"Z dala od świateł" - Samantha Young

Z twórczością Samanthy Young spotkałam się już dawno temu, nie jest to moja ulubiona autorka, ale dość często zdarza mi się sięgać po jej powieści. Mówiąc szczerze mam z panią Young pewien problem, a może niepotrzebnie nazywam to problemem? W każdym razie dążę do tego, że niejednokrotnie już się najzwyczajniej w świecie zawiodłam na jej książkach. Te zawody studziły mój zapał na pewien czas, ale na szczęście nie zrażały skutecznie. Zawsze po takim zawodzie przychodziła dobra historia, opowieść, od której nie mogłam się oderwać. Tak też było i tym razem. Lekko obawiałam się tej książki, nie jest specjalnie długa, ale nie należy też do najcieńszych, a gdyby była śmiertelnie nudna, oznaczałoby to dla mnie kilka godzin męki. W żadnym razie nie miałam ochoty marnować swojego wolnego czasu, a "Z dala od świateł" kupiło mnie już od pierwszych stron i nie byłam w stanie tej książki odłożyć!

Cenię sobie oryginalne powieści, nienawidzę powtarzających się schematów i fabuły, która jest do bólu przewidywalna. Ta książka spełniła wszystkie moje wymagania, a wierzcie lub nie, ale jestem bardzo czepliwa i wymagająca. 
Świat muzyki w literaturze nie jest żadnym odkryciem ani nowością, ale tutaj w genialny sposób widzimy tę ciemniejszą stronę sławy. Zaglądamy też za kulisy produkcji płyt, promowania gwiazd, nagrywania kawałków i tworzenia do nich tekstów.

Główna bohaterka wie, czym jest życie celebrytki, wie, jak wyglądają koncerty i życie w świetle reflektorów. To pozornie idealne i opływające w luksusy życie nie daje jej jednak szczęścia, a jedynie ją unieszczęśliwia, Skylar tak bardzo boi się zawieść zawsze wierzącą w jej sukces matkę, że kryje swój ból, dalej jest wokalistką popularnego zespołu i coraz bardziej pogrąża się przez to w rozpaczy. Kiedy całe jej życie w jedną noc runęło, Skylar jeszcze bardziej się załamała, a po kilku przygnębiających miesiącach zdecydowała się odejść. Ten poważny krok poniósł za sobą konsekwencje... Ponieważ dziewczyna nie chce, by ktokolwiek wiedział, gdzie jest, zerwała wszystkie kontakty, nie rusza swoich pieniędzy i podróżuje z plecakiem. Decyduje się na życie bezdomnej, która grą na ulicy zarabia na prysznic i śmieciowe jedzenie... Podczas któregoś występu zauważa ją Killian, dyrektor artystyczny. Mężczyzna próbuje się do niej zbliżyć, co wcale nie przychodzi mu łatwo. Skylar w żadnym razie nie chce, by ktokolwiek zwracał na nią uwagę, bądź co gorsza - rozpoznał ją. 

Kiedy Skylar zostaje napadnięta i okradziona, nie ma wyjścia, musi przystać na propozycję przystojnego Killiana. Mężczyzna obiecuje jej, że nie będzie musiała udzielać się w internecie i że zrobi wszystko, by wciąż pozostała w miarę możliwości w cieniu, pragnie tylko nagrać z nią płytę i odnieść sukces. Dziewczyna nie ma na to ochoty, ale nie ma także wyjścia... Tylko, czy spokój, jaki obiecał jej Killian, jest naprawdę możliwy?

Jestem zachwycona tą historią, wątek hate-love, który w literaturze ubóstwiam, świetnie się tu sprawdził. Główne postacie są wykreowane perfekcyjnie! Nie ma nic, do czego mogłabym się przyczepić, słowo. Bohaterowie są tak starannie opisani, że bez kłopotu możemy ich sobie wyobrazić, tak samo zresztą, jak otoczenie, czy nawet muzykę. Co ważne, opisy nie są za długie, nie są przesadzone i nie nudzą. Bardzo polubiłam Killiana, którego dobre serce i wrażliwość ujawniają się niemal na każdym kroku. Za maską szorstkiego, silnego i bezkompromisowego faceta kryje się wrażliwy chłopiec. Skylar jest zagubiona i przede wszystkim potrzebuje silnego ramienia, by się na nim podeprzeć, wziąć głęboki wdech i zacząć spokojnie żyć. Bardzo przypadła mi też do gustu siostra Killiana, jest przeurocza i szalenie dobra, odgrywa znaczną rolę w całej historii. Żadna z postaci drugoplanowych nie jest umieszczona niepotrzebnie i przypadkiem, każda jest też przemyślana, a potencjał - na szczęście - wykorzystany.

Uwielbiam, kiedy autorzy decydują się na narrację pierwszoosobową w swoich opowieściach, to pozwala mi się wczuć jeszcze bardziej w historię bohaterów. Samantha Young stworzyła powieść idealną na nadchodzące lato, książkę, która sprawdzi się na słońce i na deszcz, a przede wszystkim książkę, od której nie będziecie w stanie się oderwać.
Chcę więcej takich historii, chce więcej takich emocji i więcej czytania z uśmiechem na ustach. Pragnę tylko takich powieści, które warte będą mojego czasu, a ostatnio niestety mam go niewiele. Jeśli macie tak samo, jak ja, to postawcie na "Z dala od świateł", a później napiszcie mi w komentarzu, jak wrażenia!

Ocena: 10/10

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Burda Książki


Julia Komorska





    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz