‘’Głęboki grób” – Mick Finlay


Od dawna szukam wśród nowości książek, które pozwolą mi ponownie poczuć radość z czytania i pokonać kryzys. Chwytam się naprawdę przeróżnych gatunków, bo wierzę, że prawdziwa perełka może czekać na mnie wszędzie. Ostatnio zatęskniłam za trochę mroczniejszymi powieściami i dlatego w moje ręce wpadł ,,Głęboki grób". Książka ta zapowiadała się naprawdę świetnie, bo już sam opis na okładce zachęcił mnie do lektury. Czy się zawiodłam? Nie. Czy poczułam coś wyjątkowego podczas czytania? Nie. Jednak tę myśl rozwinę trochę niżej, bo po ocenie możecie zobaczyć, iż powieść ta nie była mi całkiem obojętna.

Cały Londyn żyje tym, że Sherlock Holmes rozstrzygnął kolejną głośną sprawę i tylko o tym się mówi. Na jego usługi stać tylko najbogatszych, ale zbrodnie i przestępstwa są popełniane również wśród bardziej ubogiej części społeczeństwa. To właśnie wśród nich pracuje Arrowood, który uważa się za zdecydowanie lepszego detektywa niż Holmes, ale jeszcze do tej pory nie udało mu się zyskać sławy. Tym razem dostaje z pozoru łatwe zlecenie - odnaleźć dziewczynę, z którą rodzice po jej ślubie stracili kontakt. Co może pójść nie tak? Okazuje się, że wszystko, a zacznie się od kłamstw zleceniodawców i skończy na ściganiu mordercy. Czy detektywowi i jego partnerowi uda się rozwiązać sprawę i zapobiec dalszemu przelewowi krwi?

Na pewno zainteresowałam się tą powieścią dlatego, że jej akcja toczyła się dawno temu, w czasach, w których nie ma smartfonów, kamer na każdym rogu i nadajników do śledzenia niewiernych żon/mężów. To wszystko już znam z przeróżnych powieści i naprawdę mam dość takich wątków. Wiem, że technologia jest pomocna i dzięki niej można szybciej odnaleźć sprawców przestępstw albo zaginionych ludzi, jednak to powieść, a od niej oczekuję zaskoczeń, zwrotów akcji i czegoś niespodziewanego.

Ogromną zaletą tej książki jest jej fabuła. Uważam, że jej wielowątkowość sprawia, iż jest ona nieprzewidywalna i czytelnik prawie do samego końca nie jest w stanie odgadnąć zakończenie i rozwiązać zagadki. Owszem, w trakcie wydawało mi się, że jednak jestem sprytniejsza i udało mi się dotrzeć do prawdy, ale to tylko złudzenia. Byłam manipulowana, moja czujność została uśpiona i dzięki temu całość była po prostu ciekawa.

Już po przeczytaniu, całkiem przypadkiem odkryłam, że jest to druga część cyklu o detektywie Arrowood i nie uważam, że pierwsza część jest potrzebna do tego, aby zrozumieć kolejną. Osobiście nie czułam, że mam braki, ponieważ książki te opowiadają o dwóch oddzielnych śledztwach. Jedynie informacje z życia prywatnego powtarzających się bohaterów pozostają takie same, ale autor o wszystkim przypominał i  nawet nie przypuszczałam, że wcześniej było coś jeszcze.

Sami bohaterzy również zostali ciekawie wykreowani, ale myślę, że na mnie zadziałał po prostu czar Londynu z 1896 roku, w którym  wszystko i wszyscy byli inni. Uważam, że autor bardzo fajnie oddał klimat dawnych lat i świetnie przemyślał wątki związane z pokazaniem niepełnosprawności umysłowej w tych czasach. Dzięki temu całość nabrała klimatu.

Trochę brakowało mi dynamiczniejszej akcji, bo momentami niecierpliwiłam się i dramatycznie oczekiwałam czegoś więcej. To odrobinę zepsuło mi ogólne wrażenia z tej lektury, a szkoda, bo zapowiadała się świetnie. Po prostu zabrakło jakiegoś pierwiastka, który by mnie do niej przyciągał i sprawił, że przestanę czuć obojętność.

,,Głęboki grób" to powieść, która okazała się ciekawa, z pewnością nie mogę nazwać jej złą. Miała pewne wady, ale zalet pojawiło się zdecydowanie więcej, a wiec moja ocena musi być adekwatna do stanu faktycznego. Cieszę się, że trafiłam na książkę, która zerwała ze schematami i pokazała mi trochę inny świat, bo to zdecydowanie wywarło na mnie największe wrażenie. Jeśli jeszcze nie znacie, to polecam!



Ocena: 7/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu HarperCollins

Patrycja Bomba

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz