"365 dni" - Blanka Lipińska - czyli o tym jak nie pisać ;)

Jest wiele książek, które wywołały u mnie szok, jednak ostatnio trafiłam na wyjątkową hmm...
powiedzmy, że powieść (bo wstyd ją tak nazwać), która jest tak absurdalna i dziwna, że aż śmieszy. Tym "dziełem" jest "365 dni Blanki Lipińskiej.

Myślę, że o tej książce słyszał każdy z Was, a jeśli nie, to niczego nie straciliście, serio. Sięgnęłam po tę POWIEŚĆ O MIŁOŚCI z czystej ciekawości i nie wierzę do tej pory w to, co moje oczy zobaczyły. 

Głównym tematem powieści jest to, że Massimo niby umarł i zamiast odjechać pociągiem do światełka w tunelu, ten zobaczył miłość swojego życia, kobietę idealną. Po przebudzeniu kazał ją namalować, obwiesił mieszkanie jej portretami i postanowił poszukać jej po świecie. I nagle pojawia się ona, ta sama kobieta z portretu, poleczka Laura, która przyjechała na wakacje ze swoim chłopem i przyjaciółmi. No tak, bo wymarzyła mu się we śnie jakaś dziewka, a może po prostu się czego najarał, która oczywiście istnieje i pojawia się jak grom z jasnego nieba. Jest dziewucha, więc czas ją zdobyć. Massimo miał niecny plan, o którym Wam opowiem.

Jak to jest powieść o miłości, to mi wyrośnie na czole róg jednorożca, powaga. Na samym wstępie do książki mamy scenę gwałtu! Tak, dobrze czytacie, gwałtu. Bo wiecie, Massimo, główny bohater powieści, jest bogatym, seksownym mężczyzną, na którego widok kobietom majtki spadają, a po nogach płynie strumień. Oczywiście żadna nie może oprzeć się mu, bo jak to tak można nie ulec włoskiemu bogowi seksu? Postanawia więc w swoim samolocie zaciągnąć stewardessę, każe jej klęknąć i zabawić się z jego "fallusem" (nie przypadkiem używam tego określenia, bo sama autorka nazywa penisa w taki sposób). I nie byłoby w tym nic złego, gdyby ona chciała tego dobrowolnie, a raczej po prostu bała się, że straci pracę, jak nie wyliże fallusa swojego szefa. Ale to jeszcze nie koniec! Massimo przyciska swoją wielką męskość, bo oczywiście musi mieć idealnego penisa, do biednej dziewczyny, tak że dławi się ona, ma przerażone oczy i drapie go po udach, a on nie puszcza jej i podnieca go ten widok, cieszy go ból, który sprawia stewardessie. Dla mnie scena jest po prostu gwałtem, który został wykonany wbrew woli dziewczyny, bo po prostu Massimo musi dostać to, czego chce. 

Nie poddałam się, czytałam dalej tę powieść pełną gwałtów, porwań namiętności, pasji, pożądania. 
Lecz było tylko gorzej.

Jedną z moich "ulubionych" scen z tego jakże wybitnego dzieła jest karanie Laury, która swoją drogą jest bardzo infantylną bohaterką, ale o tym później. No więc, jako ze Laura sprzedała kilka plaskaczy w piękną twarz Don Massima, to tenże mężczyzna postanowił ją ukarać. Do wyboru miała dwie opcje: robi mu loda albo on robi jej minetkę. Bohaterka postawia więc na opcję numer jeden, bo widziała jego wielkiego, niesamowicie idealnego fallusa i skrycie pragnęła go wziąć do ust. Ale przecież nie może być tak łatwo. Massimo więc postanawia, że to on ją wyliże, bo wie, że jej się to nie spodoba. Przywiązuje ją i zabiera się do pracy wbrew jej woli, chociaż Laura prosi o to, żeby tego nie robił. Świetna kara po prostu! Co za kolejny przejaw gwałtu! Wyśmienicie!

Ale jedziemy dalej, karuzela absurdów nie ma końca. Jako że Laura prowokuje swego oprawcę i kusi swoim ciałem, ten postanawia, że ją ukaże za to, że ta nie chce mu się oddać i pokaże jej, co traci. I wiecie co postanawia zrobić? Przywiązuje Laurę do łóżka, siada na krześle, żeby wszystko widziała, zaprasza do pokoju panią lekkich obyczajów, każe jej klękać i brać się do roboty, a Laura ma na to patrzeć. Kiedy to przeczytałam, to myślałam, że pęknę ze śmiechu, bo to jest tak głupie, że aż śmieszne. Mało tego, Laurze się to podobało, podniecało ją, ale jednak później stwierdziła, że jest zazdrosna o swojego oprawcę, ubrała się na imprezę jak dziwka i odwaliła dla niego taniec na rurze. Kij z tym, że chwilę wcześniej wypierała się, że mu nie ulegnie, że nic dla niej nie znaczy i jest z nim tylko dlatego, że ją szantażował.

Wesoły pociąg nie odjeżdża nadal.

Wracając do początku recenzji, czas Wam opowiedzieć coś przekomicznego. Bo wiecie, Massimo porwał Laurę jak planował, jednak jej nakłamał, że tak naprawdę jej były facet nie pobiegł za nią i zdradził ją z inną. A jak było naprawdę? A wziął sobie zatrzymał gościa w hotelu, podłożył list, w którym rzekomo Laura napisała, iż chce skończyć związek i wraca do Polski, a później dosypał na imprezie jakiegoś proszku, pigułkę gwałtu, kij wie co on tam dał, do szklanki byłego Laury, podstawił mu dziwkę pod nosem, a biedny, zrozpaczony, naćpany i upity chłop poszedł w tango. Massimo więc zrobił zdjęcia, pokazał swojej wybrance serca i tak oto postanowił powoli zatrzymywać ją przy sobie. Oczywiście nie chciała zostać, więc co zrobił? A powiedział, że w sumie to ma zostać z nim 365 dni i jak mu ucieknie, to odstrzeli jej rodzinę. Co za romantyk!
A Laura dowiaduje się o prawdzie w późniejszym czasie i jak gdyby nigdy nic wybacza.

Laura jest właśnie infantylna, tak bardzo, że to aż boli. Massimo zniszczył jej poprzedni związek i ją okłamał - wybaczyła. Jednak lepszym momentem pokazującym  jej głupotę jest ten, w którym dowiaduje się, że ma wszczepiony w ręku nadajnik do jej śledzenia, a Massimo powiedział jej, że to implant antykoncepcyjny, a zrobił  to po to, żeby dochodzić w niej i złapać ją na dziecko, aby musiała z nim zostać. Oczywiście Laura wybacza, a co tam. Śmiechom nie ma końca. Bohaterka uwielbia też mdleć i co chwilę odlatuje. Księżniczka w opałach 24/7. 
Dobrym momentem jest też to, gdy Laura mówi ciągle, że Don jej nigdy nie zdobędzie, a nagle z dnia na dzień stwierdza, że za nim tęskni,więc postanawia iść z nim do łóżka, chociaż wcześniej walczyła z nim, nie chciała go. 

Rozbawił mnie też moment, gdy Massimo i Laura stwierdzili, że chcą się kochać, po czym... Massimo wkłada Laurze palec w tyłek. Cóż, miałam nieco inną definicję kochania się w łóżku. 

Jak więc widać, książka jest pełna absurdów. W zasadzie to jest tak głupia, że aż śmieszna. Bohaterowie są infantylni, a cała fabuła nie klei się. Autorka przeskakuje sobie z jednej sytuacji w drugą, a wykreowane przez nią postaci są niestabilne emocjonalnie i nie do końca zdrowe na umyśle. Czytanie tego wielkiego dzieła stanowczo odradzam, bo nie ma tutaj niczego wartościowego. Dla mnie książka jest stratą pieniędzy i marnowaniem papieru. Jedyny pożytek jaki z niej jest, to możliwość pośmiania się z tego, jak bardzo jest durna. 
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

21 komentarze:

  1. W tej chwili cieszę się przeogromnie, że trzymam się z dala od tej książki XDD

    OdpowiedzUsuń
  2. Ależ się uśmiałam to czytając🤣🤣🤣, paradoks goni paradoks a bzdura, bzdurę! Szacun że wytrzymała Pani do końca. Ja ledwo skończyłam jedną stronę, takie to było popieprzone, absurdalne, durne ! Męski bohater to już totalna porażka cham, świnia zadufana w sobie z ego jak Everest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja swojemu mózgowi zafundowałam kolejne 2 części 😂 Przynajmniej zabawnie pisze się recenzje 😂 Jednak w kolejnych tomach wcale nie jest lepiej😂 trochę jak włoska telenowela 😂

      Usuń
  3. Już na początku książki stwierdziłam że szkoda mojego czasu na to "dzieło". Choć z drugiej strony chętnie posłuchałabym tych co się nią zachwycają - bo nie rozumiem tego "fenomenu".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja rozumiem. Kobiety marzą o bogatym przystojniaku, na którego widok majty są mokre. Mało tego, pragną ostrego seksu, a że czasami facet je zgwałci czy im przywali, to tylko mały szczegół 😂

      Usuń
  4. Ale mam ubaw. O książce czytałem same źle recenzje,ale wczoraj odkryłem na stronie Empiku komentarze jaka to wspaniała książka. Nie mam wątpliwości że są one pisane na zamówienie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórzy ludzie zachwycają się tym dziełem, w końcu każdy marzy o boskim włochu, który jest bogaty, czasami zgwałci, pobije😂

      Usuń
  5. Znalazłam pozytyw tej książki, choć nie wiem, czy to nie bardziej zasługa recenzji. Dawno nie miałam tak ogromnych oczu i to bez liftingu, czy innych zabiegów. Co z tego, że to efekt zadziwienia głupotą?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już wiem dlaczego tak dobrze wyglądam po przeczytaniu książki 😂

      Usuń
  6. Najlepsza recenzja jaką przeczytałam do tej pory. :D Uśmiałam się przednio.
    Dobrze, że nawet nie przyszło mi do głowy, by inwestować w to " dzieło " :D

    Zapraszam również do mnie Ewelina-czyta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Dżizasss, ja nie mogłem doczytać recenzji do połowy, a co dopiero pomyśleć o książce :( Swoją drogą, autorka (książki, nie recenzji) musi mieć niezłe sny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka jest podobno inspirowana życiem autorki haha, tylko nie wiem, z której strony.

      Usuń
  8. Ale mnie zaciekawiłaś. Czemu ja tak mam,że im gorzej ktoś o czymś mówi, to ja chcę to za wszelką cenę mieć? Nie mogę uwierzyć, że serio w tej książce są takie bzdury. To jest aż nie realne....Bylam na Targach Książki i do Blanki była tak długa kolejka jak do Mroza. To o czym to świadczy? Wszyscy czytali i piszą, że szit a kolejka po autografy ma kilometr...Muszę to przeczytać, bo nie wierzę. Recenzja fajna i bardzo ciekawa. Śmieszna. Lubię takie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autorka ma swoje zwolenniczki i to jest normalne, ale połowa osób w kolejce po prostu stoi bo chcą autograf autorki. Przeczytaj "365 dni" i sama sprawdź jaka durna jest ta książka, ja też sięgnęłam, bo ludzie mówili, że jest bardzo zła :D

      Usuń
  9. Oklaski na stojąco za wytrwanie do końca i w sumie nawet podziwiam 😉 Próbowałam przeczytać ta "powiesc", lecz niestety nie byłam w stanie dotrwać do finału, nawet się z tego cieszę bo słyszałam, że zakończenia są godne Polsatu. Naprawdę podziwiam 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, pierwszy tom kończy się, gdy Massimo odsyła Laurę, drugi jak Laura zostaje postrzelona, a trzeci happy endem. Polsat jak nic :D

      Usuń
  10. Szczerze? Utwierdziłaś mnie w przekonaniu, żeby tego nie tykać. Gość jest psychopatą i gwałcicielem. Tyle.

    OdpowiedzUsuń
  11. A mi się podobała książka,i posmialam się na niej i powzruszalam i mało tego- nawet na swój sposób lubiłam głównego bohatera, niestety bohaterki głównej już nie
    ��

    OdpowiedzUsuń