"Ten dzień" - Blanka Lipińska - o seks-bombach, prostytucji i o tym, jak złe mogą być książki

Napełniona ciekawością, co jeszcze może wymyślić wspaniała autorka, jaką jest Blanka Lipińska, postanowiłam sięgnąć po kolejne tomy jej grafomanii. I jakże mocno nie zawiodłam się i dostałam kolejne książki pełne bzdur, niespójności, gwałtów, prostytucji, mafii.

Wszyscy znamy już Laurę i Massimo, a jeśli nie, to polecam poznać tę wspaniałą parkę, oczywiście z mojej recenzji, bo nie warto tracić czasu na wybitne dzieło, jakim jest "365 dni". No ale wróciliśmy do nich w kolejnym tomie i ubaw jest taki, że jak nic wyrobiłam sobie mięśnie brzucha czytając te wypociny. 

Zaczynając opinię o "Ten dzień", to pierwsze co muszę napisać, to opis bogiń seksu, jakimi są Laura i Olga. Kurde, normalnie seks-bomby, na który każdy facet leci. Przyjechały dwie dziweczki poleczki do Włoch, wyrwały mafiozów, którzy oszaleli na ich punkcie, normalnie bajka, w końcu mają kasę, którą uwielbiają trwonić bez skrupułów. Ahhh te buty od Prady i majty od Victorii Secret! No ale przecież dwóch mafiozów, przystojniaków z wielkimi zaganiaczami, o których czytamy przez 80% książki to za mało. Autorka więc postanawia, że sobie wprowadzi postaci byłych Olgi i Laury. Bez dramy jednak się nie obejdzie! 
Laura spotyka na gali MMA Damiana, byłego, który w sumie był spoko, ale wybrał karierę, wyjechał, a ona nie odpowiadała mu na wiadomości, bo stwierdziła, że związki na odległość nie są dla niej. I gdy ten chłop zobaczył ją po długim czasie, rzucił się na nią z chęcią wymiany śliny. No tak, bo przecież Laura to seks-bomba, którą każdy chce i normalnie ludzie rzucają się na nią. Jak to przeczytałam, to myślałam, że umrę ze śmiechu. Oczywiście Massimo musiał to zobaczyć i zaczęli wzajemnie spuszczać sobie lanie. Telenowela roku. 
Olga też miała swoją wielką chwilę, gdy spotkała swojego byłego. Też się chłopina rzucił na nią ze ślimakiem, a co! A ta mu strzeliła plaskacza w twarz, bo przecież teraz nagle jej to przeszkadza. Szkoda, że jak dawała mu wcześniej w zamian za luksusy, to nie narzekała. No ale w końcu teraz ma miłość życia, jaką jest Domenico, mafiozo, brat Massima, który musiał zakochać się w przyjaciółce Laury, wiece taki standardowy schemat. No ale gdy zakochany chłop zobaczył swoją ukochaną przyssaną do innego, wpadł w szał, spuścił mu bęcki i wylądował w więzieniu, bo akurat byli w Polsce, a tutaj nie można się tłuc jak we Włoszech. Normalnie karuzela śmiechu. Ale to jeszcze nic! Jako, że Domenicowi groził areszt na kilka miesięcy, kochana Olga postanowiła pójść do byłego i dać się wychędożyć jak rasowa dziwka, którą defakto zawsze była. No ale teraz był płacz i lament, że on ją sponiewierał. Hehe, prostytuka nagle ma problem z seksem, pewnie dlatego, że nie dostała za to nowych butów od Givenchy'ego czy majtochów od Victorii Secret. 

Kolejnym przezabawnym momentem jest informacja, że Massimo ma brata bliźniaka, który w sumie chce się dostać pod gacie Laury i testuje ją, aby sprawdzić czy rozpozna który brat jest którym. A najlepszą sceną jest, jak główna bohaterka widzi Adriana stukającego byłą Massima i zamiast pogadać jak człowiek, daje nogę i ucieka na półtora miesiąca do Budapesztu, bo myśli, że to jej miłość ją zdradziła. Zrzućmy to na hormony, które wariują podczas ciąży, bo oczywiście Laura musi być w ciąży. Jednak nie może być tak prosto i kiedy wraca do Polski, a Massimo ją odnajduje, od razu sobie przebaczają.  Tzn. może nie tak od razu, dopiero jak Laura odwala Massimowi loda miesiąca, bo zamiast przeprosić jak człowiek, woli dobierać się do jego fallusa.

Po wypowiedzeniu miliona kłamstw mamusia i tatuś Laury dowiadują się, że ukochana córeczka jest w ciąży i się hajtnęła potajemnie. Mamcia jest ostro wkurzona, bo jak to tak ślub i ciąża w tak krótkim czasie. Niemniej jednak złość szybko jej przechodzi, gdy poznaje Massima i dostaje drogie prezenty. Ahhh te materialistyczne korzenie, już wiemy po kim główna bohaterka ma pociąg do pieniążków. 

W sumie to scena ślubu była również zabawna. Laura musiała zachowywać się jak piesek, przytakiwać, udawać lalkę, a do tego została zaproszona była Massima. Wesele idealne! Tylko pozazdrościć. 
W ogóle to Laura jest tak cudowną żoną, że leci na widok innych facetów. Co z tego, że jest w ciąży i ma męża, to mało ważne. Przecież wszystko można zrzucić na ciążowe libido. 

Laura jest w ciąży, więc musi być jakaś drama! Jak mogłoby być inaczej, prawda? No więc zostaje porwana przez Nacho, w którym w sumie się zakochuje i z którym leci w ślimaka. Ehhh dziewczyna ma skłonności do zakochiwania się w porywaczach. No więc Massimo idzie na drugi plan. Kobitka zostaje postrzelona, traci dziecko i ojoj smutek, żal, rozpacz. Ale o tym w kolejnej recenzji, kolejnej części, bo wyszła z tego dobra telenowela. 

Jak widać, nic się nie zmieniło i książki jak były głupie, tak nadal są. Najlepsza jest twarz autorki na okładce, no tak, w końcu Laura to odzwierciedlenie Blanki Lipińskiej. Współczuję autorce, jeśli jest taka jak bohaterka, serio. Grafomanii nie ma końca, w książce nie ma ładu i składu. Wpadamy ze skrajności w skrajność. Przynajmniej jest ubaw po pachy podczas czytania tych bzdur. Poważnie, tak nie śmiałam się dawno. Tak naprawdę 80% książki to sceny seksu, zachwyty nad penisami i markowymi ubraniami czy też samochodami. A Laura to uwielbia ciągnąć fallusa najbardziej podczas rozmów telefoniczych czy wideokonferencji Massima. No cóż... niegrzeczna dziewczynka. Te sceny erotyczne są aż śmieszne. Po prostu żenada. A na koniec uraczę Was jednym z wystrzałowych opisów. 

"Całym sobą ofiarował kobiecie poczucie, że jest w łóżku najlepsza na świecie, że doprowadza go do szaleństwa, a każdy jej ruch jest doskonały, tak jak cała ona. Nie wiem, na ile było to prawdą, a na ile wydawało mi się, że tak jest, ale przy nim czułam się jak porno superstar. [...] Nigdy nie byłam szczególnie łatwa i chętna, mama wychowała mnie tak, że nie wklejałam się w epokę ani aktualne obyczaje."  - Dobre jaja, ona nie była łatwa, a dała Massimowi po kilku dniach. Salwa śmiechu, kurtyna. 
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

6 komentarze:

  1. Hahahahaha, porno superstar... Że też ludzie takie rzeczy wypisują i mają z tego kasę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Recenzja przewspaniała! Po Gray'u ciężko zabłysnąć, ale jak widać każdy próbuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grey przy tym to bardzo mądra książka i grzeczna 😂

      Usuń
  3. Nigdy nie sięgnę po tę autorkę. Śmieszna ta jej twórczość. Wystarczą mi recenzje.Dzięki za szczere refleksje.

    OdpowiedzUsuń