„Na marne” - Marta Sapała





Jak smakuje jedzenie z kontenera? [...] - Smakuje najlepiej! Awokado ze śmietnika jest doskonale dojrzałe, ma idealną konsystencję; takiego nie da się kupić w sklepie. Podobnie jak mango. Dla mnie to, co pochodzi ze śmietnika, jeśli nie ma śladów pleśni, zgnicia, skiśnięca, jest normalnym produktem. Takim jak ze sklepu”.

Marta Sapała, dziennikarka, autorka książki „Mniej. Intymny portret zakupowy Polaków”, stworzyła zbiór reportaży o jedzeniu. A w zasadzie o jego marnowaniu, produkcji, przechowywaniu, sprzedaży, dystrybucji. Nie brzmi zachęcająco? Uwierzcie mi, „Na marne” to naprawdę ciekawa i zaskakująca książka. Bo nie chodzi w niej tylko o samą żywność i o to, ile się jej marnuje. Chodzi o ludzi, o całe społeczeństwo. Mamy ciągły problem głodu i niedożywienia (nie mówię tu tylko o krajach tzw. Trzeciego Świata), przy jednoczesnym problemie z nadwyżką żywności i jej marnowaniem. Duża część naszego życia skupia się wokół jedzenia: gotowanie, zakupy, posiłki na mieście, spotkania przy stole. Dużą część naszych pieniędzy wydajemy właśnie na żywność. Mówiąc więc o jedzeniu, mówimy właściwie o nas samych, o naszej ludzkiej naturze.

Decydując się na przeczytanie tego zbioru reportaży, chciałam dowiedzieć się czegoś o freeganach, czyli ludziach, którzy z wyboru - z powodów ideologicznych - żywią się jedzeniem ze śmietników (w dużym uproszczeniu). O freeganiźmie słyszałam już jakiś czas temu i byłam tym dość zszokowana. Pomyślałam, że warto zgłębić ten temat. (Z natury lubię dowiadywać się nowych rzeczy i zgłębiać zagadnienia, które są dla mnie nowe, dziwne czy niezrozumiałe). Gdy sięgnęłam po „Na marne”, okazało się, że temat freeganizmu jest tu tylko jednym z wątków, a ciekawych tematów jest dużo dużo więcej. Autorka naprawdę bardzo szeroko opisała temat jedzenia i jego marnowania. W zasadzie każdy rozdział był o czymś innym. Jedne reportaże interesowały mnie bardziej, inne mniej. Wszystko jest jednak bardzo spójne i stworzyło ciekawą całość.

Jakie jeszcze inne tematy podejmuje ta książka? Nielegalny handel przeterminowaną żywnością w internecie oraz na bazarach. Jadłodzielnie, czyli społeczne lodówki, których jest coraz więcej w Polsce. Jakie dokładnie zachodzą procesy podczas psucia się żywności? Badania i statystyki dotyczące marnowania jedzenia w Polsce i na świecie. Piekarz z Legnicy, który został ukarany za rozdawanie chleba potrzebującym. Fundacje i stowarzyszenia gotujące dla bezdomnych. Prawo unijne dotyczące marnowania żywności. Co tak naprawdę oznacza data ważności podana na opakowaniu? Co małe sklepy oraz wielkie sieciówki robią z przeterminowanym lub nienadającym się do sprzedaży jedzeniem?

Na potrzeby książki Marta Sapała podjęła się również prywatnych badań. Poprosiła różne osoby, aby przez pewien określony czas dokładnie zapisywały, co z produktów żywnościowych wyrzuciły i w jakich ilościach. Sama również poddała się takiej próbie. O jej wnioskach przeczytacie w książce. Poza tym, wśród jej rozmówców są m.in. freeganie, ludzie bezdomni, właściciele różnych firm, sklepów i piekarni, przedstawiciele banków żywności, a także „zwykli” konsumenci. To wszystko przeplata się z opiniami specjalistów oraz ze statystykami i wynikami badań.

Zaletą tej książki jest różnorodność podjętych zagadnień i bardzo szerokie ujęcie tematu produkcji i marnowania jedzenia. Podobał mi się też styl pisania autorki. Muszę przyznać, że ta lektura naprawdę mnie zaciekawiła i skłoniła do przemyśleń. Jeśli chodzi o warstwę edytorską, to wydawnictwo Czarne jak zwykle mnie nie zawiodło. Wszystkie ich książki które miałam przyjemność czytać, były świetnie wydane. Tak też jest w przypadku „Na marne”.

Jedynym minusem jaki dostrzegam, jest brak wstępu i podsumowania. Mamy tu zbiór prawie 30 reportaży, ale właśnie bez wprowadzenia i zakończenia ze strony autorki. Moim zdaniem aż się prosi tutaj o jakiś komentarz, podsumowanie, słowo od autora lub chociaż wprowadzenie czytelnika w temat na samym początku. Tego mi tutaj bardzo brakowało.

Zastanawialiście się kiedyś, ile jedzenia marnuje się w prywatnych domach, sklepach, hotelach czy restauracjach?  Czy da się tych strać jakoś uniknąć, albo chociaż je zmniejszyć? A może zainteresuje was idea foodsharingu lub freeganizmu?  „Na marne” to książka skłaniająca do refleksji i dająca dużo do myślenia. Kto wie, może Marta Sapała poruszyła w Polsce nowy temat do dyskusji, tak samo jak zrobiła to w wielu krajach książka „Głód” Martína Caparrósa?


Ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Czarne.


Kaja Dubiel






    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

2 komentarze:

  1. Nie wątpię, że ludzie wyrzucają produkty zdatne jeszcze do spożycia, ale nasilona hipochondria skutecznie powstrzymałaby mnie przed posileniem się takim awokado ze śmietnika, obawiam się. Dobrze jednak, że powstają takie publikacje, że namawia się ludzi do umiaru i zwracania uwagi na to, co robią z resztkami itd. Sama niedawno nauczyłam się robić zupę z resztek warzywnych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz.
      Ja też nie byłabym w stanie wyjadać ze śmietnika. To nie dla mnie. ;)

      Usuń