"River" - Samantha Towle

O rany! Moi mili, co to jest za książka!!! Czekałam, naprawdę długo czekałam na powieść, która tak bardzo uwięzi mnie w swoim świecie! Przepraszam, za tę szaloną ilość wykrzykników, ale emocje nadal jeszcze nie osłabły...
To moja pierwsza powieść Samanthy Towle, ale od pierwszych stron Rivera wiedziałam, że nie ostatnia. Znów zaczęło się niewinnie, miałam tylko zerknąć na pierwszą stronę, a skończyło się to tak, że dosłownie nie mogłam się oderwać. W pracy nieustannie analizowałam powieść do momentu, w którym skończyłam ją czytać, cały czas rozmyślałam nad bohaterami i ich rozterkami. Od bardzo dawna żadna książka nie poruszyła mnie tak mocno. Weszłam bez reszty w fikcyjny stworzony przez Towle świat.

Najlepsze jest to, że ogólny zamysł i koncepcję tej historii dobrze znam, wydaje mi się, że niekoniecznie z literatury, jestem prawie stuprocentowo pewna, że oglądałam kiedyś podobny film. A to najlepsze to fakt, że mimo wszystko i tak dałam się wciągnąć i byłam szalenie ciekawa, co będzie dalej. Główna bohaterka - Annie jest od siedmiu lat żoną okrutnego policjanta. Mężczyzna całkowicie ją kontroluje, gwałci, krzywdzi, bije, dusi. Jest jej koszmarem na jawie... Młoda kobieta orientuje się, że jest w ciąży i z pomocą starszej sąsiadki decyduje się na ucieczkę. Zmienia tożsamość, farbuje włosy, kradnie brudne pieniądze męża i wyjeżdża. Ucieka do miejsca, w którym mąż najprawdopodobniej nigdy nie postanowiłby jej szukać. Na miejscu udaje jej się wynająć przytulny domek, idealny dla niej i mającego się narodzić dziecka. Annie czuje, że w jej życiu wreszcie wszystko się odmienia, że wreszcie może być szczęśliwa. Tylko gburowaty i niegrzeczny sąsiad nie pasuje do kolorowej układanki. No, ale przecież wiadomo, że nam kobietom najbardziej podobają się właśnie tacy mężczyźni...

River nie jest ideałem, ba, nie ma nawet ku temu predyspozycji, pomijając oczywiście świetny wygląd. Jako dziecko przeżył piekło, koszmar zafundował mu ojczym, jego dzieciństwo w żadnym razie nie przypominało sielanki. Któregoś dnia mały chłopiec postanowił zakończyć swoje cierpienia, ale później było niestety jeszcze gorzej... Ludzie z miasteczka go nienawidzą, ostrzegają przed nim swoje dzieci i turystów, wprost mówią mu, że ma się trzymać z daleka. Tak też robi, twardy jak stal, bezkompromisowy i pozornie do szpiku kości zły River, ma tylko garstkę przyjaciół.
Nasza bohaterka próbuje się zbliżyć do niedostępnego sąsiada, ale to zdecydowanie nie jest łatwe zadanie...

Uwielbiam bohaterów tej powieści, skrajnie różnych, momentami irytujących, ale też takich zwyczajnych. Nie mam na myśli oczywiście ich przeżyć, bo te zwyczajne nie są, ale ich osobowości. Lubię to, że akcja nie jest nudna, mimo że nie pędzi jak szalona. Czas płynie szybko, ale główny wątek nie rozwija się nienaturalnie, wszystko w swoim czasie. Po prostu.
Nie brak tu wzruszeń, lęków, złości, odczuwamy wszystkie te emocje i pochłaniamy kolejne strony... Pierwszoosobowa narracja daje nam możliwość utożsamienia się z głównymi postaciami i czytelnik naprawdę to robi... Bardzo emocjonalna lektura, trochę romansu, trochę erotyki, wszystko bardzo wyważone. Niczego nie ma tu za dużo, seks nie wylewa się z każdej strony, przez co nie trzeba martwić się o niesmak przy czytaniu, co ostatnio nie jest rzadkością. Polecam tę książkę i doczekać się nie mogę Waszych opinii!

Ocena: 10/10

Za możliwość przeczytania książki, dziękuję Wydawnictwu Niezwykłe

Julia Komorska

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

1 komentarze: