"Filiżankowy domek. Cześć, Króliczki!" - Hayley Scott, Pippa Curnick

Książeczki dla dzieci to moje małe, ciche uzależnienie. Mamy ich naprawdę mnóstwo, od wyboru do koloru, okładki chyba we wszystkich barwach tęczy, a mimo to ciągle ich nam przybywa. Cieszę się przeogromnie, że moja córka podziela moje zainteresowania i jeszcze większą frajdę sprawia mi, obdarowywanie jej nowymi książeczkami. Każda kolejna paczka jest najlepszą niespodzianką, a jej zawartość natychmiastowo gwarantuje uśmiech na dziecięcej twarzy.

Bajeczka o króliczkach kupiła od razu i mnie i moją Anielkę. Myślę, że przede wszystkim piękną kolorystyką. Delikatne, utrzymane w łagodnych odcieniach ilustracje, świetnie wyciszą, podczas wieczornego czytania przed spaniem. Tytułowe króliczki są słodkie, swoją mimiką i przyjaznym wyrazem twarzy na długo zapadają w pamięci. A może nawet przyśnią się małym czytelnikom?

Króliczki mieszkają w uroczym, małym, filiżankowym domku. Mają w nim dwa piętra i całkiem sporo pokoi. Nie muszą się też martwić o dostosowane do ich niewielkich ciałek akcesoria, bo mają tam wszystko! Małe pieczywo, książeczki, ciastka, pizzę, płatki, mąkę, jajka, fotele, łóżka, lodówkę, dosłownie wszystko! Filiżankowy domek podarowała kilkuletniej Ani babcia. Ukochana błękitna Bunia swoim prezentem chciała nieco rozweselić wnuczkę, która musi pożegnać swoje ulubione mieszkanie, szkołę i przyjaciółki, by razem z mamą zamieszkać bliżej taty. Prezent, tak jak każdy od Babci Buni jest wyjątkowy, w końcu mieszkają tam Bogusia, Zosia, Franek i Gabriel, którzy razem z Anią pokonają drogę do nowego domu. 

Podróż jak się okazuje jest ciężka nie tylko dla Ani, ale też dla króliczków! Na miejscu, kiedy dziewczynka rozpakowała filiżankę, odkryła, że brakuje w niej jednego króliczka. Gabriel niefortunnie wypadł w wysoką trawę i nie miał pojęcia, jak odnaleźć swoją rodzinę. Wiedział, że najpewniej spadł ze swojego domku, kiedy Ania wraz z rodzicami szła do nowego domu, ale jak się tam dostać? Skoki po czerwonych kapeluszach muchomorów skończyły się upadkiem w lepką pajęczą sieć. Kiedy króliczy tata próbuje się z niej wydostać, królicza mama i jej dzieci rozmyślają, gdzie też mógł zgubić się Gabriel... 

Bajeczka opowiada tak naprawdę dwie historie. Jedną o dziewczynce, być może rówieśniczce Waszych brzdąców, a drugą o małych, uroczych zwierzątkach. Ania nie chce się przeprowadzać, im jest dalej od swojego domu, tym gorzej się czuje. Nawet miły prezent od babci nie jest w stanie zmienić jej nastawienia. Dziewczynka w ogóle nie bierze pod uwagę tego, że nowy dom może być piękny i lepszy od poprzedniego. Na szczęście wkrótce ma się to zmienić! Z kolei wesoła rodzina króliczków musi zmierzyć się z zaginięciem taty, czyli Gabriela. Dzielne króliki ruszają na pomoc, zrobią wszystko, by znów być w komplecie!

Książeczka jest przepiękna, mimo że jestem fanką większych formatów, to ta, pozornie niewielka, wewnątrz kryje bardzo wiele. Bajka z morałem w dodatku pełna kolorów. Duża czcionka, która świetnie sprawdzi się przy nauce czytania. Wyważone i subtelne ilustracje są dopełnieniem tekstu doskonale pasującego dla kilkuletnich dzieci. Minusów tu nie znajdę, co bardzo mnie cieszy! Polecam i zachęcam, poczytajcie ją swoim dzieciom!

Ocena: 10/10

Za możliwość zapoznania się z książeczką, dziękuję Wydawnictwu Akapit Press

Akapit Press Sp. z o.o.

Julia Komorska
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

1 komentarze:

  1. Bardzo zachęcająca recenzja. Wspaniała książeczka dla najmłodszych.

    OdpowiedzUsuń