"Życie pełne barw" - Malwina Ferenz

Najnowsza książka Malwiny Ferenz – „Życie pełne barw” zaczyna się dość nietypowo, bo miasto, w którym rozgrywa się akcja, porównane jest do żywego organizmu. Mowa tu oczywiście o Wrocławiu, którego rynek nazywany jest tu sercem organizmu. Autorka oprowadzi nas po uliczkach, które niczym arterie rozgałęziają się w różne strony. Nigdy nie byłam w tym pięknym mieście i dzięki takiemu wstępowi wiem na pewno, że muszę koniecznie tam się wybrać. Może zaraz po wyruszeniu na starówkę znajdę podobny lokal, który okaże się wyjątkowy?

Podążając jedną z uliczek, można dotrzeć do pewnej nietypowej kawiarni. Neon Café jest schowana i nie widać jej od drogi, znajduje się w podwórku i dociera tu niewiele osób. Lecz każda z tych osób jest w jakiś sposób wyjątkowa. Kawiarnia na pierwszy rzut oka wydaje się zwyczajną kawiarnią, w której można napić się aromatycznej kawy, zjeść kawałek ciasta. Niepokoić może jedynie brak klientów. Jest jednak coś, co wyróżnia ten lokal od innych — to właśnie tutaj czeka na Was wyjątkowy barman, który codziennie czeka właśnie na Was i dokładnie wie, czego Wam potrzeba. Zawsze ma czas, aby wysłuchać Waszej opowieści. Niesamowity klimat i atmosfera tego miejsca sprawią, że goście Neon Café mogą czuć się swobodnie i opowiedzieć swoją historię. A każda z nich będzie wyjątkowa!

Do Neon Café zajrzy starsza pani Eufrozyna Mrozińska, która dla roześmianego mężczyzny z fotografii pojechała w nieznane, poznamy historię policjanta Krzysztofa Borynę, który wstąpi tu podczas poszukiwań swojej kotki. Kawiarnia gościć będzie także ulicznego grajka Adama Potockiego, który skrywa pewną tajemnicę, wstąpi tu też motorniczy Zenon Kociewniak świętujący w samotności. Ostatnim gościem będzie pochodząca z Ukrainy Elena. W każdym z nich drzemie niezwykła opowieść, czy jesteście gotowi, by je poznać?

"Są w życiu rzeczy, które trzeba dokończyć bez względu na czas. Czasami trzeba po prostu rozliczyć się z opowieści".

Jestem pod ogromnym wrażeniem tej książki. Przede wszystkim ogromny plus należy się autorce za pomysł przedstawienia tej historii. Ale to, czym mnie ujęła ta książka, to wyczuwalna w niej magia. Choć w połowie domyślałam się, co stanie się z kawiarnią na samym końcu, to książka spełniła moje oczekiwania. Czułam się, jakbym sama przebywała w Neon Café i była świadkiem niesamowitych zwierzeń bohaterów. A te, tak jak to w życiu bywa, będą pełne barw. Wysłuchamy nie tylko radosnych opowieści, lecz do naszych uszu dotrą także te pełne zmartwień i ludzkich tragedii. Rozmowa będzie pewnym rodzajem oczyszczenia, każdy z nas potrzebuje czasami kogoś, kto po prostu go wysłucha. Tutaj będzie czekał zawsze gotowy barman, będący wdzięcznym słuchaczem. Potrafi tak pokierować rozmową, że klient pozbywa się dręczącego go balastu.

"Nie wolno przerywać takich opowieści. Muszą wybrzmieć w całości, inaczej człowiek zostaje niedokończony. To tak jakby jechać na zaciągniętym ręcznym. Niby się da, ale ani to zdrowe, ani efektywne".

„Życie pełne barw” jest drugą książką autorki, którą miałam przyjemność przeczytać. Pierwszą – „Anioły do wynajęcia” odkładałam z ogromnym uśmiechem i chichotem na ustach. Czy teraz było tak samo? Mogę od razu odpowiedzieć, że nie. Odłożyłam ją co prawda w poczuciu zadowolenia, bo książka podobała mi się, ale przede wszystkim w refleksyjnym nastroju. I teraz tkwię w kropce, bo nie wiem, która z tych książek podobała mi się bardziej. Choć „Życie pełne barw” jest napisane lekkim językiem, a przez fabułę wprost się płynie, to zawiera w sobie treści, które na pewne sprawy mogą zwrócić naszą uwagę. Za każdą historią stoi człowiek, może nawet wśród naszego otoczenia ktoś właśnie świętuje wiadomość o zostaniu ojcem, a komuś nagle wali się cały świat. Polecam gorąco!

Ocena: 9/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona


dorotbook

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz