"Nowy świat" - Ałbena Grabowska

Lubicie wizję post-apokaliptyczne? Nie? To tę pokochacie. Opowieść o świecie, który przeżył. Opowieść o ludziach, którzy chcą go kreować. Opowieść o młodych, którzy tworzą nową wizję świata. Nowy świat- z jednej strony przerażający, a z drugiej wciągający. 

Na Ziemi wybucha bunt, bunt maszyn. Wszelkie maszyny i urządzenia, które mają w sobie krztynę elektryczności zaczynają żyć swoim życiem i zwracają się przeciwko ludziom. Od robota kuchennego, miksera, blendera, żelazka, poprzez pralki, kuchenki, komputery, samochody aż po wielkie maszyny przemysłowe, budowlane... wszystkie maszyny, wszystkie urządzenia zaczynają atak na człowieka ( brrr- ja sobie nie wyobrażam życia bez większości tego sprzętu, a co dopiero ataku jego na mnie). Bunt udaje się poskromić, jednakże ludzi, którzy przeżyją nie liczy się już w miliardów. Świat należy zorganizować na nowy.  W Nowy Świecie Estra, Maroon i Sky trafiają do Kolebki, gdzie dzieci przygotowywane są do nowego życia. Grupa dorosłych przeprowadza na nich eksperymenty, by stworzyć armię służących tym, który żyją w Kokonie. Trójce przyjaciół, dzięki połączeniu sił, udaje się uciec z Kolebki i zamieszkać poza nią. Od tej pory walczą o każdy dzień wolności wykonując różne dziwne zadania. Jednak, któregoś dnia szczęście przestaje się do nich uśmiechać, a nowemu światu znów grozi niebezpieczeństwo. Tym razem, jednak ze strony kogoś innego...

Więcej nie zdradzę... No może poza tym, że ta powieść porwała mnie. A raczej porwała mnie styl i język, którym posługuje się autorka Ałbena Grabowska. Lekkość z jaką czytelnik zatraca się w historii przyjaciół jest urzekająca. Prostota opisów niejednokrotnie zawiłych i skomplikowanych relacji obowiązujących w Nowy Świecie nie pozwala czytelnikowi zagubić się w tym zdawałaby się gordyjskim węźle. Eksperymenty przeprowadzane w Kolebce, zabiegi wykonywane na pamięci dzieci i dorosłych, zadania o podłożu neurologicznym- brzmią przerażająco... a jednak są tak opisane, że każdy laik jest w stanie je zrozumieć, jakby była naszą normalną codziennością. 

No i bohaterzy... ludzkie dzieci, a raczej nastolatkowie, którzy próbują uchronić swoją namiastkę człowieczeństwa i żyć w świecie kontrolowanym i kierowanym przez grupkę dorosłych. Bardzo ich polubiłam. Zżyłam się z nimi. Razem z nimi przeżywałam ich wzloty i upadki. Odczuwałam ich  strach oraz radość, przeżywałam z nimi zarówno chwile smutku i zadumy, jak i spokoju czy szczęścia. Płakałam z nimi i z nimi się śmiałam. Trójka młodych, którzy na nowo odkrywają czym jest przyjaźń, czym zaufanie, a czym wolność, czy zagrożenie. W świecie, gdzie każdy jest kontrolowany ( niczym w domu wielkiego brata), im udaje się przetrwać, udaje się przeżyć i ochronić swoje uczucia. To Ci młodzi ludzie byli moimi przyjaciółmi,mentorami i przewodnikami po świecie, który powstał na gruzach pozostawionych po wielkiej wojnie z maszynami.

To było moje pierwsze spotkanie z twórczością Ałbeny Grabowskiej. Już dzisiaj mogę z czystym sumieniem napisać, że na pewno nieostatnie. Z wielką przyjemnością sięgnie po inne jej powieści m.in. sagę Stulecie Winnych czy Kości Proroka. 

Powieść skierowana jest do młodzieży i zdecydowanie jest to grupa czytelników, którzy powinni ją przeczytać. Powinni mieć świadomość, że to co jest dzisiaj, nie jest dane na zawsze; że przyszłość świat, w którym żyją, zależy w dużej mierze od ich wspólnych działań; że przyjaźń jest darem i bogactwem, które nie da się kupić i że władza to przede wszystkim odpowiedzialność za najmłodszych i najsłabszym... To te tematy porusza autorka w tej książce. 

To książka, którą trzeba przeczytać. 

Ocena: 10/10 

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Jaguar


Sylwia Szczepańska            
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

2 komentarze:

  1. Przy tak pozytywnej recenzji, trudno przejść obok tej książki obojętnie! Będę musiała się nią zainteresować :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba się poważnie zastanowię nad przeczytaniem, chociaż, z drugiej strony, nie wiem, czy nie jestem za stara. ;)

    OdpowiedzUsuń