"Bałkany. Raport z polskich misji" - Grzegorz Kaliciak

Bez wątpienia o wojnie na Bałkanach, która rozegrała się na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku, powiedziano już wiele. Tym razem mamy głos polskich żołnierzy, którzy pełnili służbę przy rozminowywaniu terenów objętych wojną i utrzymaniu pokoju.


Posępny nastrój, jaki panował w Chorwacji, był wynikiem wojny domowej. To szczególny typ wojny, bo bardziej niż inne konflikty jest sprawą osobistą. Obie strony się znały, były sobie bliskie. A przeniesienie spraw polityki na stosunki prywatne powoduje, że ludzie są mniej skłonni do wycofania się, do kompromisu. I często walka toczy się do tragicznego końca. Można przez całe życie uważać sąsiadów za takich samych ludzi jak my, mówiących tym samym językiem, żyjących takimi samymi sprawami. Ludzi, z którymi się pracuje, bawi, zakłada rodzinę, których dzieci wspólnie chodzą do szkoły. I nagle ktoś wskazuje ich jako śmiertelnych wrogów. Każe wybierać: sąsiedzi albo naród, my albo oni. Czasem dylemat jest następujący: rodzina albo naród. W wojnie domowej, gdy ktoś dokona wyboru, nabiera przekonania, że współistnienie na dotychczasowych zasadach jest niemożliwe. Bo gdy raz potraktuje się sąsiada nie jako sąsiada, lecz element etnicznie obcy, to trudno wrócić do dawnego życia. Walka wydaje się łatwiejszym i rozsądniejszym wyjściem niż porozumienie. W wojnie domowej nie wystarczy wygrać starcie, a potem usiąść do rozmów. Bo zawziętość obu stron jest tak wielka, że z sąsiadem nie da się już usiąść i porozmawiać. Politycy łatwo rozgrzewają emocje do stanu, w którym masy są przekonane, że musi nastąpić całkowite oczyszczenie terenu i życia społecznego z obcych elementów - tak, aby owych innych nie było widać.

Na początku książki autor wyjaśnia, jakie były przyczyny wybuchu wojny domowej na terenie Bałkanów. Zagrywki polityczne doprowadziły do ogromnego konfliktu, podczas którego zginęły tysiące ludzi. Narody, które do tej pory mieszkały razem, nagle stały się dla siebie wrogami, których trzeba wyeliminować.

Następnie trzy pierwsze relacje dotyczą wyjazdów żołnierzy polskich z początku lat dziewięćdziesiątych. Łączy je jedno wydarzenie - wypadek, podczas którego zginęło dwóch polskich saperów. Przypadkowy krok na minę spowodował śmierć na miejscu kapitana Witolda Kowalczyka i chorążego Wiesława Kucińskiego. Autor oddał tu głos również wdowie po kapitanie Kowalczyku. Kobieta opisuje, jak ciężko było jej zaakceptować śmierć męża i jaką batalię musiała stoczyć z systemem, by otrzymać pieniądze po zmarłym mężu. Ówczesne prawodawstwo nie było przygotowane na taką ewentualność, przepisy były niejasne i często interpretowane w dowolny sposób. Późniejsze zapisy nieco poprawiły sytuację, jednak Małgorzata Kowalczyk nie mogła z nich skorzystać, ponieważ jej mąż zginął o kilka lat za wcześnie. Ciężko jest zaakceptować taki stan rzeczy, ponieważ śmierć to śmierć, jest to wielka tragedia dla rodziny, która musi z czegoś żyć. Dobrze, że autor opisał te sytuację, ponieważ ukazuje ona duży problem, z jakim trzeba było się zmierzyć.

Kolejne teksty dotyczą bliższych nam czasów. W chwili obecnej polscy żołnierze pilnują, by na Bałkanach panował spokój, sprawdzają, czy nie dochodzi do lokalnych zamieszek i konfliktów. Z reguły takich nie ma, ponieważ wojna domowa sprawiła, że ludzie izolują się od siebie. Narody i religie trzymają się razem, nie mieszają się ze sobą. Można jednak zauważyć radykalizację wśród muzułmanów, wielu młodych wstępuje w szeregi ISIS. Starsi, którzy przeżyli wojnę, nie chcą po raz kolejny przechodzić przez to piekło, natomiast nowe pokolenie, które jej nie zna lub nie pamięta, dość łatwo ulega wpływom.

Autor kończy książkę rozdziałem, w którym skupia się na pomocy psychologicznej dla żołnierzy i ich rodzin oraz na problemie, jakim jest PTSD, czyli zespół stresu pourazowego. Po raz pierwszy schorzenie to zauważono podczas I wojny światowej, gdzie żołnierze byli poddani długotrwałemu stresowi i ciągłemu uczuciu strachu. Na co dzień obserwowali śmierć swoich kolegów i każdego dnia zastanawiali się, czy uda im się przeżyć. Początkowo nie wiedziano, jak leczyć żołnierzy, jednak w chwili obecnej sytuacja jest zdecydowanie lepsza. Są gotowe schematy, dzięki którym można pomóc w walce z chorobą. Pomoc psychologiczna nie dotyczy z resztą tylko tych żołnierzy, którzy wrócili z wojny. Psycholog jest też obecny na miejscu, razem z wojskiem, gdzie każdego dnia jest do dyspozycji żołnierzy. Wojsko dba też o rodziny, które zostały w Polsce. Istnieją programy wsparcia, które mają na celu ułatwienie przeżywania rozłąki i trudnego powrotu. Wojna zmienia ludzi i całe rodziny, nie można pozostawić ich bez jakiejkolwiek pomocy.

Książka Grzegorza Kaliciaka to kolejna z serii Linie frontu. To ważne i cenne spojrzenie na sytuację państw bałkańskich, w których doszło do tragicznej w skutkach wojny domowej. Czasy te wcale nie są odległe, być może wielu z nas pamięta tę wojnę. Jak się okazuje, sytuacja do tej pory nie jest stabilna i trzeba pilnować, by nie doszło do kolejnego konfliktu na tych terenach.

Ocena: 7/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Czarnemu
Justyna Kotys-Jeleńska
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz