"Kolejne 365 dni" - Blanka Lipińska - czyli o książce tak złej, że to aż boli

Na wstępie chciałabym napisać, że jestem w ciężkim szoku, że taki chłam jest obecnie wydawany, bo inaczej nie da się nazwać całej trylogii stworzonej przez Blankę Lipińską. Nie wiem co mają w głowie ludzie, którym podobają się książki o gwałcie i prostytucji, a ich bohaterowie mają siano zamiast mózgu. Przykre, a jednak prawdziwe.

W tej części mamy miłość Nacho i Laury. Tak moi drodzy, wielki zwrot akcji, Massimo już nie jest obiektem zachwyceń głównej bohaterki i o dziwo w końcu zauważyła, że jest psycholem i ją gwałci. Cóż... biedulce dojście do takich wniosków zajęło aż trzy tomy. Nagle zaczęła mieć problem z tym, że Massimo bierze ją siłą, pije i ćpa. Jakoś wcześniej jej to nie przeszkadzało, lubiła brutalny seks, a teraz zachciało się jej romantyczności.

Oczywiście Nacho musi być szefem mafii, bo jakżeby mogło być inaczej. W końcu na Laurę lecą wszyscy, a ona musi mieć bogatego faceta. Pieniążki to ona lubi. Dramaty się nie kończą, biedna jest porywana, odbijana i tak ciągle. Ahhh ten jej urok, że aż głowy mafii biją się o nią, chociaż mogliby mieć każdą. No ale Laura jest przecież idealna. Jest idealnym materiałem na żonę, matkę, w końcu jej atutem jest puszczanie się i zdradzanie. Nieważne, że w poprzednim tomie mówiła, że nie jest łatwa.

Główna bohaterka jest tak infantylna, że aż boli głowa, poważnie. Nie wie sama czego chce od życia, biega od jednego faceta do drugiego, ciągle tylko zachwyca się nad penisami i tyłkami. W zasadzie każdy penis i każdy tyłek jest dla niej idealny. Rzekłabym śmiało, że jest nimfomanką, która napala się na widok facetów jak pies na widok kości. Każdego by przeleciała i wylizała.
I oczywiście ta biedulka pokrzywdzona przez los nadal zachwyca się nad drogimi ubraniami i samochodami czy też motocyklami. Ahh i jest wszechstronnie uzdolniona, umie jeździć na motocyklu czy też konno, chodzi o czteronożne konie, bo wiadomo, że na tych pomiędzy nogami jeździ zawodowo.
A co do jazdy konnej, to autorka powinna się do edukować, zanim poruszy tematy, o którym nie ma pojęcia, bo widzicie, w cwale jedzie się w półsiadzie, a nie anglezuje, tak jak to napisała autorka. A no i trzyma się lejce, a nie skórzane pasy, ale Laura w końcu lubi być krępowana pasami, to nie ma co się dziwić, że ma je ciągle w głowie.
 "- Chcesz sprawdzić czy umiem anglezować? - Poruszyłam trzymanymi w ręku skórzanymi pasami , wydałam z siebie okrzyk i puściłam się cwałem przez plażę."

Rozbawił mnie suchy seks Laury i Nacho. I dobrze czytacie, SUCHY SEKS. A wzięli się zaczęli ocierać o siebie na plaży jak napalone nastolatki i... doszli, przez ubrania. No normalnie umarłam ze śmiechu jak to przeczytałam. Zdolni są, trzeba im to przyznać i mmmm cudownie jest mieć mokre ciuchy. Oczywiście później wspaniała Laura jęczała co ona narobiła, bo przecież ma męża. Serio? Łatwa zawsze pozostanie łatwą.

Bawi mnie, że Laura uważa, że ma więcej swobody przy Nacho, a przy Massimo jej nie miała. A wiecie czemu tak uważa? Tylko dlatego, że na jego prywatnej wyspie nie ma ochrony, która za nią chodzi, a poza nią już oczywiście posiada przydupasów. Komedia. Poza tym Nacho wie o niej wszystko, podsłuchuje ją, w sumie jest taki samo jak Massimo, no ale przecież ona ma więcej swobody. Karuzela śmiechu.

W ogóle to Laura jest tak upośledzona umysłowo, że najpierw mówi, że nie chce być z Massimo, ucieka do Nacho, chędoży się z nim, po czym gdy widzi byłego z inną, od razu skacze jej gula, zazdrość wzrasta do poziomu maksymalnego i nie może wytrzymać. Poważnie? Niech się zdecyduje. I raz wierzy Nacho, a raz Massimowi. I niby wytłumaczone to było jakimiś odurzającymi środkami, ale jest to słabe. Ahhh i uwielbiam to, że uwierzyła, że to nie Massimo urwał łeb jej psu i wysłał zmasakrowanego w pudełku. No tak, przecież człowiek, który ją zgwałcił dwa razy, morduje ludzi, nie jest zdolny do zabicia pieska.

Z Massimo w końcu wyszła prawdziwa bestia, a raczej w końcu Laura to zauważyła. Zamordował psa, a później ją porwał, przywiązał do łózka, gwałcił i chciał jej zrobić dziecko, aby musiała z nim zostać. I nagle Laura jest oburzona, że on taki jest i jak mogła tego wcześniej nie zauważyć?! Nie no w ogóle w pierwszej części nie robił jej minetek bez jej zgody, nie dobierał się do niej na siłę czy też okłamał, że ma implant antykoncepcyjny, bo chciał zrobić jej dzieciaka. Brak mi słów na tę książkę.
W ogóle to co z tego, że ją porwał, a ona była zakochana w Nacho. Jak zobaczyła gołą dupę Massima, to od razu się podniecała na jej widok i stwierdziła, że to najlepsza dupka świata.

W końcu się okazało, że jednak Massimo nie ujarał sobie Laury na łożu śmierci. Autorce chyba było głupio i przemyślała, że spoko będzie to naprostować, tak jak pokazać, że Massimo gwałci Laurę.
No więc wyszło na jaw, że zrobili Massimowi hipnozę i jak z bicza strzelił nagle mu się przypomniało, że widział Laurę w Chorwacji tuż przed tym jak go kropnęli. Werżnęła mu się w pamięć jako ostatnia rzecz jaką widział, ubzdurał sobie, że to jego objawiona miłość i tak to się zaczęło.

Nie zapomnijmy też o przyjaciółce Laury. Olga z rasowej prostytutki zmieniła się w kochającą żonkę i mamusię. Kura domowa pełną gębą. Co z tego, że wcześniej dawała za luksus. I chociaż była zaręczona, to i tak myślała o innych, no cóż dziwka zawsze będzie dziwką.

Cieszę się, że cała trylogia za mną. Miałam ogromny ubaw podczas czytania tego jakże wspaniałego dzieła, ale jestem zażenowana tym, co jest wydawane obecnie na polskim rynku książki. Przecież to żenada. Książki mają uczyć języka, kształcić umysł, a nie serwować porno na papierze. Blance Lipińskiej i jej  twórczości stanowczo mówię NIE i Was zachęcam do nie sięgania po jej powieści. Gwarantuję Wam, że tylko na tym zyskacie. Szkoda czasu na ten stek bzdur i grafomanii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

2 komentarze:

  1. Muszę przyznać, że mnie boli... Brzuch mnie boli od śmiechu! Nie znam żadnej z tych książek, ale przyznaję, że wspaniale się czyta te opisy :) Współczuję takiej dużej dawki w krótkim czasie - może trzeba było sobie rozsądniej dozować, bo rozmiękczą mózg i na dobre ksiażki zabraknie sił :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ręce opadają... Blanka Lipińska jest od dawna na mojej czarnej liście, gdy czytałam pierwsze recenzje na LC. Ale powyższa recenzja jest powalająca. Bardzo, bardzo, bardzo super. A słowo "chłam" to i tak wyjątkowo delikatne słowo....

    OdpowiedzUsuń