"Nasze miejsce" - Sonja Yoerg

Nie mam w zwyczaju sięgać po takie powieści, zdecydowanie wolę książki bardziej oderwane od rzeczywistości. Zwłaszcza, jeżeli ta opisana rzeczywistość, jest bardzo, bardzo szara. Tak samo podchodzę do filmów, wybieram te, które nastawią mnie do życia raczej pozytywnie, takie, które mnie rozbawią, oderwą od problemów dnia codziennego. Książka Yoerg nie jest lekką opowiastką, choć jak na tego rodzaju tematy, czyta się naprawdę szybko i sprawnie.

Jeśli już przy jej temacie, a precyzyjniej, przy jej głównym wątku jesteśmy, to pora skrócić Wam, co znaleźć można za naprawdę dobrą, obiecującą okładką. Trudno mówić tu o głównym bohaterze, bo jest ich kilku, zależnie od rozwoju historii. Czasem Iris, czasem Suzanne, czasem jej mąż i tak dalej. Niemal każdą postać możemy poznać dokładniej, bo narracja, choć niestety niepierwszoosobowa, to sprawnie przeskakuje między bohaterami. Mimo wszystko najważniejszą rolę w książce odgrywają Suzanne i Iris.

Pierwsza to dojrzała kobieta, matka, żona, córka, przyjaciółka,.. Choć nie pracuje zawodowo, nie ma czasu na relaks u kosmetyczki, czy odpoczynek z lampką wina i książką. Kobieta obarczona jest wieloma obowiązkami, stara się wspierać i wyręczać w czym tylko się da, ciężko pracującego męża. Usiłuje być na każde zawołanie dzieci, które i tak nie darzą jej należytym szacunkiem i nie okazują wdzięczności. Koleżanki oczekują od niej zaangażowania w organizowanych przyjęciach i dyspozycyjności. Tak naprawdę całe życie Suzanne kręci się wokół oczekiwań, jakie mają wobec niej otaczający ludzie. Kiedy kobieta w końcu nie wytrzymuje, postanawia zignorować wiadomość córki, która zapomniała pracy domowej oraz zalegające w bagażniku kwiaty, które powinna dowieźć na kolejne przyjęcie i po prostu jedzie przed siebie... W życiu, wbrew pozorom, niewiele mamy przypadków, auto Suzanne zatrzymuje się niemal naprzeciwko brudnej, wychodzonej istoty, przypominającej człowieka. To właśnie w tym momencie poznajemy drugą, kluczową postać...

Iris wychowała się w lesie, nie zna innego życia. Rodzice nauczyli ją przetrwania, wychowywali w całkowitej izolacji przed światem, tłumacząc, że wszystko poza lasem jest złe, pełne hałasu, zgiełku, świateł... Kiedy jej rodzice odchodzą, Iris musi zadbać o siebie sama i do pewnego momentu jej się to udaje, jednak nie na długo. Wycieńczone, wychudzone i brudne ciało w końcu się poddaje, a wtedy na szczęście z pomocą przychodzi Suzanne. Zimny, specyficznie pachnący, pełen światła szpital i jego pracownicy przerażają dziewczynkę. Nie odzywa się, nie rozumie, dlaczego się tam znalazła i chce po prostu wrócić do jedynego miejsca, które zna - do lasu.

Kiedy do pokręconego świata rodziny Suzanne wkracza Iris, zmienia się wszystko. Nastolatka wpływa na każdego mieszkańca domu, pokazuje im, co tak naprawdę jest w życiu ważne. To jest taki moment, w którym człowiek na chwilę przerywa czytanie i daje się ponieść refleksji. Nastoletnia dziewczyna, która uczy czegoś ludzi dwa razy starszych od siebie, dziewczyna, która w swoim szesnastoletnim życiu walczyła już o jedzenie, o życie, po prostu o przetrwanie. Straciła całą, dwuosobową rodzinę, a mimo to, każdego dnia idzie dalej i się nie poddaje. Kto wie, może życie poza dziczą umożliwi jej porządny start, którego niestety nie miała? Pewne jest jedno, ten przypadkowy dzień, którego Suzanne miała dość od samego świtu, odmienił losy wszystkich.

To nie jest książka, jakich na rynku wiele, to pozycja, z której wyniesiecie coś więcej. Ona Was nie odmóżdży, ona otworzy Wasz umysł, otworzy Wam oczy. Każdy z nas czasami potrzebuje "kopniaka", jakiegoś motywatora, mam nadzieję, że ta lektura będzie dla Was właśnie czymś takim.

Ocena: 8/10

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Burda Książki


Julia Komorska

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

1 komentarze:

  1. Zaciekawiła mnie recenzja. Wpisuję książkę na listę poszukiwań.

    OdpowiedzUsuń