"Życie w spadku" - Małgorzata Garkowska

"Życie w spadku" to nic innego jak bajka w wydaniu "adult". Autorka przenosi nas tym samym do świata, w którym marzenia się spełniają, a samotna kobieta znajdzie swego księcia. Razem będą żyli długo i szczęśliwie.

Dwaj bracia, których różni niemal wszystko Damian i Mark. Wyjątkiem jest tylko ich wygląd. To bliźniacy podobnie jak dwie krople wody, którzy stracili ze sobą kontakt jeszcze we wczesnych latach młodości. Wymazali siebie nawzajem niemal z pamięci. Jednak wzajemna niechęć i żal wciąż tkwią głęboko w ich wnętrzach.

Mark to człowiek z ambicjami i żądny sukcesów zawodowych dyrektor banku. Marzenia o karierze odbierają mu zdolność racjonalnego spojrzenia na życie, na dom i żonę. Dlatego jego i Klary małżeństwo zaczyna przypominać zaledwie formalność. Kobieta tymczasem odkrywa, że jest w ciąży. Nie ma jednak jak przekazać tej ważnej nowiny mężowi, którego nigdy nie ma w domu, a ich rozmowy ograniczają się zaledwie do krótkiej wymiany kilku słów.
Damian z kolei to wolny strzelec, który nie zapomniał o krzywdach wyrządzonych mu przez brata. Nie zamierza też puścić mu tego płazem. Jego zemsta ma być dotkliwa. Niestety to, co zaplanował, by upokorzyć publicznie brata i odegrać się na nim za kłamstwa i zdradę przybiera zupełnie inny wymiar kary. Tego nie spodziewał się nawet on sam.
Los zadrwił z nich obu.

To naprawdę ciekawa, choć niedoskonała literacko powieść. Lekka i przyjemna narracja sprawia, że czyta się ją bardzo szybko. Sporo w niej dynamizmu co nie pozwala na nudę podczas lektury. Niewiele w niej też opisów i niepotrzebnych wstawek - a to już spory sukces - zakładając, że książka ma być odskocznią od codzienności i dobrą rozrywką dla sięgającego po nią czytelnika.
Autorka konstruując powieść, uciekła jak mniemam w schemat trochę bajkowy. Nieco naiwny i mało realistyczny. Dla fanów Kopciuszka i innych baśni, w których zawsze wygrywa dobro to idealna pozycja.

Baśń dla do rosłych, przy której można spędzi naprawdę przyjemny wieczór, rozmarzyć się i poczuć się prawie jak w bajce. Zakończenie jak to w bajkach bywa, jest dość przewidywalne, mimo to Małgorzacie Garkowskiej udało się zbudować napięcie i wywołać w czytelniku falę emocji.

Początkowo byłam nieco zawiedziona tą mało realną jak dla mnie historyjką, z czasem jednak naprałam do niej dystansu i zaczęłam postrzegać jako rodzaj terapii książkowej. Znów poczułam się jak mała dziewczynka, która wieży w bajki i dobre zakończenia. Pobujać w obłokach - piękna rzecz.

Zapytacie, czy jest morał w tej bajce? O tak. I to niejeden. Wystarczy tylko spojrzeć na samych bohaterów, których wyrazistość i oryginalność reprezentuje wiele cech i postaw mających nieodwracalny wpływ na losy wielu ludzi. Jednym z ważnych elementów, jakie porusza też powieść to dylemat prawdy i kłamstwa. W przypadku tej trójki nie zawsze wszystko jest oczywiste, a prawda nie wydaje się najlepszym wyjściem. Sekrety, które towarzyszą bohaterom, nie mają jednak szans na wieczne ich trwanie. Rodzi się zatem pytanie o czas i chwile najlepsze w życiu człowieka na ich wyjawienie. A co, jeśli kłamstwo może uratować czyjeś życie i nadać mu sens na nowo?
Im więcej piszę i myślę o tej historii, tym bardziej mi się ona podoba. Zerkam jednocześnie w kierunku innych utworów Małgorzaty Garkowskiej, z zamiarem sprawdzenia jej potencjału.
Polecam.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu ZYSK i S-KA

Ocena 8/10

Edyta Sztylc


    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

2 komentarze:

  1. Dziękuję serdecznie! Za recenzję i docenienie bajkowości. ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem w życiu potrzeba trochę bajki, by nie poczuć się przytłoczonym przez rzeczywistość. :)

      Usuń