"Siła natury" - Jane Harper

„Myślał o setkach małych rzeczy, które dodane do siebie prowadzą do złego”

Książka idealnie oddająca klimat i atmosferę australijskiego buszu. Chociaż nigdy w nim nie byłam, po przeczytaniu mogę dokładnie opisać jak tam jest. Brak w „Sile natury” wartkiej akcji i porywających scen sensacyjnych, a jednak wciąga niesamowicie. Czytasz i masz wrażenie, że nad twoją głową zamyka się nieprzepuszczalna kopuła z koron drzew, nogi plączą się w gęstym niczym dywan runie, rośliny rosnące coraz gęściej zacieśniają się wokół ciebie i drastycznie zmniejsza się wolna przestrzeń. Ścieżka, którą podążałeś, szeroka i oznakowana, po kilku krokach stała się niedostrzegalna, a tobie jedynie wydaje się, że idziesz w dobrym kierunku. Uczestnicy wycieczki integracyjnej, poszukiwacze i Aron Falk mają wrażenie, że busz nagle staje się z każdej strony taki sam, jak w salonie luster, tracisz orientację, tracisz zmysły, którym już nie możesz ufać i tracisz rozum. Wpadasz w panikę, a ostatkiem świadomości a może już tylko podświadomości wiesz, że najprawdopodobniej nikt cię tu nie znajdzie. A nawet, jeśli komuś uda się odnaleźć cię, to na pewno nie na czas.

„…w buszu człowiek dostaje paranoi, umysł zaczyna płatać figle”

Czytamy na przemian o postępach akcji poszukiwawczej w bardzo trudnym terenie parku Giralang Ranges, gdzie kilka dni wcześniej zaginęła Alice Russell i o wydarzeniach na szlaku, którym kilka dni wcześniej podążały Alice i jej koleżanki z pracy w ramach firmowej imprezy. Taki zabieg, czasowych przeskoków akcji, sprawia, że napięcie stale rośnie, atmosfera gęstnieje tak jak roślinność buszu.

Pracownicy firmy BaileyTennants przybyli z Melbourne na wycieczkę integracyjną. Mieli przez kilka dni przemierzać piękną, dziewiczą i dziką dżunglę parku narodowego, niosąc wszystko, co potrzebne w plecakach, pogłębiając więzi z grupą i ulepszając umiejętności komunikacyjne. Każdemu z nich ten wyjazd miał wyjść na dobre w przekonaniu zarządu firmy. Szli w dwóch grupach po pięć osób, różnymi szlakami. Żeńska grupa nie dotarła na czas na miejsce zbiórki. Ostatecznie kobiety wyszły z buszu, a raczej wyłoniły się z niego niby wracające z piekła Dantego. Wróciły, ale nie wszystkie. Na plus zapisuję brak watka romansowego, który niestety często w powieściach kryminalnych psuje fabułę, jest wciśnięty „na siłę” i niczemu właściwie nie służy. W „Sile natury” akcja niby snuje się leniwie, mimo dwutorowej narracji, niby nic się nie dzieje, a jednak odkrywamy nagle, że jesteśmy w samym sercu nieprzeniknionego lasu i nie ma stąd drogi ucieczki. Absolutnie nie ma nudy, ciekawi nas, co tak właściwie poszło nie tak i jaki będzie finał tej historii.
Nie ma szybkich pościgów, scen walki z przestępcą, dowcipnych dialogów. Jest mozolne przeszukiwanie lasu przez wiele ekip poszukiwawczych, jest wciąż tlącą się nadzieja i działania zakrojone na szeroką skalę. Jest też drugie dno śledztwa i mądre wieczorne rozmowy agentów federalnych. Są sprzeczne zeznania i drewniana chatka pośrodku niczego.

Książka bardzo przypadła mi do gustu. Główny bohater, agent federalnej policji, jest nietypowy, ale właśnie przez to wzbudza moją sympatię. Jest dociekliwy i spostrzegawczy, a przede wszystkim potrafi cierpliwie słuchać, poświęcając całą swoją uwagę mówiącemu.

Po przeczytaniu wiem na pewno, że na jakiś czas mam dość szaleństwa, jakim jest wyjazd z czterema innymi kobietami, na takie imprezy trzeba mieć stalowe nerwy. Ale wiem też, że bardzo chętnie spotkam się po raz kolejny z Aronem Falkiem i już na to spotkanie czekam z niecierpliwością.

„Co zdarza się w buszu, zostaje w buszu”


Ocena : 8 / 10

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.


Magdalena SzL




    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

2 komentarze:

  1. Nie przekonuje mnie ta książka jakoś do siebie. Może kiedyś się na nią skusze ale póki co odpuszczę 😃
    Pozdrawiam 😀
    www.wspolczesnabiblioteka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka jest inna niż typowe kryminały, mnie się podobała, taką odskocznia od szablonów. W wolnym czasie polecam i Suszę i Siłę natury. Czuć w nich że są "nie amerykańskie" :)

      Usuń