‘’Zanim się obudzę” – Agnieszka Bednarska


Nie pamiętam, kiedy pierwszy raz usłyszałam o transplantacji, ale zapewne byłam bardzo młoda. Do dziś wydawało mi się, że mam wyrobioną opinię na ten temat, która oczywiście jest za tym, aby pobierać narządy po śmierci. Sama zaraz po osiemnastych urodzinach wypełniłam odpowiedni formularz za pomocą strony dawca.pl, bo potrzebowałam tego (zwłaszcza, że bardzo chciałabym pomagać również za życia oddając chociażby krew, ale niestety nie mogę tego robić) i uznałam to za stosowne, bo wierzę, że kiedyś uda mi się komuś pomóc. Jednak książka ta trochę zmieniła mój punkt widzenia na temat pobierania organów po śmierci i zrozumiałam dzięki niej rodziny, które nie są chętne, aby wyrażać zgodę na tego typu ingerencje. Oczywiście nadal uważam, że transplantacja jest ważna i należy dalej edukować ludzi w tym kierunku, ale mam więcej zrozumienia i z pewnością sporo tematów do przemyślenia, a głównie ten dotyczący śmierci mózgu.

Pewnego dnia do szpitala zostaje przywieziona dziewczyna, która została wyłowiona z rzeki w stanie krytycznym. Zapada w śpiączkę, a szanse na jej wybudzenie są raczej niewielkie, chociaż personel szpitala nie traci nadziei. Szczególną troską otacza ją jedna z pielęgniarek, która nadaje jej imię – Selena, ponieważ tożsamość dziewczyny jest nieznana. W szpitalu pojawia się również Kamil z objawami śmierci mózgowej, a jego rodzice stają przed trudnym wyborem – podpisać zgodę na pobranie organów czy nie. Doktor Yao Nakamura jest przeciwnikiem orzekania o śmierci mózgu i o każdego pacjenta walczy tak samo mocno. Jednak nie zawsze wszystko idzie po jego myśli. Czy tym razem uda mu się ocalić kilka żyć?

Na okładce książki możemy przeczytać, że jest ona ,,thrillerem medycznym”, ale nie wiem czy zgodzę się z tym stwierdzeniem. Nie dostrzegłam w niej praktycznie żadnych cech tego gatunku i nie do końca rozumiem więc to stwierdzenie. To też trochę mylące, bo czytelnik nastawia się na super powieść, a tu spotyka go zawód. Też trochę zdenerwowałam się, bo jednak oczekiwałam czegoś całkowicie innego. Mimo wszystko, książka ta podobała mi się, bo spojrzałam na nią inaczej. Zapomniałam o tych obietnicach z okładki i wczułam się w historię, którą dostałam.


Do tej pory raczej nie analizowałam tego, jak orzeka się śmierć mózgową, bo nie miałam takiej potrzeby i też uważam, że nie znam się na medycynie w takim stopniu, żeby zagłębiać się w szczegóły. Autorka porusza w swojej książce trudny temat i on zdecydowanie ją dominuje, ale wydaje mi się, że podołała i opisała go dość neutralnie – nie wyrażała zbytnio swojej prywatnej opinii, ale rozważała kilka punktów widzenia. Pokazała również reakcje ludzi na prośbę o podpisanie zgody na pobranie organów albo na informację, że bliska im osoba nie żyje, chociaż wcale tego po niej nie widać. Autorka wczuła się, wyraziła emocje i wydaje mi się, że zrobiła to najlepiej jak mogła. Mnie to przekonało, ale też wzruszyło i skłoniło do refleksji.

Ciekawe były fragmenty, w których ożywały osoby będące w śpiączce. Może dziwnie to brzmi, ale prowadziły one swoje własne życie, słyszały rozmowy ludzi żyjących i jednocześnie konwersowały ze sobą oraz tymi, którzy już odeszli, jednak przebywali jeszcze w obrębie normalnego świata przez niezałatwione sprawy. To bez wątpienia element lekko naciągany, ale właściwie to bardzo fajny, bo dodał tej książce ciekawego smaczku. W końcu nie wiemy, co naprawdę dzieje się w głowach ludzi, którzy są w śpiączce i osobiście uważam, że żadne badania naukowe nigdy w stu procentach nam tego nie wyjaśnią.

Książka ta bez wątpienia okazała się dla mnie ciekawa, bo rzadko sięgam po tego typu książki. Po prostu większość nie zwraca mojej uwagi i wolę odpuścić niż się denerwować. Po ,,Zanim się obudzę” spodziewałam się znacznie więcej, ale zmyliła mnie okładka. Ostatecznie mogę powiedzieć, że lektura ta była ciekawa, przeczytałam całość z przyjemnością, ale to nie było nic odkrywczego i wybitnie fascynującego.

Z pewnością dużym plusem okazała się kreacja bohaterów. Głównie myślę tu o pielęgniarce oraz doktorze Nakamura. Autorka dobrze sobie przemyślała wszystko i stworzyła dwie osoby o ciekawych charakterach, z interesującą historią.

,,Zanim się obudzę” to książka, która trochę mnie rozczarowała, bo spodziewałam się po niej czegoś więcej. Mimo wszystko, usatysfakcjonowała mnie ta lektura, ponieważ podejmuje interesujące i dość ciężkie tematy, z którymi codziennie musi mierzyć się sporo ludzi. Zachęciła mnie ona do przemyśleń i pokazała, że nie wszystko jest czarne albo białe, a ja muszę jeszcze dużo się nauczyć i jeszcze więcej przeżyć, aby móc wydawać jakiekolwiek osądy.



Ocena: 7/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina

Patrycja Bomba

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

3 komentarze:

  1. Sama kwestia śpiączki i tych naciąganych elementów wydają się ciekawe, ale nie wiem czy na tyle, by sięgnąć po tę książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam tę książkę i również ją polecam. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki za tak szczerą recenzję.

    OdpowiedzUsuń