‘’Niki i Tesla: Laboratorium pod napięciem” - „Science Bob” Pflugfelder i Steve Hockensmith


To już drugi razy, gdy mam okazję poznać historię Niki i Tesli. Poprzednia lektura była dla mnie przyjemnością i zachwycałam się nad nią, ponieważ miała w sobie coś wspaniałego, ale też niezwykle mnie rozbawiła. Niestety nie jestem już młodą osobą i autorzy w żaden sposób nie sprawią, że pokocham nauki ścisłe, ponieważ wiem, że nie mam do nich głowy i szkoda mojego czasu na rzeczy bezsensowne.

Tym razem mam podobne spostrzeżenia, bo nadal uważam, iż książka ta idealnie sprawdzi się, aby rozbudzić w dziecku miłość do nauk ścisłych, głównie fizyki. Pokazuje ona, że jest to fascynująca dziedzina, że tworzenie wynalazków jest interesujące. Oczywiście rzeczywistość z pewnością nie jest aż tak kolorowa, ale przecież marzenia nie są karalne, a ludzie mają ogromną siłę i wierzę, że codzienność nie zabije pasji.

Książkę tę możemy dać młodej  osobie i pozwolić, aby zaszyła się sama w kącie, poznawała jej treść i przeżywała przygody wraz z bohaterami. Jednak ma ona w sobie elementy, które wymagają kilku par rąk, ze względów bezpieczeństwa, o czym ostrzegają również autorzy na samym początku. Otóż między rozdziałami pojawia się kilka stron z instrukcją według, której można skonstruować niektóre wynalazki bohaterów. Podoba mi się to, ponieważ to idealne zachęcenie do zabawy nauką, a same pomysły są bardzo ciekawe i może z tego wyjść coś fajnego. To jednocześnie idealny pretekst do spędzenia wspólnie czasu, na zajęciu rozwijającym wyobraźnię oraz umiejętności manualne.

Same instrukcje są szczegółowe i zrozumiałe. Początkowo pojawia się lista potrzebnych rzeczy, więc można je wcześniej skompletować. Warto zaznaczyć, że raczej większość z nich każdy będzie posiadać w domu, bo nie są to żadne wymyślne przedmioty. Następnie autorzy w punktach wyjaśniają kroki, które należy po kolei wykonywać. Osobiście nie próbowałam konstruować niczego, bo to jednak nie moja bajka, ale czytając instrukcję odniosłam wrażenie, że nie miałabym z tym żadnego problemu. 

Książka jest również dopracowana pod kątem graficznym, ponieważ na każdej stronie można znaleźć fajne detale, które cieszą oko i ubarwiają całość. Wszystko to jest utrzymane w jednym stylu, a więc spójne, co przypadło mi do gustu. Pojawiają się również ilustracje, sporadycznie, ale tych kilka grafik zrobiło również fajną robotę.

Sama fabuła jest dość prosta, ale stosunkowo dynamiczna i przypadła mi do gustu. Fajne jest to, że bohaterowie są pozytywni, szaleni, cieszą się codziennością, mają pełno pomysłów i pokazują jak ważna jest pasja.

Autorzy bardzo fajnie poradzili sobie ze spisaniem tej historii, ponieważ styl przypadł mi do gustu. Nie jest to długa książka, ale też nie jest krótka, więc warto przemyśleć, czy osoba, która będzie ją czytać, poradzi sobie z jej obszernością. Historia została podzielona na rozdziały, pojawia się sporo dialogów, ale także opisów i całość jest lekka oraz przystępna.

Myślę, że ,,Niki i Tesla: Laboratorium pod napięciem” to książka idealna dla osób, które wykazują zainteresowanie nauką, lubią majsterkować oraz tworzyć różne konstrukcje, ale nie tylko. Nadaje się ona również dla młodzieży, która w nauce widzi coś nieatrakcyjnego, ponieważ może pokazać im, iż można znaleźć w niej coś przyjemnego. Całość jest świetnie wykonana, zachwyca graficznie, ale też wnętrze z pewnością pokocha nie jedna osoba. Polecam, nie tylko tę książkę, ale i całą serię!


Ocena: 10/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu RM

Patrycja Bomba

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz