"BezNudna wyspa" - Agnieszka Frączek

Agnieszka Frączek to postać dość dobrze mi znana w literackim świecie. Językoznawca, adiunkt w Instytucie Germanistyki Uniwersytetu Warszawskiego, oraz autorka kilkudziesięciu prac z dziedziny językoznawstwa. Mnie jednak zdecydowanie bliżej do jej twórczości skierowanej do młodego czytelnika. Na jej koncie liczne setki jak nie tysiące wierszy dla dzieci, dziesiątki wydanych książek i całkiem spory fanklub w postaci dzieci i ich rodziców.

Jako bibliotekarz wiem, że sięgając po książki tej autorki, dokonuję dobrych wyborów. Rodzice coraz częściej kierują zapytania o książki Agnieszki Frączyk, nic więc dziwnego, że pojawienie się kolejnej jej pozycji skupiło moją uwagę. Tak tez i „BezNudna wyspa” trafiła w moje ręce.

Zanim jednak skupiłam się na treści, oddałam się z pełną namiętnością barwnym ilustracjom, których autorką jest Ewa Podleś. Zainspirowały mnie do zabawy i prac z własnymi pociechami. Co strona to mojej głowie kotłowały się nowe pomysły i inspiracje na kolejne dziwy z papieru i nie tylko. Nie sposób zatem nudzić się przy książce.

Drugą zgoła ciekawą inspiracją była sama treść i niebywałe wiersze autorki.
Zwinne, zgrabne, nieco poplątane, śmieszne i zabawne wiersze Agnieszki Frączyk – nie powiem - są oryginalne.
Gra słów, rymy, absurdalne wręcz pomysły, zagadki językowe i cała masa niesamowitych bohaterów tworzy naprawdę oryginalna całość. „BezNudnąa” wyspa może też okazać się niemałym wyzwaniem dla młodego czytelnika. Autorka nie stroni bowiem od słów trudnych, w mowie, jak i w pisaniu. Szkoła dla języka więc się kłania wraz z książeczką pełną wierszy. Przygód bez liku i szalonych pomysłów.

Zdecydowanie jednak nie polecam książki do czytania „na raz”. Warto nieco zwolnić tępa i delektować się dziecięcą poezją. Nie małym wyzwaniem może okazać się nauka wiersza na pamięć. Ale warto spróbować, może z tego być dobra zabawa. a gdyby dołączyć do tego jeszcze trochę gry aktorskiej - szaleństwo murowane.
Oczywiście spośród plejady dwudziestu kilku wierszy jedne podobały mi się bardziej, inne mniej. Urzekła mnie wiersz „Przebieranki” - historia pewnej Zebry, która chciała, by cały świat się za nią przebrał. Postanowiła nawet mu w tym pomóc. Co z tego wyniknie – to już dalsza część historii.
Za fenomenalny uważam też pomysł na wiersz o serze w czepku, który chciał popływać w basenie. Po czym stał się „serem topionym”. Nie mniej zabawna, ciekawa, a tym samym absurdalna jest historia sąsiada, co w ogródku jajka zasadził. Z pasją podlewał, pielęgnował, by mieć… No zgadnijcie sami co? Albo zajrzyjcie na„BezNudna wyspę”, a dowiecie się sami.

Gorąco polecam, bo dobra zabawa z tą książką to i tak mało.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literatura
Ocena 8/10
Edyta Sztylc





    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz