"Światła wojny" - Michael Ondaatje

Pierwszy raz stykam się z twórczością tego autora. Nie widziałam też słynnego filmu Angielski pacjent, który w 1996 roku zdobył 9 Oskarów. 


Akcja powieści rozgrywa się w czasie II wojny światowej i kilkanaście lat później. Dzieci państwa Williamsów, Rachel i Nathaniel, dowiadują się, że ich rodzice muszą wyjechać, a one zostaną w Londynie pod opieką człowieka nazywanego Ćmą. Jest 1945 rok. Nastolatkowie nie rozumieją, dlaczego rodzice podjęli taką decyzję i co się za tym kryje. Podobno chodzi o wyjazd służbowy do Azji. Ćma jest dobrym opiekunem, jednak niewiele o nim wiadomo i otacza się podejrzanymi ludźmi, których wpuszcza do domu państwa Williamsów. Najbardziej charakterystyczny jest Krogulec. Nathaniel podejrzewa, że, podobnie jak Ćma, jest przestępcą. Początkowo boi się mężczyzny, z czasem jednak zmienia się  jego nastawienie do niego i traktuje go jak ojca. Razem z Rachel żyją beztrosko, jednak cały czas brakuje im rodziców, szczególnie matki. Na jaw wychodzi jej kłamstwo, a później dochodzi do ataku, w czasie którego ktoś próbuje zabić Nathaniela i Rachel.

Dorosły Nathaniel próbuje dowiedzieć się prawdy o matce. Pracuje w Foreign Office, gdzie wertuje dokumenty w archiwach zawierających akta z czasów wojny i zaraz po niej. Dzięki temu udaje mu się odtworzyć to, czym zajmowała się jego matka. Ona sama nie chciała mu nic powiedzieć, czasem docierały do niego jakieś strzępki informacji z jej działalności. Nathaniel dowiaduje się różnych rzeczy na temat jej współpracowników, poznaje prawdę o relacjach, jakie ich łączyły. Nie ma natomiast żadnych wieści o ojcu. Wiadomo tylko, że prawdopodobnie przebywa w Azji. Zresztą mężczyzna wcale nie zabiega o to, by czegoś się o nim dowiedzieć, ponieważ nigdy nie odczuwał z nim silnej więzi. Relacje z siostrą uległy rozluźnieniu, Nathaniel również o niej niewiele wie. Zerwali ze sobą kontakt, ponieważ Rachel nie potrafiła wybaczyć matce tego, że zostawiła ich w młodości. Nathaniel po wojnie mieszkał z matką, o co Rachel miała pretensje. Całe tło powieści jest dość zakamuflowane i wiele rzeczy pozostaje tajemnicą. Pełno tu niedopowiedzeń.

Tempo powieści jest powolne, nie ma nagłych zwrotów akcji. Wspomnienia Nathaniela są nieco chaotyczne, a nawet oniryczne. Opisuje rzeczy przypadkowe, tak, jakby autor wybierał, które z nich są na tyle interesujące, by znalazły się w książce. Momentami było dość nudno, szczególnie na początku. Później książkę czytało się lepiej i aż czułam niedosyt, że skończyła się w taki, a nie inny sposób. Właściwie to odniosłam wrażenie, że autorowi zabrakło pomysłu. Owszem, informacja, do jakiej dociera dorosły Nathaniel, jest dość szokująca, ale nic z niej nie wynika. Zostało napisane i tyle.

Jak czytałam Światła wojny, to na myśl przychodził mi Słowik Kristin Hannah. Chyba dlatego, że w obu tych powieściach jest mnóstwo tajemnic, konspiracji i nieznanej działalności bohaterów w czasie II wojny światowej. Bohaterowie ryzykują własnym życiem, by oddać się słusznej sprawie, ich działalność jest nielegalna i z pewnością nie spotkałaby się z akceptacją okupanta. Miło było poczuć ten klimat i momentami przenieść się do świata Słowika, bo powieść Kristin Hannah bardzo mi się podobała. 

Światła wojny Michaela Ondaatje to powieść ciekawa, ale nie zachwyciła mnie w 100%. Czegoś mi w niej zabrakło. Po przeczytaniu jej czuję niedosyt i lekkie rozczarowanie, ponieważ sam temat i niektóre wątki zapowiadały się bardzo interesująco. Tymczasem zakończenie jest nijakie i aż prosi się o rozwinięcie.  

Ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Albatros
 Justyna Kotys-Jeleńska

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

3 komentarze:

  1. Tajemnica za tajemnicą, ale bez rozwiązania zagadek w dobry literacki sposób. Może tak miało być, a może brakło autorowi "iskry Bożej" do rozładowania napięcia zbudowanego w narracji. Dzięki za recenzję.

    OdpowiedzUsuń
  2. Od tego autora znam tylko "Angielskiego Pacjenta" i podobnie jak Ty również nie oglądałem filmu :D
    Muszę w końcu nadrobić tę zaległość.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki za recenzję."Słowik" podobał mi się bardzo.

    OdpowiedzUsuń