"Wyspa" - Żanna Słoniowska

Wyspa to moje pierwsze spotkanie z twórczością Żanny Słoniowskiej, choć jej debiutancka powieść Dom z witrażem stoi na półce i czeka na swoją kolej.


Bohaterem książki jest Dawid, znany pisarz. Aktualnie pracuje nad kolejną książką, jednak pisanie mu nie idzie. Wyjeżdża na jedną z angielskich wysp, by tam szukać inspiracji i poświecić się pisaniu. W Domu Literatury poznaje Muriel, która z czasem robi na nim coraz większe wrażenie. Muriel jest starsza od Dawida i jest to w sumie jedna z niewielu rzeczy, jakie mężczyzna o niej wie. Prowadzą długie rozmowy o literaturze i sztuce, jednak kobieta co chwilę wymyka się Dawidowi, który czuje do niej coraz więcej. Mężczyzna musi wracać do domu, gdzie czekają na niego żona i córka. 

Małżeństwo Dawida jest nijakie. Jego żona jest stewardessą. więc niewiele się widują, a jak już do tego dojdzie, często kończy się to kłótnią. Agnieszka nie rozumie swojego męża, nie docenia jego pracy pisarza i ma do niego wieczne pretensje o wszystko. Dawid ma świadomość miałkości tej relacji. Można powiedzieć, że on i jego żona są ze sobą tylko ze względu na córkę. 

Wraz z kolejnymi kartami powieści widzimy obsesyjną wręcz miłość Dawida do Muriel. Ciężko znaleźć jakiekolwiek wytłumaczenie jego zachowania. Mężczyzna wyjeżdża na wyspę, gdy tylko ma ku temu okazję. Nie uprzedza Muriel o swoim przyjeździe, a gdy jest już na miejscu, miota się jak dziki, byleby się z nią spotkać. Kobieta dość dużo podróżuje i zdarza się, że nie zawsze może dojść do spotkania, co u Dawida skutkuje szaleńczymi myślami i zachowaniem. Można odnieść wrażenie, że Dawid kocha się nie w Muriel, ale w swoim wyobrażeniu o niej. W głowie stworzył jej idealny obraz, który nie wiadomo, czy ma cokolwiek wspólnego z rzeczywistością, ponieważ Muriel prawie nic o sobie nie mówiła. Do tego kobieta uparcie nie odpisuje na wiadomości Dawida, co doprowadza go do szału i żalu. Naprawdę dziwnie się czyta o zmaganiach tego mężczyzny z samym sobą, ze swoimi uczuciami, ze światem. Jest w tym wszystkim mnóstwo szaleństwa, obsesji, niezdrowego wręcz uczucia do kobiety, o której prawie nic się nie wie. Dawid co chwilę pisze do Muriel wiadomości, których ne wysyła lub je kasuje. Momentami jest to śmieszne, bo nie ma odwagi napisać jej kilku słów prawdy, ale z uporem maniaka wraca na wyspę, żeby się z nią spotkać, choć nawet nie wie, czy ona w tym czasie jest, czy może gdzieś wyjechała.

Coś, co zwróciło moją uwagę, to język. Książka jest napisana bardzo ładnym językiem, pod tym względem czyta się ją z przyjemnością. Nie brakuje trudnych pojęć, szczególnie we fragmentach, które dotyczą rozważań na temat literatury i sztuki, a tych nie brakuje. Jest dużo cytatów, które autorka na końcu wyszczególniła i opatrzyła opisem bibliograficznym.

Powiem szczerze, że dość trudno ustosunkować mi się do tej książki. Z jednej strony jest dobrze napisana i nawet ciekawa, ale z drugiej nie dzieje się w niej prawie nic. Akcja skupia się przede wszystkim na rozważaniach Dawida nad Muriel i nad tym, jak bardzo ją kocha i chciałby z nią być, ale tak naprawdę nic z tego nie wynika. Z pewnością jest to książka o platonicznej miłości, która nie może zostać zrealizowana, o przywiązaniu i górnolotnych uczuciach. Nie jest to jednak coś, co by mnie bardzo zachwyciło, chyba wyrosłam już z czegoś takiego. 
 
Ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Znak
 Justyna Kotys-Jeleńska

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

1 komentarze:

  1. Nazwisko autorki jest mi zupełnie nieznane, czas to chyba zmienić. Nie jestem jednak do końca przekonana czy zaczęłabym akurat od tej książki.

    OdpowiedzUsuń