"Hazel Wood" – Melissa Albert


Do lektury „Hazel Wood” podchodziłam ostrożnie, wręcz z rezerwą. Dlaczego? W pełni nie umiem odpowiedzieć na postawione przeze mnie pytanie, jednak w większości moje obawy skupiały się przede wszystkim na tym, że kompletnie nie miałam pojęcia, czego spodziewać się po tej powieści. Autorka do tej pory mi nieznana, w dodatku na popularnych portalach zrzeszających czytelników widziałam skrajnie różniące się opinie o tej książce. Mimo to nie zniechęciło mnie to bardzo. Owszem, moje podejście względem niej znacznie się zmieniło. Byłam zdecydowanie przygotowana na liczne zgrzyty w fabule czy jakieś nieścisłości, których mam świadomość, że nie wyzbyje się żaden autor. Nie oczekujmy cudów, w końcu pisarz to też człowiek. Oczywiście gusty czytelnicze są różne, aczkolwiek czasami warto się zainteresować cudzymi opiniami szczególnie przy kupnie książki tak naprawdę w ciemno. Teraz kiedy jestem świeżo po przeczytaniu powieści Melissy Albert wyrobiłam sobie swoje zdanie i dzisiaj się z wami nim podzielę.


Hazel Wood” to dość specyficzna powieść fantasy, której akcja rozgrywa się na pograniczu świata baśni i świata, który znamy, czyli tego rzeczywistego. W tym całym rozgardiaszu życie wiedzie siedemnastoletnia Alice, której jedynymi wspomnieniami z dzieciństwa są niekończące się podróże, ciągła zmiana mieszkania czy pokręceni ludzie, których spotyka na swojej drodze. A którzy z każdą chwilą craz bardziej przypominają jej i jej matce, że prześladuje je nieubłagany pech, który zmusza je do zmiany swojego dotychczasowego miejsca zamieszkania. Kiedy w Hazel Wood umiera matka Elli, a jednocześnie babka Alice, wydaje im się, że w końcu rozpoczną prawdziwe życie. Oczywiście bardziej nie mogły się pomylić, a oliwy do ognia dolewa porwanie Elli, której porywacze określają siebie jako zapomniane Uroczysko – świat, o którym pisała jej babka.

Cała powieść jest perfekcyjnie utrzymana w tajemniczym, baśniowym klimacie, który niesamowicie mnie ujął swoją prostotą, a jednocześnie skomplikowaniem, jeśli chodzi złożoność wątków i poprowadzenie akcji. Wydaje mi się, że ta książka jest złożona tak naprawdę z kilku części, które w żaden sposób wzajemnie się nie wykluczają. Co więcej, tworzą naprawdę spójną całość, całkiem logicznie złożoną do kupy. Sama nie wierzę, że to piszę, bo stosunkowo rzadko chwalę autorkę i jej powieść za ten aspekt, ale w tym przypadku zdecydowanie zasługuje ona na uznanie. Fabuła absolutnie nie jest oklepana. W większości po takich pozycjach spodziewam się owszem dobrego fantasy, ale subtelnie okraszonego niebanalnym wątkiem miłosnym. Pisząc to, oczywiście mam na myśli, że w pewnym momencie cała akcja schodzi na dalszy plan, walka z demonami, jakimiś stworami przestaje być już taka ważna, a fundamentalną rolę w tej powieści zaczyna pełnić zakochana w sobie do szaleństwa para, która jest w stanie zrobić dla siebie wszystko. Później się okazuje, że mają szesnaście lat, a życie niewymownie się na nich uwzięło. „Hazel Wood” jest pod tym względem kompletnie inną powieścią z gatunku fantastyki, jednakże i jej, jak już wspominałam, nie udało się wyzbyć pewnych wad, które podczas czytania powodowały u mnie uczucie skrępowania, trochę takiego zmieszania. Przede wszystkim nieodparcie miałam wrażenie, że pewne wątki zostały potraktowane po macoszemu – szczególnie ten ze śmiercią pewnej osoby, której scena była bardzo wyprana z emocji i bezużyteczna – nie wzbudziła we mnie żadnych głębszych uczuć. Nie ubolewam nad tym jakoś mocno, ten zawód wynagrodziły mi pomysł na samą fabułę, a także różnorodność i oryginalność Uroczyska, który przenika mrok.

Na ten moment jestem tak bardzo zachwycona tą powieścią, że przy jakiejkolwiek okazji będę ją polecała wszystkim, którzy szukają czegoś innego.

Ocena: 8,5/10

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Media Rodzina!


Klaudia Korytkowska

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

1 komentarze:

  1. Brzmi całkiem intrygująco! Myślę, że może mi się spodobać :D

    OdpowiedzUsuń