"Bakly. Szukając śmierci. Tom1" - Miroslav Žamboch


Bakly powraca w kolejnej odsłonie. Wraca, by ponownie stawić czoła niebezpieczeństwu. Nieomylny zabijaka, nieustraszony pogromca wrogów, ten, którey ma jeden cel w życiu: zabić, by przetrwać! Co połączy Bakly'ego, młodą baronównę Münchauzen oraz wielkiego mistrza klanu Rumielka? Jakiemu niebezpieczeństwu przyjdzie im stawić czoła? Co takiego kryje się w kanałach starożytnego miasta Grafzatzy?

Główny bohater, po wielu wygranych bitwach, po pokonaniu mnóstwa wrogów, zaczyna odczuwać zmęczenie. Wraz ze zmęczeniem, Bakly'ego dopadają zwątpienie oraz nachodzą go myśli o sens ludzkiego życia.  Wszystko to powoduje, że Bakly zaczyna popadać w depresję, jego filozofia życiowa ulega załamaniu. Jedyną myślą, która trzyma go przy życiu jest jego przebrana córka.  Córka, którą bohater chce za wszelką cenę chronić, nawet wbrew niej samej i z narażeniem własnego życia. To momenty walki, stany zagrożenia życia pobudzają wojownika do działania, sprawiają, że złe myśli odpływają, a siły wypełniają każdą komórkę wszystkich mięśni. Jednak wraz z końcem walki czarne myśli wracają jak bumerang i uderzają z coraz większą mocą.

Każdy bohater ma prawo do słabszych dni, do zmęczenia, do zwątpienia. To nadaje mu człowieczeństwa i stawia na równi z pozostałymi ludźmi. Twórca postaci Bakly'a Miroslav Žamboch, skorzystał z tego prawa ludzkiego zmęczenia dla swego bohatera, tworząc niezwykle ciekawą ( nie tylko pod względem akcji, ale i kreowanych postaci) powieść o kolejnych losach niestrudzonego (a jednak zmęczonego) wojownika. Przyznam szczerze, że to było moje pierwsze spotkanie z Baklym. I wcale mi to nie przeszkadzało przy czytaniu tej części przygód, co więcej z wielką niecierpliwością czekam na kolejny tom tej części i nie omieszkam się sięgnąć po poprzednie części serii przygód wojownika.

Sam Bakly był momentami męczący, ale stan psychiczny, w jakim znalazł się bohater, zupełnie go usprawiedliwia. Przyznam także, że podobał mi się pomysł, pierwszoosobowej narracji w osobie bohatera, w rozdziałach, które opisywały jego przygody. Dzięki temu, mogłam bez przeszkód wczuć się w sytuację bojownika, poczuć jego zwątpienie i zrozumieć wątpliwości, które nim targały.  I pomimo, że z jednej stan bohatera męczył mnie, to jednak z drugiej dodawało smaczku jego przygodom.

Pozostałe rozdziały był prowadzone w narracji trzecioosobowej. Dzięki temu zabiegowi mogliśmy poznać z różnych perspektyw sytuację panującą w samym mieście, a także przygody poszczególnym pozostałych bohaterów. Perspektywa wydarzeń została przez autora rozciągnięta. Otrzymałam obraz sytuacji  zbudowany z różnych punktów widzenia, co z jednej strony pozwoliło uniknąć przydługich i nudnawych opisów, a jednocześnie nie zostały pominięte ważne i istotne dla całej powieści szczegóły, dodatkowo otrzymałam dokładny obraz stanu psychiczno- fizycznego głównego bohatera. Jednak stan zagrożenia dla całej ludności miasta ( i nie tylko) był potęgowany z każdą stroną, z każdym rozdziałem. Tajemnica pozostawała tajemnicą.

Książka porywa. Porywa do miasta, które miałabym ochotę odwiedzić ( szczególnie tajemnicze i ziejące grozą kanały). Porywa akcją dynamiczną i pełną atmosferą wyczekiwania na rozstrzygnięcie. Porywa opisami walk, tak realistycznymi i dokładnymi- miałam wrażenie, że jestem obserwatorem walk ulicznych bądź widzem walk na arenach.

Kolejna część przygód Bakly'ego jest warta przeczytania. Szukając śmierci- to powieść nie tylko o walkach pomiędzy postaciami wykreowanymi przez autora, to nie tylko walka z zagrożeniem, niebezpieczeństwem, przed którym zostają postawienie mieszkańcy miasta Grafzatzy, a przede wszystkim walka bohatera ze samym sobą, ze swoimi własnymi demonami.


Ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Fabryka Słów
Sylwia Szczepańska      

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

1 komentarze:

  1. Nie lubię tego typu książek więc raczej sobie ją odpuszczę :)
    Pozdrawiam :)
    www.wspolczesnabiblioteka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń