"Amityville Horror" - Jay Anson


   Cóż specjalnego mogło się wydarzyć na Long Island w stanie Nowy York? W małym, niepozornym miasteczku przy Ocean Avenue 112 ? Otóż historia, którą ma do zaoferowania owe miejsce, stała się światowej sławy legendą. Zdarzenia, które opisuje książka, zawładnęły wyobraźnią milionów ludzi na całym świecie. Za pewne słyszeliście już o tych przerażających wydarzeniach, zaistniałych w domu państwa Lutzów. Olbrzymi ilość wydanych książek i filmów o tej tematyce, raz lepszych, raz gorszych może świadczyć o wielkiej popularności tego miejsca.  Jednak cała seria rozpoczęła się przez Jaya Ansona w książce pt. „Amityville Horror”. Autor podjął się spisania przebiegu wydarzeń opisanych przez George’a i Kathleen Lutz. Młodego małżeństwa z 3 dzieci, którym przyszło przeżyć prawdziwy horror. Sytuacje, które miały tu miejsce sprawiły, iż rodzina w popłochu uciekała z domu swoich marzeń. Aby ich życie zamieniło się w koszmar wystarczyło zaledwie 28 dni, a to wszystko z powodu nawiedzonego domu.


   George i Kathy Lutz oraz ich trójka dzieci – najmłodsza Missy, oraz dwaj synowie Danny i Chris  po długich miesiącach poszukiwań w końcu odnaleźli idealną posesję i to w bardzo okazyjnej, wręcz niebywałej cenie. Cena domu nie była jednak przypadkowa. Wszystko zależało od  tragedii, jaka miała tu miejsce - masowego morderstwa dokonanego przez Ronalda DeFeo Jr. , który w 1974 roku zastrzelił swoich rodziców oraz czwórkę rodzeństwa. Przeszłość domu nie zniechęciła jednak bohaterów przed zakupem, widząc w tym niebywałą okazję i życiową szansę, bo w końcu dom nie może być niczemu winien…. Tak oto rozpoczyna się seria paranormalnych zdarzeń począwszy od nagłych zmian nastrojów lokatorów, nieustannego uczucia przejmującego zimna, a kończąc na samoczynnym przemieszczaniu się przedmiotów i fizycznych atakach na lokatorów. Nawet pomoc zaprzyjaźnionego księdza Mancuso na niewiele się tu zda. Po błogosławieństwie domu staje się on kolejnym celem złowieszczych ataków, mających na celu zapobiegnięciu jego dalszej pomocy rodzinie. Czy to duchy zamordowanych mieszkańców prześladują rodzinę Lutzów i księdza? A może wpływ na to ma potężniejsza siła?

   Jay Anson pisząc swoje dzieło skupił się na nadaniu swoistej formy reportażu, zapewniając niejednokrotnie co do wiarygodności zdarzeń. Niestety psując tym samym efekt gęsiej skórki u czytelnika. Dialogi zdają się być zwyczajnym przerywnikiem w stosunku do dziejących się spraw nadprzyrodzonych. Mimo wszystko historia zachęca do wciągnięcia się w tok wydarzeń, sprawiając iż pochłania się stronę za stroną. Wszechobecne poczucie bezsilności i beznadziejności, w jakiej znaleźli się bohaterowie, wywołuje w czytelniku wielką ciekawość. Zastanawiamy się przez co jeszcze nieszczęśnicy będą musieli przebrnąć i co najważniejsze – ile wytrzymają?

   Tytuł ten niewątpliwie należy do klasyków grozy  i warto się z nim zaznajomić. Wydanie zawiera przepiękną, rzucającą się w oko okładkę, oraz klimatyczne ilustracje zaprojektowane przez Macieja Kamudę. Niewątpliwym plusem jest również posłowie od wydawcy polskiego zatytułowane „Niektóre domy rodzą się złe”. Bartosz Czartoryski przedstawia nam własny pogląd na tę sprawę, przedstawiając pewne zatajone fakty i sytuacje, które po przeczytaniu dają wiele do myślenia. Wydawnictwo „Vesper” raz jeszcze przywróciło do życia ową historię zachęcając do zapoznania się, jak i przypomnienia sobie owej lektury.  Myślę, że osoby interesujące się tematyką grozy, podobnie jak ja, sięgną po te pozycję, by uzupełnić swoją wiedzę o brakujące fakty. A może dowiedzą się czegoś zupełnie nowego?

Ocena: 8/10

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu - Vesper

Paulina M.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

1 komentarze: