"Zupełnie normalna rodzina" - M.T. Edvardsson

Co widział pastor?
Co ukrywa matka?
Dlaczego córka nic nie mówi?
Idealna rodzina to największa bzdura świata.

Małe szwedzkie miasteczko Lund, zwyczajna rodzina, która w opinii społeczeństwa i swojej własnej jest szczęśliwa. On jest pastorem, ona adwokatem, spełniają się zawodowo. Stella jest zbuntowaną nastolatką, popełnia błędy, ale też świadomie kieruje swoim życiem. Tę sielankę przerywa wiadomość o aresztowaniu Stelli pod zarzutem zabójstwa. Nic już nigdy nie będzie takie jak dawniej.

To był zwyczajny wieczór w zwyczajnej rodzinie. Po kolacji rodzice położyli się spać, ale nie mogli zasnąć, bo w domu nie było jeszcze ich nastoletniej córki. Kiedy wraca do domu późną nocą, wreszcie mogą zasnąć, bo nie wiedzą jeszcze, że to ostatnia noc, kiedy będą spać spokojnie. Taki wieczór powtarza się, rodzice niecierpliwie czekają na córkę, ale zamiast niej dzwoni adwokat. Córka jest w areszcie, podejrzana o zabójstwo. Wszyscy wierzą, że to koszmarna pomyłka i Stella wkrótce wróci do domu.

Historia opowiedziana z perspektywy Adama Sandella, ojca Stelli, głowy rodziny, męża i pastora. Targanego sprzecznymi uczuciami, wątpliwościami dotyczącymi postępowania córki, ale też słuszności własnych metod wychowawczych. Wciąż zadawał sobie pytanie, gdzie popełnił błąd. Gdy chodziło o jego małą córeczkę, nigdy nie mógł biernie czekać. Teraz też bezczynność nie pozwala mu uciszyć sumienia, rozpoczyna, więc własne śledztwo, oskarżając policje o nieudolność, sam próbuje poznać prawdę, za wszelką cenę. Nawet za cenę zaprzedania własnej duszy, porzucenia swoich moralnych zasad i ugięcia kręgosłupa moralnego.

"Żywię głębokie przekonanie, że nic nie jest tak trudne jak bycie rodzicem. Wszystkie inne relacje międzyludzkie mają wyjście awaryjne"

Historia z perspektywy Stelli pragnącej jak najszybciej dołączyć do świata dorosłych, ale wciąż jeszcze gardzącej zasadami rządzącymi w tym świecie. Jej myśli i wypowiedzi aż kipią od buntowniczych zwrotów, mimo że życie spędza teraz zamknięta w śmierdzącej ciasnej celi, a perspektywa wymarzonej wycieczki do Azji oddala się być może bezpowrotnie.

„Jestem Stellą Sandell. I niech się leczy ten, kto ma z tym jakiś problem”

Historia opowiedziane przez matkę, niosącą na barkach brzemię poczucia winy, próbującą zagłuszyć grzeszny głos zazdrości. Jako adwokat jest częścią systemu wymiaru sprawiedliwości, w przypadku własnej rodziny nie jest pewna skuteczności tego systemu.

Każde z nich od początku miało inne wyobrażenie o idealnej rodzinie, którą chcieli stworzyć, wydaje się również, że to Stella już w dzieciństwie najbardziej racjonalnie widziała świat i relacje międzyludzkie.

Wiecznie zapracowana matka prawniczka i ojciec pastor za wszelką cenę próbujący wszelkie niedoskonałości naprawiać w czterech ścianach domu, idealizujący rodzinę, czy to nie prosta droga do nieszczęścia?

„Myślę, że każdy rodzic jest zdolny do zrobienia niewyobrażalnych rzeczy, kiedy musi chronić swoje dziecko"

Konstrukcja powieści (mistrzowski montaż), trzech narratorów każdy opowiadający część historii z własnej perspektywy, sprawiła, że miałam wrażenie uczestniczenia w życiu tej, zdawałoby się przeciętnej szwedzkiej rodziny. Jakbym wchodziła trochę z butami i mimochodem w ich życie prywatne. Analiza motywów postępowania Adama, Ulriki i Stelli w czasie procesu, cofanie się w czasie do momentu, gdy ta rodzina została zawiązana, jakbym powoli, ze strony na stronę coraz lepiej ich poznawała, zasiadała razem z nimi na kanapie i oglądała seriale, podjadając popcorn. Bardzo realnie opisane reakcje, myśli i uczucia. Niemal przez całą lekturę musiałam sobie powtarzać, że to fikcja, bo postaci właśnie pod względem charakteru opisano tak umiejętnie, że dla mnie byli prawdziwymi osobami.

Czytając pierwszą część, byłam pewna orzec, że minusem tej powieści jest obojętna postawa matki. Dziwnie chłodna i niezaangażowana emocjonalnie. Jednak z perspektywy całej książki dostrzegam zamysł autora, co do konstrukcji fabuły i nie potrafię odnaleźć minusów.

Wiesz już, co się wydarzyło, wiesz też, dlaczego doszło do wszystkich tych relacji, mimo to lektura tej książki pozostawia cię z ogromnym dylematem moralnym. Czy winić ojca, czy matkę, czy osoby trzecie? A może nikogo nie winić? Jednak nie żyje człowiek. Christian Olsen zatracił swoje człowieczeństwo. Czy nie spowodował też utraty człowieczeństwa przez członków zupełnie normalnej szwedzkiej rodziny?


Ocena : 8,5 / 10
Magdalena SzL

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

2 komentarze:

  1. Cieszę się, że książka wypadła tak dobrze, bo właśnie wczoraj wzbogaciła moja biblioteczka. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa kryminalnie i psychologicznie, daj znać jakie zrobiła wrażenie na Tobie :)

    OdpowiedzUsuń