała się najmniejszej zmiany, bała sie uczucia, bała się miłości, bo bała się bólu i odrzucenia. Ograniczenia, wynikające z demonów przeszłości, sprawiły, że była szarą myszką, bojącą się wychylić nawet wąsik ze swojej dziurki. Kochała tylko kawę i książki. Jej brat bliźniak, a zarazem szef, dostrzegł w niej możliwości, które postanowił wykorzystać z korzyścią dla firmy. Był to kamień, który uruchomił lawinę zdarzeń w życiu Edyty. Czy Edyta stawi czoła nowym wyzwaniom, czy ulegnie starym demonom? Czy może to, co czuła do tej pory, to tylko jej wyobrażenia, a rzeczywistość była zupełnie inna? Odkryj razem z bohaterka prawdę o przeszłości i o życiu!

Choć wszystko w nas rwie się do ucieczki, należy rozmawiać, (...) W tym przypadku absolutnie żadne pytanie nie powinno pozostać bez odpowiedzi, bo zrozumienie to warunek oswojenia sytuacji: redukuje lęk i pozwala na mozolne odbudowanie wiary w sens życia.

Ta książka poruszyła mnie i to bardzo. Tyle emocji dawno nie zaznałam w trakcie czytania. Był strach, lęk i obawa, było poczucie straty i osamotnienia, były i chwile radości i szczęścia, bo była miłość w rożnych wydaniach i ze wszystkimi wzlotami i upadkami. Moje serce przeżyło wiele, raz skakało ze szczęścia, innym razem było rozbijane na kawałki. A wszystko dlatego, że Edyta w pewien sposób była mi bliska. Sama niejednokrotnie zachowywałam się, jak bohaterka tej książki. Zamiast wyciągnąć rękę i sięgnąć po "coś", chowałam się za czyimiś plecami. Edytowe demony były jednak znacznie większe, lecz tym razem mnie to nie denerwowało. Kibicowałam kobiecie, trzymałam kciuki i z przyjemnością obserwowałam jej przemianę. Tak przemianę niczym w baśni z brzydkiego kaczątka w pięknego łabędzie. Jednak tym razem zmiana dotyczyła sfery duchowej, a nie fizycznej bohaterki. I by do niej mogło dojść Edyta musiała zawalczyć, jednak nie o siebie, a o kogoś innego. To ta, a raczej te osoby były największą motywacją kobiety do wprowadzenia zmian w swoim nudnawym życiu. I tak jak kaczątko musiało wiele przeżyć, by odważnie spojrzeć w tafle wody i zobaczyć w niej pięknego łabędzia, tak bohaterka musi zmierzyć się z wieloma sytuacjami, by dostrzec w sobie kogoś więcej niż szarą, zahukaną myszkę. Czy to jej się uda? Czy podejmie rękawice i zawalczy? Czy skuli ogon i ucieknie, by pozwolić demonom dzieciństwa nadal pastwić się nad sobą ? 
...w sztormach ludzkiego losu nie jestem przytwierdzonym do dna molem, tylko łodzią lub zgoła nędzną łupiną z niewielką szansą na odnalezienie plaży w ciemnym bałaganie burej zieleni i szarej piany fal. Niezbędna mi jest latarnia morska, silna i jasna, trwająca niezmiennie na brzegu i wytrwale kusząca światłem. Bez przerwy, bez zwątpienia, bez ustanku...
Atmosfera historii zmieniała się niezwykle dynamicznie. Podobnie jest akcja powieści. Zmiana nie dotyczyła samych wydarzeń, ale i miejsca akcji, jednocześnie nie tracą ciągu przyczynowo- skutkowego. Nie ziało z niej nudą, a wręcz z każdą stroną historia wciągała mnie coraz bardziej.  I zakończenie, które mnie osobiście zaskoczyło, ale i postawiło wiele pytań, m.in. o brata Edyty. Mam cichą nadzieję, że jego losy pani Katarzyna przedstawi w kolejnej książce. Jestem ogromnie ich ciekawa. 

Ponadto w książce ujęły mnie opisy. Po tej lekturze mam ochotę na wyjazd w Pieniny oraz zwiedzenie Karsiboru i okolic Świnoujścia. Ukłony w stronę autorki, bo rzetelnie opisała krajobraz, nie zanudzając jednocześnie zbyt wielką ilością szczegółów i detali. 

Samotność sprzyja eksplozjom egoizmu w człowieku. Trzeba nauczyć się akceptować to, czego nie możemy zmienić. Zwłaszcza przeszłości. Inaczej zmienia się w bezsensowne rozdrapywanie ran. Mądrzej jest sklejać to, co jeszcze zostało.

Jeśli jeszcze nie czytaliście tej książki, to koniecznie musicie  to nadrobić, by móc odnaleźć swój własny sens życia i poznać jego sedno.


ocena: 9/10

Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo Wydawnictwu Szara Godzina





Sylwia Szczepańska

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

1 komentarze: