"Wybrany" — Taran Matharu


Ostatnio fantastyka stała się moim ulubionym gatunkiem i jak na razie czytam tylko te powieści określone na Lubimy czytac odpowiednią kategorią. Nie jestem pewna, za co tak bardzo polubiłam się tym gatunkiem, ale jeśli chodzi o mój licznik przeczytanych książek, to jestem z siebie naprawdę zadowolona. Zwłaszcza że na zaznajomienie się z całą jedną książką potrzebuję minimum siedmiu godzin. Oczywiście nadal staram się opanować sztukę szybkiego czytania. Z marnym skutkiem.

Nowa powieść Taran Matharu licząca niecałe czterysta stron była dla mnie czymś w rodzaju powiewu świeżego powietrza, oderwaniem się od codzienności poprzez dość ciekawą lekturę. Oczywiście z piórem pisarza spotkałam się już wcześniej jeszcze za czasów jego serii o Zaklinaczu, ale ta saga nie wywarła na mnie dużego wrażenia. Z jednej strony podobała mi się, a z drugiej na pewno nie poświęciłabym czasu na przeczytanie jej kolejny raz. Z „Wybranym” jest całkowicie odwrotnie. W tym przypadku nie mam żadnych wątpliwości co do początku nowej serii. Pierwsza część „Zawodnika” zawładnęła moim sercem – nie tylko ze względu na historię, ale o tym później. Minęło zaledwie kilka dni od momentu, w którym przewróciłam ostatnią kartkę tej powieści, a ja już nie mogę doczekać się kontynuacji, której daty wydania tak naprawdę nie zna nikt. Nie pozostaje tylko nic innego, jak czekać na dzień polskiej premiery drugiego tomu.

Sam pomysł na książkę bezsprzecznie kojarzy mi się z takimi bestselerami jak: „Igrzyska śmierci” czy „Więzień labiryntu albo chociażby z filmem „Battle Royal”, który na ekranach pojawił się na samym początku dwudziestego pierwszego wieku. Standardowo mamy grupkę ludzi, która zostaje magicznie przeniesiona w jakieś dziwne miejsce, gdzie ma odbyć się walka na śmierć i życie. Brzmi dość banalnie i mam świadomość, że dla niektórych może to być tylko powtórka z rozrywki, ale mój umysł, gustujący w treściach często zahaczających o tematykę postapokaliptyczną, świetnie się bawił podczas czytania.

Podoba mi się, że książka jest podzielona na dwie części, że za jednym razem możemy poznać głębiej przyczynę trafienia Cade'a do ośrodka resocjalizacji dla młodzieży, a z drugiej strony nie musimy czekać stu stron na rozwój wydarzeń kwalifikujących tę powieść jako fantastykę młodzieżową. Pozwoli nam to poznać historię tego nastoletniego chłopaka z dwóch stron, dodatkowo wydaje mi się, że to sprawia, że lepiej „wnikamy” w fabułę przedstawioną przez autora. Miejsca akcji, całkowicie od siebie różne, przeplatane pomiędzy kolejnymi rozdziałami powodują, że powieść tym zabiegiem zmniejsza ryzyko, jeśli chodzi o nudę. Nawet nie chodzi o to, że w ogóle nie zdarzają się w niej momenty, sprawiające, że mam ochotę zamknąć oczy na dłużej niż kilka sekund. Jak w każdej książce istnieją, jednak ja miałam świadomość, że jest to tylko przejściowe i w następnym rozdziale wszystko się zmieni.

Oprócz oklepanego fantasy autor postanowił poruszyć też kilka rzeczy, które w dzisiejszych czasach są dość... problematyczne. Chodzi mi o wplecenie w historię wątków poruszających problemy społeczne tj.: znęcanie się uczniów nad uczniami, itp. Sama nie wiem, ale gdy widzę, że autor nie skupia się na samej akcji, to jakoś cieplej mi się robi na serduchu i naprawdę doceniam, że coraz więcej pisarzy angażuje się w to przedsięwzięcie.

Czy polecam „Wybranego"? Oczywiście, że tak, ale decyzję co do jej przeczytania, pozostawiam Wam!
Ocena: 8,5/10

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Jaguar!


Klaudia Korytkowska
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

2 komentarze:

  1. "Wybrany" czeka na mnie na półce i myślę, że niebawem wezmę się za lekturę! Jestem bardzo ciekawa, co tym razem wymyślił Taran Matharu.

    www.kulturalnameduza.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Już zdążyłam przeczytać i jestem zachwycona tą książką:)

    OdpowiedzUsuń