"Moje pierwsze Memo"

Wraz z każdym kolejnym miesiącem życia mojej córki, odkrywałam przeróżne dostosowane do jej
wieku książki. Na początku były to małe, kartonowe bajeczki w stonowanych kolorach, nieco później sięgałyśmy już po pięknie ilustrowane książeczki z niewielką ilością tekstu, później szukałam moich ukochanych książeczek ruchomych, które dałyby mojej córce poczucie samodzielnego tworzenia historii. Obie zachwycałyśmy się także książkami - opowiadankami, duży format, solidne strony i moc szczegółów, kolorów, wydarzeń, bohaterów, a wszystko to, do opisania własnymi słowami. Uwielbiam wyszukiwać nowinki, uwielbiam ekscytację mojego dziecka na ich widok. Muszę przyznać, że kiedy dostałyśmy paczkę od wydawnictwa Adamada kryjącą wewnątrz cudo, o którym Wam opowiem, obie byłyśmy zachwycone i szalenie podekscytowane!

Kiedy niecierpliwie wyczekiwałam na naszym rynku książeczek ruchomych, obracanek, przesuwanek. Nawet nie liczyłam na to, że kiedyś pojawi się w takiej książkowej formie gra. Choć moja córka ma już cztery latka, do tej pory nie było nam po drodze z grami, mała na dłużej nie była w stanie zająć się taką formą zabawy. Prócz chińczyka nie przeszła żadna planszówka... Przeważnie musiałam po całym pokoju zbierać rozrzucone elementy, bo największa frajda była właśnie przy ich rozrzucaniu... "Moje pierwsze memo" dedykowane jest dzieciom naprawdę małym, możecie próbować interesować malca tą książkową grą od najmłodszych lat, ja myślę, że taki docelowy, akuratny wiek to 3-4 lata. Dziecko pięcioletnie mogłoby się już odrobinę nudzić, ale też niekoniecznie! Ale o tym za chwilkę!

Byłam zdumiona tym, że moja córeczka zrozumiała, o co chodzi bez dłuższego tłumaczenia, czy powtarzania. Co więcej, od samego początku radziła sobie z memo lepiej, niż ja! Nie jestem jeszcze w takim wieku, by moją sklerozę, czy może zwykłe roztrzepanie tłumaczyć ilością przeżytych wiosen, ale prawda jest taka, że naprawdę mam z tym problem. Wszystko muszę sobie zapisywać na kartkach, bo w mig wylatuje mi z głowy... Krzyżówki uwielbiam, rozwiązuję je często, ale nic nie jest w stanie sprawić, by moja pamięć choćby ta wzrokowa, była na wyższym poziomie. Ogromne wrażanie zrobiła na mnie moja córka, która już za pierwszym podejściem bezbłędnie przesuwała prostokąciki, łącząc w pary zwierzęta.

Ta książko-gra to połączenie nauki z zabawą, czyli duet, który kocham najbardziej! Porządna i gruba oprawa mieści w sobie pięć stron gwarantowanej dziecku frajdy. Pomyślicie sobie, że pięć to dość niewiele, ale nic bardziej mylnego! Pięć stron w pełni wykorzystanego potencjału, pięć różnych rozdziałów, pięć różnych gier i mnóstwo zwierzaków do poznania!
Rozdziały to - w lesie, na sawannie, w głębi oceanu, na lodowej krze i na polu. Codziennie pokazujemy dzieciom krowy, koty, rybki, psy, konie, za to nie na co dzień mamy okazję, nauczyć ich czegoś o zwierzętach, które żyją troszkę dalej. Dzięki tej książce Wasz malec pozna rudzika, bażanta, flaminga, strusia, sępa, gazelę, płaszczkę, krewetkę, murenę, meduzę, mewę, leminga, pasikonika, czy węża.

Jestem zafascynowana tą pozycją, kolory są przepiękne, kształty łagodne, miłe dla oka. Autorzy prócz tytułowego memo, proponują nam, a raczej naszym dzieciom, zabawę w odszukiwanie, zgadywankę i chowanie. Gwarantuję Wam, że nie pożałujecie zakupu tej książki, zakochacie się w niej i Wy i Wasze dzieci! To jest tytuł, który mnóstwo zabawy zapewni też kolejnym pokoleniom, słowo. Jak tylko moja córka wyrośnie już ze swojego memo, schowam grę do szafki, by w przyszłości podsunąć kolejnemu dziecku!

Ocena: 10/10

Za możliwość zapoznania się z produktem, pięknie dziękuję Wydawnictwu Adamada


Julia Komorska
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz