"Skradzione dziecko" - Sanjida Kay

O dzieciach napisano już tyle książek, a jednocześnie są jeszcze autorzy, którzy potrafią jeszcze zaskoczyć czytelnikiem podejściem do tematu, napisać coś świeżego. Przykładem takiej książki jest domestic thriller „Skradzione dziecko”, który napisała Sanjida Kay. Tytuł jest zapowiedzią, że zostanie tu poruszony bolesny temat porwania dziecka. Czy autorka podołała i w książce umieściła wszystkie elementy, które są tak bardzo charakterystyczne dla thrillera psychologicznego? Niestety nie. Co takiego nie wyszło i czy warto zapoznać się z książką? Odpowiedź poniżej.

Zoe Morley wraz z mężem Olliem po długim oczekiwaniu na dziecko w końcu dostali szansę bycia rodzicami – zostają przybranymi rodzicami malutkiej Evie. Ich radość była ogromna, bo spełniło się ich największe marzenie. Po kilku latach niespodziewanie zdarzył się cud – Zoe zaszła w ciążę i urodziła syna. Ich życie stało się jeszcze piękniejsze, rodzina żyła szczęśliwie w pobliżu wrzosowiska a Zoe z powodzeniem łączyła pracę malarki z wychowaniem dzieci. Kobieta jest w trakcie przygotowywania wystawy malarskiej, w galerii sztuki poznaje tajemniczego artystę Harrisa. Sielanka rodziny nie trwał jednak długo. Podczas drugich urodzin brata Evelyn – Bena, kobieta nagle odkrywa, że jej córka dostaje dziwne listy oraz prezenty. Ich autor twierdzi, że jest biologicznym ojcem dziecka i już niedługo odbierze ją rodzicom. Nie cofnie się przed niczym, by odzyskać córkę, która została mu skradziona. Kim jest tajemniczy autor listów i dlaczego dziewczynka została oddana do adopcji? Pewnego dnia, tak jak obiecywał biologiczny ojciec, dojdzie do tragedii – Evie zniknie. Czy postawione w gotowości służby bezpieczeństwa uratują dziewczynkę?

„Skradzione dziecko” to ciekawa pozycja, jednak czegoś mi w niej zabrakło. Książkę mogę podzielić na dwie części – przed porwaniem Evie i po. W części pierwszej poznajemy historię rodziny, dowiemy się, w jaki sposób dziewczynka trafiła do rodziny Morley’ów i przyjrzymy się codziennemu życiu. I tu brakowało mi akcji i napięcia, za dużo miejsca było poświęcone przygotowywaniu się do wystawy, spacerom po wrzosowisku, w mojej głowie pojawiało się tylko jedno pytanie – kiedy dziewczynka zostanie porwana. Akcja i napięcie pojawią się w umownej części drugiej – w końcu coś zacznie się dziać! Pojawią się zwroty akcji, autorka wielokrotnie podsunie nam ślepe tropy, a nasz mózg w końcu zacznie pracować na szybkich obrotach. Kto porwał Evie? Tworzymy listę potencjalnych kandydatów i bardzo szybko będzie ona nieaktualna, bo w sprawie pojawią się nowe wątki. I choć po głowie będzie nam chodziło rozwiązanie, to szybko je odrzucimy, bo przecież nie może być ono prawdziwe. I to mi się bardzo podobało, autorka stworzyła logiczną fabułę i sprytnie wodziła mnie za nos.

Drugim elementem, który mi się nie podobał byli bohaterowie, a właściwie jeden bohater – Ollie. Do zachowania Zoe nie mogę się przyczepić, w momencie, gdy jej córka znika, kobieta jest w stanie poruszyć niebo i ziemię, by tylko odnaleźć Evie. Jej rozpacz jest autentyczna i zdesperowana kobieta sama na własną rękę także podejmuje śledztwo. Natomiast Ollie irytował mnie od samego początku. Jego rozpacz wydała mi się wręcz podejrzana i w pewnym momencie aż zaczęłam go podejrzewać, czy to może nie on stoi za porwaniem dziecka. Ale czy człowiek, dla którego praca jest ważniejsza od rodziny, mógłby być zdolny do takiego czynu?

„Skradzione dziecko” jest pełne bólu, cierpienia i jednocześnie jest historią o miłości i poświęceniu się rodzinie. Choć książka miała kilka minusów, mogę ją polecić, bo to ciekawa historia opowiadająca o miłości do dziecka, które nie posiada tych samych więzów krwi. Zobaczymy też, że nie można ufać nawet tym, którzy są nam bliscy.

Ocena: 7/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu W.A.B.

dorotbook
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

2 komentarze:

  1. Kusi mnie ta pozycja, brzmi bardzo ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa książka. Może się skusze na nią 😀
    Pozdrawiam
    www.wspolczesnabiblioteka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń